logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Wibrafon grający muzykę MIDI - Marv

slavo666 22 Mar 2010 13:20 4699 2
  • Wibrafon grający muzykę MIDI - Marv
    Marv (MIDI Actuated Robotic Vibraphone) jest zmodyfikowanym wibrafonem, który potrafi grać bez pomocy człowieka po podłączeniu do niego źródła utworu w formacie MIDI. Jak zapewniają autorzy, może on grać pojedyncze dźwięki z szybkością 25ms, utwory o złożoności limitowanej tylko przez protokół MIDI oraz potrafi uderzyć we wszystkie metalowe płytki na raz, co znajduje się poza możliwościami człowieka.
    Głównym elementem tego instrumentu jest oczywiście wibrafon. Pod każdą z metalowych płytek umiejscowiono solenoidy, których rdzenie pod wpływem przepływającego impulsu przez cewki, uderzają w płytki. Sterowanie nimi początkowo miało być oparte na jednym mikroprocesorze ATmega16, jednak ze względu na problemy napotkane podczas projektowania oraz dużą liczbę układów, wymaganą do multipleksowania postanowiono wykorzystać trzy mikroprocesory - każdy na jedną oktawę. Wyjścia portów sterują bezpośrednio tranzystorami FET, które zapewniają impuls potrzebny do wprawienia części uderzającej w ruch (jak na schemacie):
    Wibrafon grający muzykę MIDI - Marv
    Konstrukcja poszczególnych bloków jest więc prosta, jednak ich mnogość sprawiła, że montaż okazał się dość kłopotliwy, co nie przeszkodziło w realizacji projektu jak można zobaczyć na poniższym filmie:



    Wzór PCB pojedynczej sekcji:
    Wibrafon grający muzykę MIDI - Marv
    Źródło

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    slavo666
    Poziom 23  
    Offline 
    slavo666 napisał 678 postów o ocenie 344, pomógł 31 razy. Mieszka w mieście Kraków. Jest z nami od 2005 roku.
  • #2 7866333
    olinek2
    Poziom 23  
    Optymalizacja płytek to jakaś porażka. Ale efekt genialny :)
  • #3 7868596
    mdziewie
    Poziom 19  
    Wibrafon? Słabe. Widziałem coś takiego w wersji na organy (chyba nawet zagościło na elektrodzie), to było coś! I jeszcze w wersji na fortepian (seryjna produkcja Yamahy, fortepian miał stację dyskietek z przodu, no i oczywiście miał normalną klawiaturę, pozostając prawdziwym fortepianem).

    A poważnie - jak coś się samo rusza, to zawsze jest fajne:)
REKLAMA