Właśnie dostałem jakiś spam z reklamą takowej - ponoć działa na 4 alkaliczne AA (R6),
nagrzewa się w ciągu sekundy, stygnie w ciągu paru sekund - więc jest bezpieczna,
nie grozi poparzenie się jak się ją odłoży, zapomni i niechcący dotknie; podobno może
zrobić 700 lutowań na jednym komplecie baterii (trochę to będzie kosztować).
Pytanie: czy coś takiego ma szansę sensownie działać? Moc, jaką można pobierać
z baterii AA jest nie za duża (może akumulatorek Ni-Cd byłby trochę lepszy, mniej
się polaryzuje, ale i on więcej jak 10A nie da, a i to tylko przez 1-2s... niby w sumie
to może być kilkanaście wat, może nawet 20-25 z dobrymi akumulatorkami);
żeby to się szybko nagrzewało, to pojemność cieplna musi być mała (to jest również
potrzebne do szybkiego stygnięcia), a to oznacza, że żadnego grubszego drutu nie
zlutuje, bo nie da rady nagrzać - drut będzie w stanie odprowadzać całą moc takiej
lutownicy, i pozostawać zimny (może nie jak lód, ale na tyle, że cyny się nie stopi).
Z grubsza wygląda na coś podobnego do lutownicy transformatorowej, tylko:
- mniejsza moc (transformatorowa ma nominalnie 80-100W, naprawdę ze 40);
- większe napięcie (?) - transformatorowa działa na ułamku wolta;
- i ponoć ma się szybciej nagrzewać... nie wierzę, że zlutuje drut miedziany 1mm.
nagrzewa się w ciągu sekundy, stygnie w ciągu paru sekund - więc jest bezpieczna,
nie grozi poparzenie się jak się ją odłoży, zapomni i niechcący dotknie; podobno może
zrobić 700 lutowań na jednym komplecie baterii (trochę to będzie kosztować).
Pytanie: czy coś takiego ma szansę sensownie działać? Moc, jaką można pobierać
z baterii AA jest nie za duża (może akumulatorek Ni-Cd byłby trochę lepszy, mniej
się polaryzuje, ale i on więcej jak 10A nie da, a i to tylko przez 1-2s... niby w sumie
to może być kilkanaście wat, może nawet 20-25 z dobrymi akumulatorkami);
żeby to się szybko nagrzewało, to pojemność cieplna musi być mała (to jest również
potrzebne do szybkiego stygnięcia), a to oznacza, że żadnego grubszego drutu nie
zlutuje, bo nie da rady nagrzać - drut będzie w stanie odprowadzać całą moc takiej
lutownicy, i pozostawać zimny (może nie jak lód, ale na tyle, że cyny się nie stopi).
Z grubsza wygląda na coś podobnego do lutownicy transformatorowej, tylko:
- mniejsza moc (transformatorowa ma nominalnie 80-100W, naprawdę ze 40);
- większe napięcie (?) - transformatorowa działa na ułamku wolta;
- i ponoć ma się szybciej nagrzewać... nie wierzę, że zlutuje drut miedziany 1mm.