Witam
Nie wiem jakim cudem ale udało mi się zbudować idealny ZVS na płytce. Moim zdaniem idealny dlatego że nic się nie grzeje nawet na 63v 10A, no oczywiście poza mostkiem prostowniczym
na trafie od tv przy 12v 5a łuk był 4cm, na 24v 10A łuk zapalał z ok 7cm, ale potem zaczynał się problem a mianowicie przy 32v 10A zaczęły się robić różne przebicia wypalając dziury w obudowie... przebicia były również do rdzenia z obudowy, ale była iskra do powietrza jak w tesli na ok 3cm. Zalałem to olejem transformatorowym i przy 32v 10a z tej wypalonej dziury szły bąbelki (chyba acetylen) ale uzyskiwałem duży łuk elektryczny. Niestety na 63v 10a wszystko zaczęło bulgotać i trafo najwidoczniej padło... (bulgotanie ustało a łuk elektryczny to był czerwony płomień, czyli pewnie zwiększył się o wiele prąd.) Kable od płytki ZVSa do trafa się rozpuściły
Jak próbowałem to na trafopowielaczu od TV to cały czas pod olejem jest przebicie pomiędzy dwoma nóżkami... No i teraz mam pytanie: jakie uzwojenie nawinąć na drugą stronę rdzenia ferrytowego od trafa od TV żeby wszystko normalnie pracowało i nie było przebić? Chciałbym uzyskać wysokie napięcia z tym moim ZVSem no ale już nie mam pojęcia co zrobić z tymi przebiciami. Z góry dzięki za pomoc.
Nie wiem jakim cudem ale udało mi się zbudować idealny ZVS na płytce. Moim zdaniem idealny dlatego że nic się nie grzeje nawet na 63v 10A, no oczywiście poza mostkiem prostowniczym
