Zimowy zgrzyt z autem - Skoda Felicia MPI
Dziś 0 stopni wyjąłem akumulator, naładowałem do 12,84V (zmierzone), włożyłem z powrotem do auta i zgon. Całkowity brak zasilania. Dlaczego? Czy nie wyczyszczone klemy mogą być tego przyczyną? Aż niewiarygodne.
Ostatnie dni z temp. -20 mocno doświadczyły moje wysłużone autko. Problemy z odpalaniem skończyły się ukręceniem osi rozrusznika. 2 dni temu wrócił z warsztatu z nowym rozrusznikiem. Jak był ciepły odpalał na dotyk, dojechałem do domu bez problemu, naładowałem akumulator w garażu, wystawiłem autko (zapalał na dotyk). Rano nie dał rady uruchomić silnika. Akumulator kręcił, ale nie podtrzymywał obrotów i gasł. Zostawiłem go, akumulator wziąłem do domu, naładowałem w ciepłym, następnego dnia rano (dziś) włożyłem do autka i nawet alarm się nie włączył. Ciąg dalszy jak w pierwszym akapicie.
Oddać do mechanika? Pewnie tak, ale czemu go tak szlak trafił.
Dziś 0 stopni wyjąłem akumulator, naładowałem do 12,84V (zmierzone), włożyłem z powrotem do auta i zgon. Całkowity brak zasilania. Dlaczego? Czy nie wyczyszczone klemy mogą być tego przyczyną? Aż niewiarygodne.
Ostatnie dni z temp. -20 mocno doświadczyły moje wysłużone autko. Problemy z odpalaniem skończyły się ukręceniem osi rozrusznika. 2 dni temu wrócił z warsztatu z nowym rozrusznikiem. Jak był ciepły odpalał na dotyk, dojechałem do domu bez problemu, naładowałem akumulator w garażu, wystawiłem autko (zapalał na dotyk). Rano nie dał rady uruchomić silnika. Akumulator kręcił, ale nie podtrzymywał obrotów i gasł. Zostawiłem go, akumulator wziąłem do domu, naładowałem w ciepłym, następnego dnia rano (dziś) włożyłem do autka i nawet alarm się nie włączył. Ciąg dalszy jak w pierwszym akapicie.
Oddać do mechanika? Pewnie tak, ale czemu go tak szlak trafił.