Witam, mam Fiata Bravo 1997 1.6 16V ponad 190tyś. przebiegu, kupiłem go tydzień temu wszystko chodziło jak marzenie, po tygodniu zaczeły się problemy:
Na zimnym silniku odpala bez problemu, ssanie ok 1300 obrotów, potem 800-900, jak go obciążam (światła długie,przeciwmgłowe itd.) krok dobrze trzyma obroty.
Gdy się lekko nagrzeje to zaczynają falować bardziej obroty jak obciązam elektryke ale dalej w normie, tylko że jak go jeszcze bardziej nagrzeje to chce gasnąć (aż mu się pali kontrolka oleju tak ma niskie obroty) a jak go dobrzeje na maxa to obroty spadają po przegazowaniu zamiast do 800 to do zerra, auto gaśnie, trzeba 1-2 sek pokręcić rozrusznik i odpala, ale po paru odpaleniach rozrusznik zaczyna kręcić bardzo powoli jakby był słaby aku i nie odpala, takie same objawy na nowym i stary rozruszniku. Kiedy już rozrusznik słabo kręci to na pych też nie odpala.
Inna sprawa - od zimnego do ciepłego słuchać mi zawory jak klekoczą a jak się podgrzeje to dochodzą panewki które słychać wyraźnie o 2,5 tyś.
Auto 140 km/h rozpędza się bez problemu nie ważne czy 4 czy 5 bieg ale potem powolutku do 160 i to jest max
Jak jechałem 150 to wskazówka temp w połowie, zwolniłem do 110 po chwili wskazówka 2 kreseczki pod środkową linią temp.
Po jeździe czuć zapach palonej gumy od lewego przedniego nadkola
Po szybkiej jeździe udało mi się go odpalić po zgaśnięciu, trzyma 800 obrotów bez wachań i lekko mruga kontrolka oleju
Mam nowy akumulator, świece, kable, rozrusznik, bendix, czyszczony krokowy i przepustnica.
Podejrzewam czujnik wału, czujnik halla, czujnik cieczy chociaż żadne do końca mi nie pasuje, może to pare rzeczy na raz? Jeszcze raz przeczyszcze przepustnice i krokowy silniczek, wymienie olej... chociaż nie wiem czy jest sens ładować kasę w ten silnik z powodu panewek czy go od razu wymienić... :/
Na zimnym silniku odpala bez problemu, ssanie ok 1300 obrotów, potem 800-900, jak go obciążam (światła długie,przeciwmgłowe itd.) krok dobrze trzyma obroty.
Gdy się lekko nagrzeje to zaczynają falować bardziej obroty jak obciązam elektryke ale dalej w normie, tylko że jak go jeszcze bardziej nagrzeje to chce gasnąć (aż mu się pali kontrolka oleju tak ma niskie obroty) a jak go dobrzeje na maxa to obroty spadają po przegazowaniu zamiast do 800 to do zerra, auto gaśnie, trzeba 1-2 sek pokręcić rozrusznik i odpala, ale po paru odpaleniach rozrusznik zaczyna kręcić bardzo powoli jakby był słaby aku i nie odpala, takie same objawy na nowym i stary rozruszniku. Kiedy już rozrusznik słabo kręci to na pych też nie odpala.
Inna sprawa - od zimnego do ciepłego słuchać mi zawory jak klekoczą a jak się podgrzeje to dochodzą panewki które słychać wyraźnie o 2,5 tyś.
Auto 140 km/h rozpędza się bez problemu nie ważne czy 4 czy 5 bieg ale potem powolutku do 160 i to jest max
Jak jechałem 150 to wskazówka temp w połowie, zwolniłem do 110 po chwili wskazówka 2 kreseczki pod środkową linią temp.
Po jeździe czuć zapach palonej gumy od lewego przedniego nadkola
Po szybkiej jeździe udało mi się go odpalić po zgaśnięciu, trzyma 800 obrotów bez wachań i lekko mruga kontrolka oleju
Mam nowy akumulator, świece, kable, rozrusznik, bendix, czyszczony krokowy i przepustnica.
Podejrzewam czujnik wału, czujnik halla, czujnik cieczy chociaż żadne do końca mi nie pasuje, może to pare rzeczy na raz? Jeszcze raz przeczyszcze przepustnice i krokowy silniczek, wymienie olej... chociaż nie wiem czy jest sens ładować kasę w ten silnik z powodu panewek czy go od razu wymienić... :/