Witam,
może ktoś rozpozna problem - samochód generalnie działał bez zarzutu (ostatnia naprawa: rok temu wymiana silnika krokowego). Po pewnej mroźnej nocy około nowego roku rano próbowałem odpalić i akumulator ewidentnie pracował, ale silnik nie chciał odpalić
(nie wiedziałem że powinienem spróbować dodania gazu - kolega mnie pouczył parę dni potem, jak już odpalaliśmy z kablami do akumulatora <-mój pomysł, akumulator zresztą osłabł po paru dniach i dodatkowych próbach)
Obecnie jest tak:
auto zapala rano jeśli dodam lekko gazu, po czym trzeba z 5 minut postac trzymając gaz, by nie zgasł. po chwili gdy sam chodzi na jałowym biegu można jechać.
jeśli ruszę za wcześnie, to przy każdym zahamowaniu muszę na nowo odpalać silnik
(jak się jeszcze toczy a wcisnę sprzęgło, to silnik chodzi, ale przy pełnym zahamowaniu, zwłaszcza gwałtowniejszym, gaśnie).
PS. Przy awarii silnika krokowego objawy były inne (przy jałowym biegu nierówno chodził, sam dodawał gazu, co skutkowało ruszaniem "zajęczymi skokami"
pozdrawiam.
może ktoś rozpozna problem - samochód generalnie działał bez zarzutu (ostatnia naprawa: rok temu wymiana silnika krokowego). Po pewnej mroźnej nocy około nowego roku rano próbowałem odpalić i akumulator ewidentnie pracował, ale silnik nie chciał odpalić
(nie wiedziałem że powinienem spróbować dodania gazu - kolega mnie pouczył parę dni potem, jak już odpalaliśmy z kablami do akumulatora <-mój pomysł, akumulator zresztą osłabł po paru dniach i dodatkowych próbach)
Obecnie jest tak:
auto zapala rano jeśli dodam lekko gazu, po czym trzeba z 5 minut postac trzymając gaz, by nie zgasł. po chwili gdy sam chodzi na jałowym biegu można jechać.
jeśli ruszę za wcześnie, to przy każdym zahamowaniu muszę na nowo odpalać silnik
(jak się jeszcze toczy a wcisnę sprzęgło, to silnik chodzi, ale przy pełnym zahamowaniu, zwłaszcza gwałtowniejszym, gaśnie).
PS. Przy awarii silnika krokowego objawy były inne (przy jałowym biegu nierówno chodził, sam dodawał gazu, co skutkowało ruszaniem "zajęczymi skokami"
pozdrawiam.