Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Citroen Xsara nie chce wchodzić w obroty.

11 Sty 2010 14:52 3843 6
  • Poziom 39  
    Zakładam temat licząc na odzew kolegi kybernetes. Ani tematu o takim brzmieniu nie znalazłem, ani zbliżonej odpowiedzi.
    A więc wczoraj rano jeździłem samochodem Xsara II 1,6/16 (90 tys. km) a pod wieczór po uruchomieniu silnika okazało się, że nie chce wejść w obroty. Próba popędzenia kończy się zatrzymaniem silnika, lub jeśli za mocno nie próbuję to prawie zanikiem obrotów o powrotem do ok 850. Po kilkuminutowym męczeniu zaczął wchodzić z oporami i zaprowadziłem na parking. dzisiaj rano podobnie. Po pierwszym uruchomieniu zgaśniecie a po drugim pozostawiłem na wolnych i odśnieżałem. Później z trudem dał sie trochę popędzić. Z tym, że niechętnie wchodzi w obroty, ale po przekroczeniu 3 tys. już wygląda, że nie jest źle. Na wolnych dokąd zimny to pracuje jakby z wypadnięciem zapłonu (raz na kilkadziesiąt sekund).
    Przy zwiększaniu obrotów jakby kichniecie (sapnięcie). W zasadzie optycznie wszystko w porządku. Jedyne spostrzeżenie, ze nastapiło to po napełnieniu zbiornika. Z tym, że od stacji benzynowej nie było problemów (ok 3 km). Pompy paliwowej nie słyszę, ale zbiornik pełen. Kiedy w dzień ponawiałem próby to pierwsze trzy uruchomienia zakończone prawie natychmiastowym zgaśnieciem. Pewnie zbiornik jeszcze namarznięty chociaż samochód stoi w garażu podziemnym. Czy ktoś potrafi mi doradzić co zrobić w tym przypadku?.
    Może dodam, że silnik TU5JP4.
  • Poziom 42  
    Sprawdz ciśnienie paliwa.
  • Poziom 12  
    wymień filtr paliwa
  • Poziom 13  
    Hej.
    Odłącz akumulator i po paru minutach podłącz go z powrotem. Następnie zapal autko i zobacz czy jest iskra na wszystkich 4 kablach.

    Zakładajac ze sa 4 iskry wymien filtr paliwka . mozesz tez wyjac pompe z zbiornika i wyczyscic . Byc moze parafina pozatykała sitka wstepne.
  • Poziom 39  
    W pewnym momencie w środę silnik już nie chciał pracować.
    A więc wykonałem sporo czynności. Paliwo jest. czujnik położenia wału korbowego w porządku. Instalacja elektryczna raczej OK. Cewka zapłonowa chyba dobra, Ale świece zapłonowe zafajdane jak nigdy nie widziałem we francuskim samochodzie. Po różnych zabawach czepiłem się świec i z ciekawości jedną mocno wygrzałem. Przy wypalaniu trochę śmierdziało jakimś plastikiem. Wreszcie zmontowałem to wszystko do kupy i zamontowałem świece, które były w tym silniku 20 tys. km wstecz. I prawie sukces. Tzn silnik zastartował i pracuje. Jednak z szybkim przybieraniem obrotów dalej nie najlepiej, chociaż idzie tylko z lekkim oporem. Na razie dochodzę do wniosku, że sprawa wiąże się chyba z paliwem. Wprawdzie oględziny spuszczonego paliwa nic złego nie pokazują a zakup dokonałem na stacji, której raczej ufam.
    Jako,że problemy zaczęły się po napełnieniu zbiornika.
    Czyli niby znalazłem przyczynę w miejscu całkowicie niespodziewanym. Świece, które tak się położyły (dokładnie wszystkie) to EQUEM RFN58HZ i też mam do nich zaufanie.
  • Poziom 10  
    nie gniewaj sie ale objaw wygląda mi na olej napedowy w benzynce
    świece w tym systemie wtrysku są bardzo wazne zakopcone daja taki objaw znamienne jest to ze popsuł sie po tankowaniu zaraz po był gorący wiec pracował rano wystapiły problemy
  • Poziom 39  
    Nie mam o co się gniewać. Masz rację, ale doszedłem do tego przy spuszczaniu paliwa ze zbiornika. Kiedy trochę polałem na rękę poczułem znajomy zapach benzyny. Ale po paru minutach zauważam, że benzyna odparowała i ręka pozostała tłusta. zapach to oczywiście ON. Dolałem do zbiornika 20 l benzyny i już mogę jeździć, chociaż trochę mułowato. Z jednej strony niby nic wielkiego, ale dla mnie tak niespodziewane, że odkryłem bardzo późno.