Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

lukasker 30 Cze 2010 00:35 349799 2997
  • #1171 30 Cze 2010 00:35
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    elek555 napisał:
    Właśnie członek załogi Jaka -Artur Wosztyl, przekazał reporterom "Wiadomosci"

    I po co kłamiesz?
    Tak wynika z zeznań pilota jaka-40, porucznika Artura Wosztyla, złożonych w prokuraturze, które ujawniły "Wiadomości".

  • Megger
  • #1172 30 Cze 2010 03:32
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników

    A, o której Dyspozytor powiedział to pilotom Tupolewa???

  • #1173 30 Cze 2010 03:54
    elek555
    Poziom 37  

    z tego "do czego dotarli reporterzy Wiadomosci"
    -rosyjski kontroler wypowiedział je, gdy drugi pilot Tu-154, Robert Grzywna, podał na wysokości 80–70 metrów komendę: "odchodzimy".

    -rosyjski kontroler powiedział do pilotów prezydenckiego tupolewa: "jak na wysokości 50 metrów nie zobaczycie pasa, odlatujcie”. Wieża wiedziała, że widoczność w pionie w rejonie lotniska wynosiła wówczas zaledwie 30 metrów, a głębokość doliny wynosi około 50-60m. Zejście do poziomu 50 metrów oznaczało nieuchronne zderzenie ze zboczem kończącej się doliny.

  • #1174 30 Cze 2010 11:07
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników

    To on chyba jest jasnosłyszący !!!

    1. Jak mógł słyszeć przez radio coś czego nie słyszał dyspozytor - odczytów wysokości kwitujących podane odległości ?

    2. Jak mógł słyszeć coś o 70m skoro taka wartość nie padła (było 80m i 60m) ?

    3. Jak mógł słyszeć przez radio co powiedziano na 15 sekund przed katastrofą, jeżeli tu:


    Link


    mówi, że go nie było w samolocie, tu jest pełny wywiad:

    Wywiad z por. Wosztylem na TVN24

    interesujący fragment jest na drugim filmie na stronie od czasu 5:40. Początek też jest ciekawy, bo mówi, że ostrzegali kolegów, a na taśmie się nagrało:

    10:24:49,7 10:24:02,4 044

    No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to <niezrozumiałe odniesienie ginekologiczne> tutaj jest. Widać jakieś 400 metrów około i na nasz gust podstawy są poniżej 50 metrów grubo.

    To powiedział w tym czasie dyspozytor !!

    10:24:51,2 10:24:58,9 D

    Temperatura plus 2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, warunków do lądowania nie ma

    A to zaraz potem nasz serdeczny i troskliwy pilot:

    10:25:05,8 10:25:24,0 044

    No, nam się udało tak w ostatniej chwili wylądować. No, natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować, jak najbardziej. Dwa APM-y są, bramkę zrobili, tak że możecie spróbować, ale.... Jeżeli wam się nie uda za drugim razem, to proponuję wam lecieć na przykład do Moskwy albo gdzieś

    W powyższym jeszcze widać, że mówiący był pewny, że za pierwszym razem im się nie uda ...

    Czy mamy do czynienia z kręceniem czy konfabulacją ???

  • Megger
  • #1175 30 Cze 2010 13:44
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Może to coś wyjaśni? Albo artykuły w "GW": TVP: Poszły w ruch maczugi i Co zeznał porucznik Wosztyl.

    Przeliczyłem, jak wyglądało to podejście do lądowania. Wyszło, że kierowanie przez kontrolera było poprawne
    - trafił co do sekundy z tym, co zależało od niego. Gdyby poprowadzili samolot równie dobrze, to by wylądowali.
    Co do podawania odległości - wygląda na to, że podawał odległość do miejsca, w które należało celować przy
    podejściu do lądowania, ono jest kilkaset metrów przed początkiem pasa. Tak łatwiej pilotowi przeliczać, może
    taka jest standardowa procedura? Przydałaby się jakaś informacja o standardach procedur lądowania.

    A jednak pewien drobiazg się nie zgadza: na mapie 3-ci zakręt ma promień 3.5 km, przy przechyle 19° (taki
    podał kontroler) i prędkości 330 km/h samolot powinien zrobić zakręt o promieniu 2.5 km - o kilometr mniej.
    Tyle, że 4-ty zakręt, gdyby został wykonany tak samo, skorygowałby błąd spowodowany przez zbyt ostry 3-ci
    - dlatego w końcu trafili dobrze w początek ścieżki podejścia, może mając nieco mniej czasu bo zaczęli 4-ty
    przed komendą kontrolera (o 3 sekundy) - przynajmniej tak wygląda to, co powiedzieli o 10:37:23,1.

    Wcześniejsza niedokładność: powinni przelecieć 11÷12 km na północ od lotniska, byli 13 - lecieli kursem
    podanym przez kontrolera (79 zamiast 81). A oni według karty powinni dużo wcześniej zejść na wysokość
    500 m - pewnie dlatego kontroler ich pytał, pierwszy raz wtedy, gdy według karty powinni zająć 500 m.
    Z tym kursem to mogła być sprawa wiatru - na wysokości 1000 m powinien być silniejszy i z południa
    - czy kontroler ma obowiązek znać podstawy meteorologii i orientować się, jak wiatr zależy od wysokości?

    Hm... może jednak przelecieli z standardowej odległości od lotniska: skoro mieli wiatr z południa, to między
    trzecim a czwartym zakrętem lecieli pod wiatr, i dlatego lecieli dłużej - co dało taki wynik, jakby byli dalej.

    I jeszcze jedna sprawa dotycząca kontrolera - może to dałoby realną szansę uniknięcia tej katastrofy - gdyby
    rozmawiając z Moskwą i podając sytuację na lotnisku poprosił o zwrócenie się do polskiego rządu o nakaz
    dla samolotu, by poleciał na inne lotnisko. Może nie chcąc słuchać kontrolera posłuchaliby swojego rządu?

    Co do niezamknięcia lotniska w Smoleńsku, znalazłem wypowiedź moderatora na forum lotnictwo.net.pl




    - konwencja chicagowska mówi, że to kapitan samolotu ma prawo decydować (punkt c) i odpowiada.
    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

    Znalazłem taki tekst: Nie zabijajcie jeżeli pomylę wartość, ale w podręczniku aerodynamiki, bodajże Milkiewicza,
    lądowanie opisane jest jako faza lotu od wysokości 15 metrów do końca dobiegu
    (lotnictwo.net.pl 07-06-2010 18:08)
    Newsweek: Głosy Tu-154: Eksperci rozszyfrowują ostatnie chwile - Tutaj Michał Fisher podaje, że lądowanie
    zaczyna się na wysokości 20m; wyjaśniona komenda kontrolera dotycząca odejścia na wysokości 100m.
    Myślę, że wymianę zdań o mechanizacji skrzydeł można zinterpretować: nawigator narzeka, że źle działa,
    a generał odpowiada, że jest przeznaczona do wymiany - nie ma co się przejmować, bo będzie nowa.
    Ci eksperci uważali, że podawane wysokości były prawdziwe, a nie, że to były z radaru, i wymyślają
    "przyczyny" - że gdzieś cięższe powietrze, i dlatego spada 3 razy szybciej. I zastanawiają się, czemu
    komendę "odchodzimy" wydał II pilot - a tu sobie wyjaśnialiśmy, że taka jest procedura - nie znają jej?

    --- 7 lipca 2010 ---
    Podejście naszego Tu-154M do lądowania:
    10:39:07,7 - potwierdzenie ustawienia klap
    10:39:08,7 - D: wejście w ścieżkę
    10:39:12,4 - K: statecznik -3
    10:39:28,3 - koniec czytania karty
    10:39:30,1 - D: 8
    10:39:33,6 - K: samolot gotowy do lądowania
    10:39:37,3 - D: pas wolny
    10:39:40,8 - D: lądowanie warunkowe, wiatr 120° 3 m/s
    10:39:54,1 - R: 6.1km
    10:39:57,1 - A: 400 (405 - teren 260)
    10:40:13,5 - D: 4 (jedyna potwierdzona przez K)
    10:40:19,6 - N: 300 (~240 - teren 190)
    10:40:24,6 - N: 250 (215 - teren 220)
    10:40:26,6 - D: 3
    10:40:32,9 - N: 200 (155 - teren 210), D i K o światłach
    10:40:37,1 - N: 150 (125 - teren 230)
    10:40:38,7 - D: 2
    10:40:42,6 - N: 100 (80 - teren 235)
    10:40:42,6 - alarm TAWS-a: w górę!
    10:40:52,4 - D: horyzont, 101 - z obliczeń wynika, że na to załoga
    zareagowała próbą poderwana samolotu w górę - ale było za późno
    10:40:57,1 - R: 1.1km; wysokość -10?
    D - dyspozytor lotniska, K - kapitan samolotu, N - nawigator, A - anonim
    Dyspozytor miał radar RSBN pokazujący odległość z dokładnością 200m i kierunek z dokładnością 15'
    - nie pokazywał on wysokości, i o tym, że samolot jest za nisko, mógł się zorientować, jeśli zobaczył
    jego światła, albo radar pokazywał mu odbicie samolotu od powierzchni Ziemi; wtedy dał komendę
    "horyzont", ale to było 6 sekund przed pierwszym drzewem, i nie dało się już wyprowadzić samolotu.

    Jeszcze czegoś się doliczyłem: gdyby samolot opadał nie 7.5 m/s, a 6.0 m/s (zgodnie z instrukcją, która
    zabrania szybszego schodzenia), to poderwanie samolotu po komendzie dyspozytora spowodowałoby
    przelot o 10+ metrów wyżej tam, gdzie rozwalił skrzydło o brzozę - może by tylko ściął cienkie gałązki?

  • Megger
  • #1176 08 Lip 2010 00:00
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników

    A mnie wyszło, że oni od 400m do gdzieś 80 szli równo 6 m/s w dół.

    Naniosłem prędkości na mapę terenu (przekrój wzięty z Google Earth z rozdzielczością 50m). Na wykresie są podwójne strzałki pokazujące tolerancję radiowysokościomierza RW-5 wynoszącą +/- 6% wartości mierzonej. Jako punkt odniesienia do wyznaczenia miejsc pomiarów przyjąłem dalszą stację naprowadzającą, która wg GE leży 6300m od progu pasa. Czas liczyłem względem czasu zgłoszenia się dalszej stacji i przy przyjęciu prędkości samolotu 79 m/s (284.4 km/h) wyszedł mi taki ciekawy obraz wyjaśniający nawet "zawiśnięcie" na 100 na 7.4 sekundy ...

    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

    Strzałki są wrysowane programowo a linia trajektorii ręcznie ...

    Mam też wrażenie, że pierwsze odczyty na 250m i 100m były robione z radiowysokościomierza II pilota i to on się kryje za tym A przy wpisie.
    Czy na 400m był odczyt radiowysokościomierza czy barometrycznego, trudno jest określić, bo różnica wskazań wynosi 13m w tym miejscu.

    Jak policzyć dokładnie, to nachylenie trajektorii wychodzi:

    3$\alpha=arc\ tg\ \frac{dy}{dx}=\frac{320m}{5755m-1756m}\approx\ 4,39^o

    A tu ostatnie 2400m ...

    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

    Wygląda, że oni dokładnie wiedzieli co robią tyle, że za późno odeszli na drugi krąg. Polecenie powinno wyjść na 100 metrach (nawet tych względem gruntu), a na 80 (a nawet mniej) metrach, to już nie było szans, bo teren się gwałtownie się podnosił a samolot, przy tej prędkości pionowej może opaść nawet 32 metry nim zacznie się wznosić ...

    Oni sobie lecieli po niestandardowej trajektorii celując chyba w bliższą stację naprowadzającą ...

    Zastanawiam się czy ten manewr był do końca zaprojektowany (np. ten lot równolegle do zbocza jaru (2 pilot mówi tam "W normie") czy tez to była kwestia zupełnego przypadku ...

  • #1177 08 Lip 2010 02:01
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Korekta wyliczenia szybkości opadania:
    z '400' na '250' (naprawdę z 405 na 215 między 10:39:57,1 a 10:40:24,6 - 27.5 s) 6.9 m/s
    z '250' na '150' (naprawdę z 215 na 125 między 10:40:24,6 a 10:40:37,1 - 12.5 s) 7.2 m/s
    ze '150' na '100' (naprawdę ze 125 na 80 między 10:40:37,1 a 10:40:42,6 - 5.5 s) 8.2 m/s
    czyli wychodzi, że opadali coraz szybciej, ale ostatnia szybkość niepewna, bo krótki czas
    pomiaru, łatwo o błąd 0.5 s, jeśli to było 45 m w ciągu 6 s, to opadali 7.5 m/s.

    Ze '100' (naprawdę 80) do radiolatarni już tylko 6.2 m/s - to znaczy, że zaczęli hamować
    opadanie, jeśli by było przez ten czas 8.2 m/s, to zyskali na tym prawie 30 m wysokości;
    jeśli przyjąć, że odczyt '100' był przedwczesny o 0.5 s, to na hamowaniu zyskali 15 m.
    To by oznaczało, że poderwali samolot w górę 3.5-5.0 s przed tą pierwszą brzozą, której
    ścięli tylko gałązki z wierzchołka (to chyba było o 10:40:56,7). Nawet 3.5 s to dość, żeby
    samolot z opadania 8.2 m/s przeszedł do wznoszenia (przyśpieszenie 2.5 m/s2).

    Nie wiem, jak może wyjść średnio 6 m/s, skoro z 400 m (albo nieco więcej) na 80 m
    (odczytano 100) schodzili od 10:39:57,1 do 10:40:42,6 czyli 45.5 s: 320/45.5=7.03.
    Nawet, jakby liczyć wysokości odczytywane, to i tak wychodzi schodzenie 6.6 m/s.

  • #1178 08 Lip 2010 10:51
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników

    Ja jednak twierdzę, że szli równo 6 m/s w dół, poza tym jakby tak skakali z prędkością, to pewnie by przyszło do kabiny pytanie dlaczego tak skaczą.

    Poza tym lecieli na automacie ciągu, który stabilizuje prędkość w zakresie +/- 10km/h od ustawionej wartości prędkości, a ostatnią podaną prędkością jest 280 km/h.

    Wyliczając z odległości stacji naprowadzających i czasu przelotu między nimi (odległości pomierzyłem Google Earth):

    3$Vx=\frac{NDB6300-NDB1075}{10:40:56,0-10:39:50,2}=\frac{5225m}{65.8s}=79.41 m/s ci daje prawie 286 km/h

    (oczywiście można by tu rozpatrywać, że

    Licząc z dłuższego odcinka prędkość opadania (wysokości nad poziomem morza z uwzględnieniem wysokości terenu w punkcie pomiaru)

    3$Vy=\frac{dy}{dx}=\frac{286m-660m}{10:40:50,0-10:39:57,1}=\frac{-374m}{52.9s}=-7.07\ m/s

    Drugie obliczenie prędkości wychodzi z nachylenia zbocza jaru, znoszącego, na jakieś 7.4s prędkość pionową samolotu. Wg mapy (GE) zbocze jaru opada od 2200m od progu pasa z wysokości 240m aż do 202m co wypada 1700m od progu pasa.

    3$Vy=Vx*tg(\alpha)=79.41*\frac{202-240}{2200-1700}=79.41*\frac{-38}{500}=-6.04\ m/s

    Wyliczenia bezpośrednie z pomiarów wysokości podanych w stenogramie nie mają sensu, bo te wartości są zakłócone przez tę "piłę" gruntu. Przypuszczam, że oni ustalili ręcznie prędkość schodzenia na 6m/s (wg wariometru) a potem włączyli stabilizację kąta nachylenia i to automat prowadził ten samolot tak równo.

    Te wszystkie wyliczane skoki prędkości wynikają z "szalejącej" pod nimi rzeźby terenu, ale bezpośrednio to ciężko odjąć, bo punkty pomiarowe są zbyt rzadkie i nierównomiernie położone, więc tu raczej uśrednianie jest lepsze niż "próbkowanie szumu podłoża" ;)

    Tyle, że przez brak widoczności nie mogli skontrolować swojego położenia (najprawdopodobniej też piloci zajęli się szukaniem ziemi za oknem, a nawigator czytał nie z tego wysokościomierza. Możliwe, że on nie wiedział o ukształtowaniu terenu pod nimi, bo np. na karcie podejścia tego, jeżeli dobrze widzę, nie ma.
    Za bardzo uwierzyli w gadżety elektroniczne, tyle, że te pracowały na niedokładnych danych (które pewnie normalnie były korygowane wzrokowo). Do tego, jak można było przypuszczać, urządzenia na lotnisku były mocno nieprecyzyjne.

    Lecieli na ślepo

    Mam niejakie wrażenie, że chcieli się popisać przed generałem pięknym zejściem w ciężkich warunkach, tyle, że przecwanili końcówkę, dali za małe zapasy na obniżenie samolotu przy odchodzeniu na drugi krąg, przy tej prędkości pionowej. Widać, że tor się lekko zagina na końcu czyli silniki szły w kierunku mocy startowej, ale biorąc dane z aerodynamiki TU154 (poniżej strona z książki "Praktyczna aerodynamika lotu TU154" - spolszczenie podpisów pod rysunkami moje),

    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

    to przy 6 m/s samolot może przysiąść nawet 32m, a tam jeszcze trzeba by liczyć co najmniej 15-20m zapasu na drzewa i narastające zbocze jaru czyli absolutne minimum wysokości rozpoczęcia operacji odchodzenia to 52-55m, a jak jeszcze dodać to zbocze, to 100m było by bezpieczne. Oni jednak zaczęli odchodzić poniżej 80m. Możliwe, też, że silniki miały gorszy ciąg w mocno wilgotnym powietrzu (moje domniemanie) i cały proces ich rozpędzania oraz zmiany toru lotu się rozciągnął co spłaszczyło tę parabolę, po której wtedy leciał samolot. Wg materiałów to silniki osiągają ciąg startowy normalnie w 2.5 do 3 sekund ale np. z małego gazu, to już ten proces trwa 8.5 do 10 sekund. Przy tej pogodzie, to nawet bez małego gazu mógł się ten proces wydłużyć.

  • #1179 08 Lip 2010 11:09
    _jta_
    Specjalista elektronik

    O 10:40:50,0 to oni już byli za tą rzeczką, która płynie w jarze, wysokościomierz pokazywał 80,
    a naprawdę byli 25÷30 m nad pasem - należy do tych 320 w twoich obliczeniach dodać 70÷75.

    Jeśli przy szybkości zniżania 5 m/s ma się jeszcze obniżyć o 20 m, to wychodzi, że przyśpieszenie
    nie jest 2.5 m/s2, jak zakładałem, a 4 razy mniejsze... pewnie w to wliczają czas reakcji na stery?

  • #1180 08 Lip 2010 11:12
    Tommy82
    Poziom 39  

    Wydaje mi się ze ciąg powinien być większy. Rozumuje tak mgła to skroplona woda która jeśli dostanie się do silnika to odparuje od temperatury zwiększając swoja objętość czyli wykona jakaś tam prace podobną do tej wykonywanej przez paliwo. Kolejna sprawa to przy chłodnym powietrzu tez powinien być ciąg nieco większy no bo jest więcej "powietrza w powietrzu". O ile pierwszy czynnik może być zaniedbywany bo nie potrafię go dokładnie oszacować. To drugi jakiś tam mierzalny wpływ mieć musi bo by nie stosowano intercoolerów w samochodach.

  • #1181 08 Lip 2010 12:52
    cranky
    Poziom 26  

    Tommy82 napisał:
    Wydaje mi się ze ciąg powinien być większy.

    Według badań dotyczących silników spalinowych moc przy zasilaniu zamglonym powietrzem maleje - zwłaszcza przy większych kropelkach mgły. Istnieje jednak wyjątek - bardzo drobna mgła (rzadko występuje) zwiększa moc silnika, choć nikt nie wie czemu.
    Co do gęstego powietrza - ciąg może się i zwiększa, ale opory aero też, więc żaden zysk.

  • #1182 08 Lip 2010 20:25
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników

    Faktycznie, poprawiłem tę średnią prędkość (policzyłem z wysokości radiowych a poprzednio było z ciśnieniowych) i wyszło 1 m/s więcej. Jednak efekt pozornego zatrzymania pozostał, bo na odcinku na jakim opada jar (500m przy prędkości 79 m/s) wysokości rozjeżdżają się na jakieś 6m czyli są w granicy błędu pomiarowego radiowysokościomierza.

  • #1183 09 Lip 2010 23:37
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Z tym "przysiadaniem" samolotu to bym liczył inaczej: do tych rysunków pasuje wzór 3$\Delta H = 0.8 {V_y}^2.
    Opadali 7 m/s - wychodzi 39m. Do tego można dodać 20m na drzewa, mamy 59m. Jak wysokościomierz
    pierwszy raz pokazał 100, to byli na 80, mogli jeszcze 3 sekundy schodzić 7m/s, a potem wyrywać w górę.
    Pierwsze PULL UP było 1.3 sekundy po odczytaniu 100 na wysokościomierzu - TAWS zadziałał prawidłowo,
    pilot miał nieco więcej, niż 1 sekundę na reakcję. Pewnie miał radar, zobaczył na nim tę górkę i wyliczył...

  • #1184 10 Lip 2010 14:37
    wada

    VIP Zasłużony dla elektroda

    Że wam się chce tak brnąć w tę wyższą matematykę i drążyć w skutkach tej katastrofy i udowadniać te skutki wyższą matematyką niezrozumiała dla większości elektrodowiczów (99%)- chyba ważniejsza jest przyczyna, powód, i ogólnie dlaczego doszło do tej głupoty, aby więcej takich głupich wypadków (pseudo tragedii) nie było.

    Popatrzcie na zdjęcia
    - na początku wierzchołka górki była radiolatarnia około 20m, oraz szpaler brzóz 14-16m , przelecieli nad nimi nie uszkadzając ich. brak w pobliżu jakichkolwiek świeżo połamanych gałęzi.

    - potem na środku górki była brzózka która była obcięta na 3m -- ale na takiej wysokości to powinna być trawa przypalona, lub przynajmniej mocno położona poprzez spory ciąg turbin, i dodatkowo był to czubek małej brzozy o średnicy około 2,5cm , a brzoza jest bardzo elastyczna, aby została złamana od uderzenia,
    a więc jest niewielkie prawdopodobieństwo, że mógł o to zahaczyć lewym goleniem podwozia kół (najniższy punkt i daleko od turbin), ale bardziej prawdopodobne że była wcześniej złamana przez jakiś chuliganów, bo nie było koło jej oberwanych pąków listków, ani tego wierzchołka obciętego.

    - potem po kolejnych 100m było zagłębienie z tym śmietnikiem meliniarzy i tą dużą brzozą, która została ścięta na około 6m --- i to był prawdopodobnie najniższy punkt spotkania z ziemią do którego schodzili płynnie na automacie,

    Dodatkowo podchodząc do lądowania to tuż nad ziemią wzrasta siła nośna poprzez wytworzoną poduszkę powietrzną, powstaje łatwy ślizg, coś w stylu rzucania kaczek (kamieni) nad wodą, ta poduszka powietrzna, jakby był tak nisko powinna, zgnieść wysoką trawę i co nieco powyrywać, a na pewno przysmażyć.

    A więc szkoda czasu i dywagacji na temat lotu i jego trajektorii, dopóki oficjalnie nie będą zgrane odczyty wszystkich skrzynek
    ALE - wskazania wysokości zarejestrowane z wysokościomierzy to i tak ± 50m - czyli pi razy drzwi. W wysokościomierzu jest potencjometr drutowy (na długiej rurce nawinięty drut oporowy i po tych zwojach ślizga się ślizgacz) przeskok ze zwoju na zwój następuje co jakieś 40-60m, plus błędy przetworników do zapisu tego sygnału analogowego na rejestratorach - to spokojnie błąd ± 50m.

    Możemy sobie pogadać:
    - co robiły i dlaczego były obce osoby w kokpicie :?:
    - czy to dobrze że w Polskim wojsku uczą bezwzględnego posłuszeństwa wyższym stopniem :?:
    - i kto tak naprawdę wydał rozkaz do lądowania :?:
    - dlaczego mieli niedokładne mapy :?:
    - dlaczego wierzyli amerykańskim zabawkom (GPS itp) które nie miały homologacji i tylko służą do orientacji w przestrzeni tylko podczas przelotów na trasach :?:
    Wszystkie inne pytania to mały pikuś i tylko skutek powyższych przyczyn.

    Moderowany przez jankolo:

    Niepotrzebne zdanie usunąłem

  • #1185 19 Lip 2010 02:58
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film
    Ukształtowanie terenu na podejściu do lotniska (źródło niezależne od Amielina),
    podana wysokość n.p.m. i odległość od progu pasa (pasa nie ma na rysunku).
    54°49.8'N 32°12.5'E - wejście w ścieżkę
    54°49.7'N 32°08.5'E - dalsza
    54°49.6'N 32°03.8'E - bliższa
    54°49.5'N 32°02.8'E - próg pasa
    54°49.5'N 32°00.4'E - koniec pasa

  • #1186 19 Lip 2010 22:41
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników

    Ja sobie porobiłem takie wykresy (dane pomierzone programem Google Earth, na osi pasa, w zakresie od progu pasa do odległości 10600m, co 50m)

    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

    Z powyższych danych policzyłem prędkości poruszania się gruntu pod samolotem (dla prędkości poziomej 79 m/s -> 284 km/h). Widać ładnie źródło dziwnych prędkości samolotu wychodzących przy wyliczaniu ich z prędkości.

    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

  • #1187 20 Lip 2010 13:18
    mczapski
    Poziom 38  

    Zatem Panowie kontynuujący temat uzyskaliście uznanie patrioty, śledczego wszystkowiedzącego Antoniego Macierewicza kierującego zespołem do badania. Macie szanse załapać się do raportu, którego ton już od dawna znamy.
    Popatrzyłem na ostatni wykres prędkości i nie pojmuję co tam jest wykazane i do czego miałoby być wykorzystane. Przecież autopilot nie wykorzystywał takich parametrów. Przy okazji z racji, że mieszkam na podejściu do lądowania na wysokości ok 30 m w odległości ok 4,5 km od progu drogi startowej to zaczynam się bać takich podejść jak to w Smoleńsku. Wszystko mówi, że na wysokości np 70 m. n. p. l. nic nie widzieli i kontynuowali zniżanie. Jakoś nie wyobrażam sobie samolotu 200 m nad dachem bez widzialności.

  • #1188 20 Lip 2010 14:23
    Faces
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Witam.
    Jak by ktoś był zainteresowany.
    Zdjęcie satelitarne zrobione 12 kwietnia (widać jeszcze szczątki samolotu).
    http://www.twojapogoda.pl/dane/13.04.2010a.png
    Tutaj zdjęcie satelitarne pogodowe z dnia 10 kwietnia.
    Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku + Film

    Źródło: www.twojapogoda.pl

    Tutaj:
    http://twojapogoda.pl/ (Pogoda nie pozwalała na lądowanie TU-154) co stwierdził Międzypaństwowy Komitet Lotniczy -> w najnowszych wiadomościach.

  • #1189 20 Lip 2010 17:58
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Bardzo prawdopodobna możliwość katastrofy: zaplanowano standardową metodę podejścia nieprecyzyjnego
    - lot kursem według radiolatarni, zniżanie na autopilocie do wysokości decyzji i przejście do lotu poziomego,
    potem w odpowiednim punkcie, jak zobaczą światła lotniska, decyzja o dalszym zniżaniu, żeby wylądować;
    spóźnili się z rozpoczęciem schodzenia - dlatego musieli schodzić 7 m/s, żeby zdążyć jeszcze kawałek
    polecieć poziomo; przed końcem poziomego odcinka 2-gi pilot miał przypomnieć 1-mu, że ma zadecydować;
    nawigator odczytywał wysokości według radaru, póki były duże nie zwracali na nie uwagi (bo by zauważyli, że
    coś nie tak, jakby lecieli "schodkami"), na 100 m spodziewali się, że będą lecieć poziomo - tak mieli ustawić
    autopilota; może autopilot nie zadziałał, może go źle nastawili - jar to zamaskował, nie zauważyli; gdy minęli
    środek jaru, "wysokość" zaczęła maleć - 2-gi pilot połapał się, że nie lecą poziomo, powiedział "odchodzimy"
    i zaczął to wykonywać (pewnie używając autopilota - dlatego on nadal działał) - ale o 2÷3 sekundy za późno,
    byli już za nisko, żeby nabrać wysokości przed pagórkiem, który był przed nimi, i nie zderzyć się z nim.

  • #1190 20 Lip 2010 18:28
    cranky
    Poziom 26  

    Międzynarowowy komitet Związku Radzieckiego ustami sekretarza Krajowej Rady Lotnictwa stwierdził, że lot to była partyzantka, bo nie było informacji z Rosji że warunki są wystarczające. Zadziwiające!
    http://wiadomosci.onet.pl/2199796,11,partyzan...54_w_ogole_nie_powinien_wystartowac,item.html

    Znaczy przygotowując sie do wizyty głowy obcego państwa Rosjanie nie przekazali informacji o stanie pogody, nie zamknęli lotniska i maja pretensje że ktoś do nich leciał? Dziękujemy za takie bratnie powitanie!
    Gdzie do cewki bifilarnej jest analiza czarnych skrzynek JAKa z Polski? Gdzie IŁa? Przecież oba samoloty podchodziły w zbliżonym czasie i warunkach. Wykluczenie np. zapadu wiatru czy błedów radiolatarni zdawałoby sie rzeczą podstawową. Wyklucza po to żeby jakieś oszołomy nie snuły teorii spiskowych. A nie wymyśla się przyczynę i szuka kolejnych faktów ją potwierdzających.
    Gdzie są zapisy lotu i zdjęcia terenu satelit "telekomunikacyjnych" NATO? Przecież Rosjanie ich nie dostaną, bo nie są międzynarodową komisją (to czy nazwą sie MAK czy Drużyna Timura nic tu nie zmieni). Polska ich nie chce?
    Jedyny akredytowany Polak przy komisji w Moskwie stwierdza, że w zasadzie desygnował go na tę funkcję Putin, bo Polskie Wojsko chciało kogo innego, ale SAM CAR zwrócił się do niego - maluczkiego jako do przedstawiciela polskich władz, więc tak zostało.
    Czy ktoś naprawdę uważa że najwyższej klasy spece pracują w drogówce i potrafią zablokować na cały dzień drogę międzynarodową po katastrofie malucha, a nie pracuja w lotnictwie i służbach i nie potrafią zabezpieczyć terenu katastrofy 100 polityków i głów obcego państwa?
    Na amatorskim filmie widać jeden z przyrządów rozbitego kokpitu (nie mówie o interkomie wygrzebanym przez polskich dziennikarzy po tygodniu). Rozumiem że kokpit się rozleciał, ale statystycznie powinno się odnaleźć jeszcze sporo takich kawałków. Wnioskując z massmediów nic z kokpitu nie znaleziono, tylko ten frajer trafił cały wskaźnik jak 6 w totka.
    Obstawa autobusu którym brat ksero jechał na miejsce katastrofy składała sie z wozu policyjnego i... karetki. Obstawa samolotu i autobusu delegacji na lotnisku składała sie z wozów strażackich, 2 legalnych borowików bez broni i latających w powietrzu FSBków. Bez karetki?
    Jedyny na tym forum lotnik twierdzi, że odpowiedzialność za lot i zabezpieczenie spoczywa na Kancelarii Prezydenta (pasażera) a nie na MSZ i MSW. Dobrze, że nie kazali prezydentowi budować własnych ambasad.
    Organizacja wizyty polityków i osób ważnych dla państwa to rola MSZ. Zabezpieczenie - rola MSW. Nawet jeśli wiozą krowę typu żubr będacą Polską Dumą Narodową - biorą za to odpowiedzialność!
    Nie szukam wyjaśnienia spiskowego, bo ciężka i wspaniała praca wszystkich na tym wątku opiera się na poziomie techniki wojskowej anno domini 1960.
    Po prostu patrząc na upartą chęć zwalenia winy za nieudolność władz na groby pilotów opadają mi ręce.

  • #1191 20 Lip 2010 19:36
    _jta_
    Specjalista elektronik

    O ile rozumiem z tego artykułu, tę ocenę wygłosił Hypki, nie MAK. MAK tylko podsumował fakty: była zła pogoda,
    lotnisko nie miało warunków do przyjęcia tego samolotu przy takiej pogodzie, załoga wylatując tego nie wiedziała.
    Sprawy, o których piszesz, zostały już wyjaśnione - nie wiem, dlaczego zaprzeczasz ustalonym faktom.

    Ja widzę, że oni zlekceważyli zasady bezpieczeństwa - czy Rosjanie mają egzaminować załogę każdego samolotu,
    jaki do nich leci, ze znajomości i przestrzegania tych zasad, i stwierdzać "tego pilota nie przyjmiemy, nie posłuchał
    dyspozytora w Zurychu rok temu, ma być inny, który nie ma na koncie takich wykroczeń
    ", "tego też nie, na egzaminie
    pomylił sygnały TAWS
    ", "i tego nie, na egzaminie pomylił kolejność czynności w procedurze przed podejściem"?

    Może piloci mają mieć "prawo jazdy" na terenie Rosji - nie ma, nie zdał naszego egzaminu, to do nas nie poleci?
    Może wtedy by się okazało, że żaden pilot nie spełnia wymogów, i wtedy na pewno nie byłoby więcej katastof.
    A jak wszystkie państwa to wprowadzą, to latanie gdzieś dalej będzie niemożliwe - nikt nie zda tylu egzaminów.

  • #1192 20 Lip 2010 20:16
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    cranky napisał:
    Gdzie do cewki bifilarnej jest analiza czarnych skrzynek JAKa z Polski?

    A dlaczego to pytanie kierujesz pod adresem Rosjan a nie Polaków? JAK wrócił do Polski. A pytanie powinieneś zadać inne: czy przed jego odlotem do Polski została wymieniona w jego rejestratorze taśma, czy też taśma już jest nadpisana? Czy nie dlatego własnie nie można zweryfikować tego, co opowiadają mediom członkowie załogi JAK-a?

    cranky napisał:
    nie mówie o interkomie wygrzebanym przez polskich dziennikarzy po tygodniu

    tylko ten frajer trafił cały wskaźnik jak 6 w totka.

    Masz na myśli to urządzenie, ktore "odnaleźli" dziennikarz faktu, a które nazywało się "bortowoje pieregowornoje ustrojstwo", czyli po prostu radiokompas, a które to urządzenie nie jest od wieków montowane w Tu-154, natomiast montowane jest w AN24, i było umalowane na niebiesko, a kokpit naszego Tu-154 był malowany na beżowo?

    cranky napisał:
    Po prostu patrząc na upartą chęć zwalenia winy za nieudolność władz na groby pilotów opadają mi ręce.

    Powiedz, w jaki sposób nieudolność władzy spowodowała, że pilot mający uprawnienia do zejścia nie niżej niż na 120 metrów bez widoczności ziemi, te uprawnienia przekracza?

  • #1193 20 Lip 2010 22:21
    cranky
    Poziom 26  

    _jta_ napisał:

    lotnisko nie miało warunków do przyjęcia tego samolotu przy takiej pogodzie, załoga wylatując tego nie wiedziała.

    Lotnisko nie mające warunków zostaje zamknięte dla lotów. MAK to stwierdza i nie widzi problemu? Załoga nie zostaje poinformowana przez Gospodarzy o złej pogodzie - to też standard wizyt międzynarodowych?

    _jta_ napisał:

    Sprawy, o których piszesz, zostały już wyjaśnione - nie wiem, dlaczego zaprzeczasz ustalonym faktom.

    Dokładnie co zostało wyjaśnione? Proszę o jeden przykład.
    Nie wiadomo nawet dokładnie kto zginął w tej katastrofie! Bzdura? Paranoja? Boni sam przyznał że pochowali jednego NN sprowadzonego ze Smoleńska! Podeślę link jutro.
    MAK nie wyjaśnił (nic dziwnego, takie dochodzenia trwają) przyczyn katastrofy. To że TVN24 i Fakt co chwile wyskakują z wszystko objaśniającymi przeciekami, które zaraz okazują się nieprawdą, to że każdy forumowicz wie lepiej niż spece z komisji zupełnie mnie nie przekonuje. Wymyślanie że teraz patrzą na wysokościomierz barometryczny a teraz na radiowy bez chociażby znajomości polskiego rejestratora lotu jest proste i bezsensowne.
    Zaprzeczam faktom mówiąc o braku zabezpieczenia terenu katastrofy? Czy mówiąc o braku na lotnisku karetki, że o karetce z respiratorem nie wspomnę?
    Zaprzeczam faktom twierdząc że MSZ organizuje wizyty zagraniczne?


    _jta_ napisał:

    Ja widzę, że oni zlekceważyli zasady bezpieczeństwa - czy Rosjanie mają egzaminować załogę każdego samolotu,

    Ja widzę że nie tylko oni. Ale tylko oni są rozliczani. Wszyscy dywagują czemu samolot podchodzący do lądowania zahaczył o sosnę. A czemu setka najwyższych urzędników państwowych zginęła? To nie są jednoznaczne pytania.
    Czemu pozwolono na przejęcie NATOwskiej aparatury przez Rosjan? Kto zadecydował o procedurze Chicagowskiej? Nie znam jakoś tych odpowiedzi.

    PS Prezydent nie miał nigdy pełni władzy w państwie i nie decydował o wszystkim, jak usiłuje się to teraz tłumaczyć.

  • #1194 20 Lip 2010 23:26
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    cranky napisał:
    Wszyscy dywagują czemu samolot podchodzący do lądowania zahaczył o sosnę. A czemu setka najwyższych urzędników państwowych zginęła?

    A temu, że kapitan samolotu NIE MAJĄCY PRAWA zejść poniżej 120 metrów bez widoczności pasa lotniska, z jakiegoś powodu lekceważy swoje uprawnienia i schodzi poniżej tej wysokości.

    cranky napisał:
    Lotnisko nie mające warunków zostaje zamknięte dla lotów

    Podaj mi przepis z którego to wynika.

    cranky napisał:
    Czemu pozwolono na przejęcie NATOwskiej aparatury przez Rosjan?

    Czy masz na myśli ten telefon satelitarny z którego pan prezydent odwalał sobie prywatną pogawędkę z panem prezesem, a ktora to prywatna pogawędka pana prezydenta była najzwyczajniej w świecie podsłuchiwana przez kogoś w USA, o czym - jak się okazuje - wiedziano w Polsce, bo zwrócono się do Wielkiego Brata o stenogram z tej rozmowy? Wielki Brat oczywiście odmówił. Nie dziwi Cie to, jakieś państwo - nawet sojusznicze - słucha rozmów prowadzonych przez prezydenta innego, nawet zaprzyjaźnionego, państwa? A jeżeli wszyscy wiedzieli, że rozmowy z tego telefonu są zawsze rejestrowane przez kogoś, bo telefon ten jest telefonem słuzbowym NATO, to jakim prawem przy jego pomocy toczono prywatne rozmowy?

    cranky napisał:
    ...bez chociażby znajomości polskiego rejestratora lotu jest proste i bezsensowne.

    To, że Ty nie masz tej znajomości nie jest dowodem na to, że nikt jej nie ma. Kopia taśmy polskiego rejestratora została przekazana do MAK.

    cranky napisał:
    Boni sam przyznał że pochowali jednego NN sprowadzonego ze Smoleńska! Podeślę link jutro.

    Trzymam Cię za słowo.

  • #1195 21 Lip 2010 00:11
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Jest konwencja chicagowska, która mówi, że pilot ma prawo decydować, czy lotnisko nadaje się do lądowania - pisałem o tym, na tej stronie.

    cranky - za wiele nieprawdy piszesz, żebym miał ochotę ci tłumaczyć na nowo to, co już było tłumaczone (jak sprawa zamknięcia lotniska)
    - zacznij trochę dbać o to, by pisać prawdę, a jak nie wiesz, to stwierdzać, że nie wiesz, zamiast coś zmyślać, to będzie można dyskutować.

    W postępowaniu załogi można wskazać następujące błędy:
    * podejście w warunkach meteo poniżej minimum lotniska i pilota;
    * brak odprawy przed podejściem do lądowania;
    * zła synchronizacja czasowa przed podejściem;
    * schodzenie szybsze (7 m/s) niż dopuszczalne (6 m/s; standard 4 m/s);
    * ocena wysokości wyłącznie według radaru, z pominięciem barometru;
    * brak obserwacji wskazań wariometru w pobliżu wysokości decyzji, albo zamierzone jej przekroczenie z niedozwoloną szybkością;
    * brak prawidłowej reakcji na ostrzeżenia TAWS.
    (to z podsumowania w moim opracowaniu o technicznych aspektach tej katastrofy)

  • #1196 21 Lip 2010 07:25
    mczapski
    Poziom 38  

    Kolega cranky wykazuje powalający brak konsekwencji w myśleniu i działaniu. Według niego prawo należy stanowić na własne potrzeby i okoliczności. Pytania o zamykanie lotniska i stosowanie konwencji chicagowskiej to chyba zwykła prowokacja. Ponadto mocno przeszkadzają mu postępowania strony rosyjskiej, przecieki ze strony GW lub TVN ale już cisza o przeciekach GP, ND a może TVT i RM, gdzie Macierewicz ma swoje okienko. Widocznie kolega spodziewa się, że psim obowiązkiem komisji jest niezwłoczne informowanie opinii społecznej a kolegi cranky szczególnie. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie przeszkadza, że także nie otrzymujemy informacji merytorycznych z wyników prac w Polsce (moze poza zdawkowymi, że znów odczytano kilka słów z rejestratora lub z sukcesem przetłumaczono protokoł sekcji zwłok prezydenta). Podobnie jak wynika z niektórych wypowiedzi w innych okolicznościach, że Rosjanie zaniedbywali przez 50 lat wyposażanie lotniska, ponieważ przeczuwali, że przyleci polska delegacja.
    Także nie twierdzę, że wyłączna wina załogi samolotu, ale tak się składa, że w prawie winny nawet sprowokowany pozostaje winnym nad czym można tylko ubolewać.
    Zatem skoro kolega jest zgodny co do poprawności pracy Komisji Śledczej i prokuratury to dlaczego winnić stronę rosyjską? Wiadomości sensacyjne są wyszukiwane a może i wymyślane przez dziennikarzy. A to już inny rejon działania. Trudno też za miarodajne uznać wypowiedzi przeróżnych polityków z całej sceny. I wypadałoby sie do tego tak odnieść. To, że nie ma konkretów to po pierwsze zbyt wcześnie a po drugie niestety z racji uwikłania politycznego. Czy rzeczywiście wierzysz, że prawie cały czas zbliżania do DS jest nieczytelny? Pewno brak woli aby to odczytywać.

  • #1197 21 Lip 2010 09:01
    cranky
    Poziom 26  

    Jankolo:
    Pytanie o skrzynki kieruje do Rosjan bo IŁ był ich, a Jak'a trzeba było zatrzymać i wyciągnąć rejestratory. W Polsce to już po ptakach.
    Nie chodzi mi o fragment znaleziony przez dziennikarzy tylko o ten - beżowy (1:02):
    http://www.youtube.com/watch?v=npRxsoxc2ak
    Tylko ten się zachował i akurat upadł operatorowi pod nogi?

    Co do pełnej identyfikacji:
    http://fakty.interia.pl/polska/news/na-powazkach-pochowano-12-urn-z-prochami-ofiar,1476449%22
    Poinformował, że są to szczątki 11 zidentyfikowanych osób i jednej osoby niezidentyfikowanej.
    Nie niezidentyfikowane szczątki, tylko szczątki niezidentyfikowanej osoby!
    To co, grzybiarza z lasu przywieźli? I rachunek się zgodził?

    Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych na czas wojny. Musi być więc z nim przewożony sprzęt łaczności umozliwiający prowadzenie nie tylko rozmów ze sztabem w kraju i sztabem NATO. Nie chodzi tu o telefon satelitarny, który podsłuchać są w stanie nawet służby Górnej Wolty.

    Nie znam rosyjskich przepisów, uważam że jest jednak taki, który pozwala na zamknięcie niesprawnego mostu i niesprawnego lotniska.

    _jta_ ani jednego konkretu i zarzucasz mi kłamstwo? Pokaż gdzie kłamie - to wyjaśnie. Kiedyś ktoś powiedział że nie da sie pisemnie odeprzeć zarzutu: "g***o wiesz". Dlatego czekam na konkrety.
    Samolot rozbił prawdopodobnie pilot. Kto spowodował katastrofę to inna sprawa.

    Mczapski
    To czy informacje podaje ta czy inna strona sceny politycznej ogólnie mi, przepraszam za wyrażenie, zwisa. Nie mieszam sie w politykę i uważam że Macierewicz nadaje się do komisji jak banan zamiast wytrycha.

    Nie przeszkadza mi profesjonalny sposób prowadzenia dochodzenia przez Polską Prokurature Wojskową - informują na jakim są etapie, nie zdradzając cząstkowych wyników przed ogłoszeniem końcowego raportu, nie siejąc zamętu prasowego. Pewnie kolega nie ma pojęcia że analizowali nawet filmik z internetu, który wszystkowiedzący forumowicze jakoś wyśmiali.

    Przeszkadza mi np. powołanie jedynego akredytowanego do rosyjskiej komisji przez Putina oraz jego wiernnopoddańczy stosunek do Putina.

    Jeśli wizyta Tuska była tak samo wzorowo przygotowana to tylko kolejny powód do wyciągnięcia konsekwencji, a nie powód do zachwytu, że komuś innemu się udało.

  • #1198 21 Lip 2010 11:32
    _jta_
    Specjalista elektronik

    cranky 21 Lip 2010 09:01 napisał:
    Nie znam rosyjskich przepisów, uważam że jest jednak taki, który
    pozwala na zamknięcie niesprawnego mostu i niesprawnego lotniska.
    _jta_ ani jednego konkretu i zarzucasz mi kłamstwo? Pokaż gdzie kłamie - to wyjaśnie.
    Właśnie tu skłamałeś - lotnisko było sprawne, i nie rosyjskie przepisy to regulują - podałem jakie.
    A Edmund Klich jest z PiS-u - może go na stare lata trochę sumienie ruszyło i powiedział prawdę.

  • #1199 21 Lip 2010 15:50
    cranky
    Poziom 26  

    _jta_ napisał:
    Właśnie tu skłamałeś - lotnisko było sprawne, i nie rosyjskie przepisy to regulują

    _jta_ napisał:

    lotnisko nie miało warunków do przyjęcia tego samolotu przy takiej pogodzie, załoga wylatując tego nie wiedziała.

    czyli było niesprawne - jak drewniana kładka w czasie powodzi dla TIRa
    _jta_ napisał:

    Jest konwencja chicagowska, która mówi, że pilot ma prawo decydować, czy lotnisko nadaje się do lądowania

    Czyli jak zamykają Okęcie z powodu śnieżycy to jest otwarte, jeśli jakiś pilot sobie tak umyśli? Nie, jest zamknięte, ale pilot ma prawo tam lądować - jeśli ma taką motywację. Smoleńskie było otwarte a MSZ nie zapewniła lotnisk zapasowych.
    Kiedy pilot widzi, że lotnisko to nie nadaje się do lądowania - mimo zapewnień obsługi naziemnej, że jest super - nie ląduje. Jeśli lotnisko odmawia przyjęcia samolotu, który jest na nie za duży, bo nie chce przyjąć odpowiedzialności za katastrofę, a pilot ma wybór - za małe lotnisko albo pole buraków - wtedy zastosowanie ma konwencja chicagowska - kapitan decyduje.
    Zresztą pilot nie podjął decyzji o lądowaniu! Roz.... się przy odejściu.

    maczpski napisał:

    Zatem skoro kolega jest zgodny co do poprawności pracy Komisji Śledczej i prokuratury to dlaczego winnić stronę rosyjską?

    Jakiej Komisji Śledczej? Podziwiam pracę polskiej Prokuratury Wojskowej. Przy czym ich praca opiera się na łapaniu tego co ma prasa i żebraniu u Rosjan o jakiekolwiek materiały, o dostęp do swiadków itp.
    Za co winię stronę Rosyjską? Napiszę po raz setny - za nieudolne prowadzenie śledztwa, niezabezpieczenie terenu, brak współpracy ze stroną Polską - w zakresie udostępnienia PROKURATURZE (nie prasie i politykom) dostępu do sprzętu, dokumentów, świadków. Za utrudnianie śledztwa (brak zgody na wyjazd polskich archeologów, potem przebudowa całego terenu katastrofy - pogrzebanie ostatnich śladów). Za nie zabezpieczenie czarnych skrzynek samolotów IŁ i JAK, za brak informacji o postępach (nie wynikach) śledztwa (czy zapis radarowy innych systemów niż naprowadzanie lotniska został zabezpieczony?, czy zabezpieczono nagranie z wieży kontrolnej - czy było takowe itd.) Za stworzenie Rosyjskiej komisji, doklejenie do niej na zasadzie akredytacji (patrz, ale nie zgłaszaj wniosków) zaledwie jednego Polaka, który na dodatek zdaje się przerażony samą rozmową z władzami Rosji. Taki człowiek ma im stawiać wymagania? Za nazwanie tej komisji Międzypaństwową.

    maczpski napisał:

    A Edmund Klich jest z PiS-u - może go na stare lata trochę sumienie ruszyło i powiedział prawdę.

    W Smoleńsku ginęli ludzie ze wszystkich partii. Jest mi dokładnie obojętne czy rozliczenie spowoduje wskazanie nieodpowiedzialności i niekompetencji polityka PO, PIS, PZPR czy niezależnego, czy urzędnika, czy wojskowego. Wielu ludzi wykazało się całkowitą ignorancją i bezczelnym brakiem jakiegokolwiek działania. Jeśli nie zmieni się sposób funkcjonowania całości, to żaden wspaniały pilot nas nie uratuje przed kolejnymi tego typu zdarzeniami.
    Na dziś mogę powiedzieć że podziwiam niekompetencję ambasadora Polski w Moskwie, który nie przekroczył bramy między lasem a lotniskiem, który nie zadbał o wstępną identyfikację i zabezpieczenie zwłok Prezydenta (pozwolił na usunięcie agentów, którzy pilnowali ciała), który nie przygotował przyjazdu rodzin ofiar tragedii do Moskwy (nawet nie miał pojęcia kto przyjechał) i którego działanie opiera się na powtarzaniu: "współpraca układa sie znakomicie".

  • #1200 21 Lip 2010 16:56
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Lotnisko byłoby niesprawne, gdyby jego pas był uszkodzony, gdyby na nim były jakieś przeszkody (np. rozbity samolot),
    gdyby zepsuł się radar, radiostacja, czy nawet nie świecił któryś z APM-ów i nie dało się zrobić "bramki" przed pasem...
    złej pogody nie uznaje się za niesprawność lotniska i Okęcia z powodu pogody się nie zamyka (nigdy nie zamknięto).

    Rosyjski kontroler powiedział wyraźnie "warunków do przyjęcia nie ma". Ale nie miał prawa decydować za pilotów.
    Samo podejście do lądowania nie stanowiło zagrożenia - gdyby wykonano je poprawnie. Zrobiono 6 dalszych błędów.
    A jak się robi błędy, to można się rozbić i bez lotniska - choćby przeciągnąć, żeby samolot wpadł w korkociąg.

    Opowiadasz o pracy MAK to, co zmyślają o tym w PiS-ie i w "RM" - a przecież to jest nieprawda, szkoda komentować.
    A nawet u nich nie przypominam sobie, by zmyślili kłamstwo, jakoby Rosjanie dopuścili do MAK tylko jednego Polaka.
    Ale mogę nie wiedzieć - mam lepsze zajęcie, niż słuchanie "RM" i PiS, i z tego, co wymyślili, poznałem mniej, niż 10%.

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME