To rozwiązanie ma tyle wad, że w żadnym stopniu nie rekompensuje jedynej zalety jaką jest bezgłośna praca.
Równie ciche, o niebo wydajniejsze i znacznie bezpieczniejsze są na przykład systemy chłodzenia cieczą. Wyciszą Ci nie tylko wentylator procesora, ale również karty graficznej i mostka, a nawet zasilacza jeśli trzeba.
Znacznie mniej ekstremalne wydaje się również zanurzenie całego komputera w oleju transformatorowym - oczywiście bez wiatraków i CD-roma oraz innych napędów zewnętrznych.
Powiedziałbym nawet, że systemy chłodzenia cieczami są jeszcze cichsze niż chłodzenie powietrzem (jonolotami lub wiatrakami, a nawet sprężonym powietrzem z butli), ponieważ powietrze jest ośrodkiem bardzo sprężystym i w ruchu zawsze wytwarza falę akustyczną czyli szum.
Na dobitkę chciałbym zaznaczyć, że nawet gdyby Twój jonolot był bezszumny, to przy komputerze ładnie buczałby spory generatorek wysokiego napięcia. Natomiast efektem ubocznym pracy przy komputerze byłaby piękna fryzura w stylu "afro", która zawsze powstaje w wyniku naelektryzowania się włosów - w końcu jony w powietrzu nie próżnują.
