Witam. W sprawach elektroniki jestem kompletnym początkującym. O schematach wiem niewiele, albo prawie nic. Chciałbym zrobić prosty system chłodzący, nie korzystając z zasilacza komputerowego. Czy to co namalowałem niżej ma jakiś sens? Czy te wiatraczki chociaż trochę by pożyły? Czy podłączenie tego pod takie natężenie prądu spali je w moment?
Czy ta druga kostka porcelanowa coś zmienia i czy nie lepiej by było podłączyć wszystko pod tą pierwszą za zasilaczem? Wiem może to głupie pytanka - przepraszam z góry że zabrałem komuś chwilkę czasu. Wszystkie wiatraczki są komputerowe - takie jak od zasilacza. Niestety prawie każdy "z innej parafii". Ten zasilacz to jedyny 12-sto volt-owy jaki znalazłem w domku. Mam jeszcze jakieś słabsze - ładowarki do telefonów, ale one przy takim podłączeniu ledwo co się kręcą
Te dwa wiatraczki co są do 15V max to pewnie i by pożyły trochę. Niestety nie ma na nich żadnej informacji o natężeniu prądu. Pięć wiatraczków - każdy pewnie po 0,1A-0,2A - marne szanse żeby pożyły długo?
Ta druga kostka to dalej połączenie równoległe, czy jakiś typ podłączenia równoległe-szeregowego? Bo już mi się zakręciło w głowie od czytania wikipedii.
Czy ta druga kostka porcelanowa coś zmienia i czy nie lepiej by było podłączyć wszystko pod tą pierwszą za zasilaczem? Wiem może to głupie pytanka - przepraszam z góry że zabrałem komuś chwilkę czasu. Wszystkie wiatraczki są komputerowe - takie jak od zasilacza. Niestety prawie każdy "z innej parafii". Ten zasilacz to jedyny 12-sto volt-owy jaki znalazłem w domku. Mam jeszcze jakieś słabsze - ładowarki do telefonów, ale one przy takim podłączeniu ledwo co się kręcą
Te dwa wiatraczki co są do 15V max to pewnie i by pożyły trochę. Niestety nie ma na nich żadnej informacji o natężeniu prądu. Pięć wiatraczków - każdy pewnie po 0,1A-0,2A - marne szanse żeby pożyły długo?
Ta druga kostka to dalej połączenie równoległe, czy jakiś typ podłączenia równoległe-szeregowego? Bo już mi się zakręciło w głowie od czytania wikipedii.
