Witam. Zacznę od tego ze posiadam głośnik niskotonowy earthquake magma 15' wraz z tzw SLAPS, taka ulepszona membrana bierna. Jest to włożone w 78l skrzynie z 18mm mdf, oczywiście jest wzmocniona. Jest to klon subwoofera earthquake supernova 15. Problem tkwi w wzmacniaczu. Posiadałem wcześniej holtona 400 na mosfetach , dawał może z 450 wat przy toroidzie 800va 2x57v. Mimo ze holton to nie jest super konstrukcja , słaba wydajność i problemy z prądem spoczynkowym. Bas z mosfetu był pełniejszy, skrzynia niżej schodziła( mowa tutaj okolice 20hz lub nawet niżej) było wyraźnie lepsze, miększe zejście (sub jest stworzony do niskich czestotliwosci) Postanowiłem spróbować innego rozwiązania , był to wzmacniacz typu bipolar, przerobiony układ av 800 z tranzystorami 2sc5200 i 2sa1930. Wzmacniacz jest na pewno mocniejszy niż holton 400, podobno może mieć 750 wat 4ohm przy zasilaniu z trafa 2x67v. Bas z bipolara jest szybszy stad mogą być problemy z najniższymi częstotliwościami , niby bas z generatora jest słyszalny od 21hz( w holtonie jak dobrze pamietam to nawet od 18hz było slychac). Bipolar nadaje się do osób które cenią sobie szybkość kosztem zejścia. Teraz mam dylemat co dalej, albo av 800 przerobić na mosfeta na 6 parach irfp240/ irfp9240 które przy napięciu 2x 67( odfiltrowane wychodzi kolo 91-95v) przy głośniku 6 ohm. Ewentualnie spróbować n-mosfeta, niestety nie wiem jaka ma charakterystyke. Proszę o rady.
