Witam. Widzę, że kolega dysponując 6 szt. jednakowego egzemplarza tyrystora teoretycznie chciał stworzyć element zastępczy w postaci tyrystora o zdwojonych parametrach nominalnych napięcia i potrojonych prądowo, w odniesieniu do pojedynczego egzemplarza. Niestety w praktyce unikając bardziej naukowych i matematycznych wywodów (takie układy są trochę bardziej skomplikowane) tak do końca to nie jest, a metody sterowania takich układów są inne, pomijając bezcelowość ich budowy (stosowania) w większości przypadków. Ze schematu wynika, że kolega chyba nie do końca doczytał/zrozumiał zasadę działania tyrystora i stąd kłopot "dlaczego to nie działa?".
A mianowicie tyrystor nie jest sterowany napięciowo, tylko prądowo - więc do "otwarcia" tyrystora wymagane jest przepłynięcie pewnego minimalnego prądu bramki (parametr charakterystyczny dla konkretnego modelu) w obwodzie bramka-katoda. O ile przy łączeniu równoległym tyrystorów sprawa jest prosta i jak kolega sam doświadczalnie wykazał "to działa", tyle że moc sygnału sterującego dostarczona w dużym zaokrągleniu zwiększa się n-razy, gdzie "n" liczba bramek.
Przy łączeniu szeregowym tyrystorów taka koncepcja jaką kolega przedstawił nigdy nie ma prawa zadziałać - tutaj już się stosuje albo niezależne transformatory impulsowe w obwodzie bramka-katoda każdego z tyrystorów lub jeden transformator o liczbie uzwojeń wtórnych odpowiadających ilości sterowanych bramek nawijanych n-filarnie (bifilarnie, tryfilarnie itd.).
Wracając do schematu - o ile teoretycznie tyrystory w prawej gałęzi mogły by się otworzyć (obwód sterowania bramka-katoda jest zamknięty) - jednak tego nie zrobią z powodu braku napięcia na anodzie, które blokują odpowiednie tyrystory w lewej gałęzi. Natomiast tyrystory w lewej gałęzi nigdy się nie otworzą, gdyż obwód sterowania bramka-katoda jest otwarty (nie popłynie prąd potrzebny do ich wysterowania).
Można by to podsumować jako wystąpienie podwójnego hazardu stanu "odpychanie z odpychaniem".
Na koniec jako ciekawostkę mogę podać dlaczego raczej unika się takich rozwiązań - tyrystory nawet jednej serii mają rozrzut parametrów pod względem czasu przełączania - więc niezależnie czy będą one połączone w szereg czy równolegle, potencjalnie zawsze istnieje ryzyko uszkodzenia "najsłabszego" ogniwa w łańcuchu.