Witam państwa!
Mam taki problem ze swoim puntem II.
Otóż od pewnego czasu auto gaśnie na wolnych obrotach. Efekt jest taki jakbym wyłączył silnik stacyjką. Wymieniłem już kable i świece, podmieniłem cewki, wymieniłem przepustnicę i stacyjkę na inną, używaną, wymieniłem także sondę lambda... i nic. Wszystko jest tak jak było tzn. auto gaśnie na wolnych obrotach w dokładnie taki sam sposób pracując na benie jak i na gazie. Czy to może być objaw padniętego modułu zapłonowego? W serwisie podmienili mi też czujnik położenia wału korbowego, ale to nic nie zmieniło. Ręce mi już opadają.
Poza tym, auto chodzi idealnie, nie gaśnie ani się nie krztusi w czasie jazdy, płynnie przyspiesza, po samoistnym zgaśnieciu na wolnych odpala bez problemów, od ręki... może ktoś z was się z tym spotkał i jakoś mi pomoże?
Mam taki problem ze swoim puntem II.
Otóż od pewnego czasu auto gaśnie na wolnych obrotach. Efekt jest taki jakbym wyłączył silnik stacyjką. Wymieniłem już kable i świece, podmieniłem cewki, wymieniłem przepustnicę i stacyjkę na inną, używaną, wymieniłem także sondę lambda... i nic. Wszystko jest tak jak było tzn. auto gaśnie na wolnych obrotach w dokładnie taki sam sposób pracując na benie jak i na gazie. Czy to może być objaw padniętego modułu zapłonowego? W serwisie podmienili mi też czujnik położenia wału korbowego, ale to nic nie zmieniło. Ręce mi już opadają.
Poza tym, auto chodzi idealnie, nie gaśnie ani się nie krztusi w czasie jazdy, płynnie przyspiesza, po samoistnym zgaśnieciu na wolnych odpala bez problemów, od ręki... może ktoś z was się z tym spotkał i jakoś mi pomoże?