Zalałem na podrzędnym cpn ropę(miałem prawie pusty bak), przejechałem może 5 km i samochód zgasł..rano żeby zobaczyć co tam wlałem spuściłem przez wężyk z baku to coś i okazało sie ze ropy to nie przypomina...wlałem nowa ropę z orlenu i jak kręciłem to z rury leciał czarny dym ale nie odpalał. Wymieniłem filtr paliwa, spuściłem resztki tej lewej ropy z przewodów do wtryskiwaczy, odpowietrzyłem go (tak mi sie wydaje) i teraz jak krece to z rury leci siwy dym a jak przestaję kręcić to na końcu wydaje taki dźwięk jak by się dławił w okolicach wlotu powietrza ale nie chce odpalić..próbowałem też z samostartem i podłączałem go pod urządzenie elektryczne (nie znam fachowej nazwy) podłączane z jednej strony do gniazdka a z drugiej klemy do akumulatora..chodził jak wiertarka ale nie odpalił..tydzień wcześniej wymieniłem akumulator, świece, filtr oleju i olej wszystko z górnej półki...może być ze świece sie przepaliły po tygodniu ? albo nie ma kompresji i po tym incydencie już nie chce załapać bo jak jeszcze działał silnik to przy odpalaniu przez chwile nierówno chodził nawet po tym jak wymieniłem świece ale po minucie dwóch było ok.