no hej.
masz taki sam problem z focusem. Ja posiadam focusa z 2003 roku i według schematu który posiadają sklepy fordowskie to powinienem mieć dwa czujniki. ale niestety posiadam tylko jeden, który znajduje się pomiędzy 2-ga a 3-cia świeca w głowicy zaworowej. Musisz popatrzeć ile Ty masz czujników gdyż możesz mieć jeszcze jeden tzw komputerowy, który znajduje sie zaraz pod cewka wysokiego napięcia podajacy prąd na poszczególne świece.
Jest on zbudowany tak samo jak czujnik wody , tylko ma krótszy miernik (taki mały stożkowaty łepek wystający z korpusu)
Pytając się wszystkich fachowców dlaczego wskaźnik mi zwariował i lata jak popieprzony od praktycznie zera do prawie 160* to wszyscy mi odpowiadali iż się zepsuł. Po kupnie nowego i wymianie tez taka sama sytuacja.
Ale jak go wykręciłem i mu się przyjrzałem (czujnikowi oczywiście) to zauważyłem jedna prawidłowość. Jego gwint jest od polowy pomalowany.Bezcelowo to go nie pomalowali, prawda? a wiesz dlaczego?
Otóż żeby go nie wkręcać do końca tylko do tej farby. On siedzi w otworze, który jest zamknięty i nie ma dostępu do wody (płynu chłodzącego). Ten czujnik pracuje jako czujnik suchy - jako sonda temperaturowa.
Jeśli go ruszyłeś w trakcie zdejmowania głowicy, to zobacz czyś go nie zgniótł w trakcie wkręcania. Jeśli masz miernik do prądu to sprawdź czy on nie został uszkodzony, tzn po podłączeniu omomierza powinien mieć stała wartość. Po dotknięciu czujnika (zanurzeniu do w ciepłym płynie np) ta wartość powinna spadać (powinna się obniżać wartość odczytanego wskazania). jeśli jest tak tzn jest on dobry.
i teraz najważniejsza sprawa.
NIE WKRĘCAJ TEGO CZUJNIKA DO KOŃCA. OBMALUJ SOBIE PONOWNIE FARBA TAK JAK BYŁ OBMALOWANY POPRZEDNIO I TYLKO WKREC GO RĘKĄ DO LINI FARBY. TO WSZYSTKO.
Doszedłem do tego sam droga dedukcji., no bo jak to jest sonda temperaturowa, która nie ma dostępu do płynu chłodzącego i jest w połowie wymalowana farba to tylko po to aby wisiała w powietrzu.
Moje auto stało prawie przez 4-y miesiące z powodu tej usterki. W warsztacie byłem 3 razy w tygodniu przez 4 miesiące i już miałem tak solennie dość tego auta iż chciałem go sprzedać i nigdy więcej fordów.
Mało tego.
Wyskakiwał błąd na wskaźnikach (żółta lampka w postaci "zębatki na tablicy rozdzielczej z prawej strony) w kabinie, a następnie zapalała mi się lampka uszkodzenia silnika. Komputer wyłączał mi jeden albo dwa cylindry, abym mógł dojechać tylko do serwisu. I to wyłączał tak skutecznie iż ten silnik nie miał siły ciągnąc tego samochodu jedynie turlać się i to max. 60 km/h
Koszmar. zjadał litr albo i więcej oleju na 100 km.
Błąd komputera kasowałem poprzez wyłączenie silnika stacyjki i ponownym jego uruchomieniu.
to wszystko.
Życzę w taki bądź razie miłej naprawy, sympatycznie spędzonego czasu wolnego i miłego dnia oraz szerokiej drogi.
