Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Poznaj i doceń inżyniera...

Belialek 24 Kwi 2010 15:44 8337 40
  • Poznaj i doceń inżyniera...

    Zróbmy krótki quiz - wymień nazwiska dwóch słynnych naukowców. Zapewne żaden z Was nie miał najmniejszych problemów: Albert Einstein, Stephen Hawking. Einsteina znamy głównie dzięki teorii względności, Hawkinga dzięki jego fenomenalnej pracy w dziedzinie poznawania kosmosu. Oprócz tych nazwisk każdy zapewne jest bez problemu wymienić kilka(naście) innych. OK - a teraz drugie pytanie: wymiecie proszę dwóch sławnych inżynierów. Nie tak łatwo, prawda? Jest to niestety problem wielu inżynierów, którzy zdają sobie sprawę z tego iż wielu wielkich inżynierów przeszło przez karty historii praktycznie niezauważonych. Być może zabrzmi to dziwnie, ale fakty są takie iż mnóstwo inżynierów zajmuje się inną profesją, w której mogą liczyć na rozgłos, większe zarobki oraz prawdziwe docenienie ich pracy.

    Wielu inżynierów powinno być sławnych. Dzięki nim dokonały się (i ciągle dokonują!) zmiany na lepsze w Twoim życiu. Jeszcze inni jak pisałem na wstępie porzucili swój wyuczony zawód i poszli inną drogą. Zacznijmy od Neila Armstronga - każdy wie, że był on pierwszą osobą która stanęła na księżycu, ale czy tyle samo osób wie, iż jest on również profesorem inżynierii aeronautycznej na Uniwersytecie Cincinnati? Grace Hopper - właśnie ona stworzyła język COBOL i pierwszy kompilator. Burt Rutan - zaprojektował i zbudował pierwszy samolot, który okrążył Ziemię bez tankowania i lądowania - inżynier aeronautyki. Nie każdy też wie o tym, iż znany na całym świecie angielski komik Rowan Atkinson (Jaś Fasola) ukończył uniwersytety w Manchesterze oraz Oxfordzie uzyskując tytuł inżyniera elektrotechniki. Ashton Lewis - znany kierowca wyścigowy serii NASCAR - dodatkowo inżynier mechanik... Teraz jedno z ważniejszych nazwisk - Martin Cooper. Inżynier elektryk. Wynalazł telefon komórkowy. Wyobrażasz sobie dzisiejszy świat bez komórek?

    Poznaj i doceń inżyniera...








    Martin Cooper

    Teraz Twoja kolej - możesz sprawić by świat nie zapomniał o ludziach, którym zawdzięcza tak wiele. To naprawdę kosztuje niewiele wysiłku - włączając mikrofalówkę, uruchamiając komputer czy wysyłając SMS zainteresuj się ludźmi, dzięki którym możesz z nich korzystać. I pamiętaj - pomimo tego, iż działają one na prąd, to Benjamin Franklin nie jest jedyną osobą dzięki której one powstały...

    Poniżej linki do stron, na których możecie poczytać o sławnych inżynierach (słynnych zarówno z powodu dokonań, jak i z zupełnie innych powodów)


    Zaznaczam, iż nie jest to typowy news, jakie macie okazję czytać codziennie na Elektrodzie. Jest to krótki felieton, na który natknąłem się przypadkiem - jednak dał mi wiele do myślenia, tak więc pozwoliłem sobie go przetłumaczyć, dodać co nieco od siebie i go tutaj umieścić.

    http://www.knowledgerush.com/kr/encyclopedia/List_of_famous_engineers/
    http://students.egfi-k12.org/famous-engineers/
    http://www.factacular.com/subjects/Famous_Engineers

    Źródło: Link

  • #2 24 Kwi 2010 16:05
    lukasker
    Tłumacz Redaktor

    Faktycznie bardzo ciekawe zależność, a najciekawsze jest, że obecnie najbardziej potrzebnym zawodem staje się właśnie inżynier. Politechniki dają stypendia za naukę u nich, na kierunkach inżynierskich. Można powiedzieć, że bez inżynierów nie było by współczesnego świata.

  • #3 24 Kwi 2010 16:09
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Tyle tylko, że podziwiając nieraz twórczość aktualnych, świeżych studentów i inżynierów, to ze strachu włos się jeży. Jeśli tak jest na większości kierunków, to strach iść do lekarza.

  • #4 24 Kwi 2010 18:08
    LAZYBOY666
    Poziom 10  

    Popieram kolege wyzej.. jestem na III kier. AIR ogolnie patrzac na moich kolegow z gr. to na 35 os moze 3 zna sie na rzeczy reszta.. walczy tylko o *papier* ktorym moge sie za przeproszeniem "podetrzec".. no coz to sa realia.. dobrze ze sa te jednostki ktore mimo mizernych studii " mowie o swoich" ksztalca swoj fach..
    nie tylko na uczelni ale w fabrykach i nawet.. w swoich domach.. czego sa przykladem DIY na elce..
    Pozdrawiam..

  • #6 24 Kwi 2010 20:42
    avo3
    Poziom 10  

    A kto zna tych rodzimych inżynierów światowej sławy :)

    inżynier Jacek Karpiński
    Był polskim elektronikiem i informatykiem, prekursorem nowatorskich rozwiązań w dziedzinie konstrukcji współczesnych komputerów. W 1957 roku skonstruował lampową maszynę AAH do opracowywania długoterminowych prognoz pogody. W 1959 roku skonstruował pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych AKAT-1. W 1960 roku, jako jedna z 6 osób, zwyciężył w konkursie młodych talentów technicznych organizowanym przez UNESCO. W nagrodę miał możliwość studiowania na Uniwersytecie Harvarda i Massachusetts Institute of Technology. Mimo możliwości pozostania w USA i pracy na tamtejszych uczelniach, wrócił do Polski, która niestety nie doceniła jego wiedzy i umiejętności. W latach 60-tych zeszłego wieku skonstruował drugi na świecie Perceptron, urządzenie wykorzystujące proste sieci neuronowe, do uczenia się. W 1965 roku skonstruował komputer KAR-65, pracujący na arytmetyce zmiennoprzecinkowej, używany do analizy zdjęć zderzeń cząstek elementarnych. KAR-65 powstał na zamówienie Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego i był dwukrotnie wydajniejszy od ówczesnych komputerów serii Odra, będąc jednocześnie urządzeniem 30 razy tańszym. W latach 1970-1973 opracował i uruchomił polski minikomputer K-202, pracujący z szybkością 1 miliona operacji na sekundę i wyprzedzający znacznie podobne urządzenia zagraniczne a także powstałe dopiero kilka lat później komputery klasy PC. W latach 80-tych, po 7 latach przymusowej banicji zawodowej spędzonej na hodowli świń pod Olsztynem, wyemigrował do Szwajcarii gdzie pracował w firmie Nagra stworzonej przez innego inżyniera polskiego pochodzenia, Stefana Kudelskiego. Po powrocie do Polski, w 1990 roku, został doradcą Leszka Balcerowicza, do spraw informatyki. Usiłował też wdrożyć do produkcji swój kolejny wynalazek - penreadera - ręczny czytnik pisma odręcznego, wyprzedzającego podobne konstrukcje japońskie o ok. 1.5 roku. Niestety dzięki "pomocy" finansowej jednego z polskich banków stał się bankrutem, tracąc nawet własny dom. Będąc już w podeszłym wieku musiał dorabiać do emerytury tworząc strony internetowe.

    Dwudziestego pierwszego lutego 2010 skończyła się smutna historia polskiego PATRIOTY, INŻYNIERA i WYNALAZCY, którego za wszystko co dokonał nie było nawet stać na profesjonalną rehabilitację wymaganą ze względu na postępujący zanik mięśni.

    Ilu z przeciętnych Polaków kojarzy takie nazwiska jak:

    Jan Czochralski, polski chemik i metalurg, autor metody produkcji monokryształów metali i krzemu (na tym ostatnim odkryciu z 1916 roku opiera się cała obecna mikroelektronika).


    Stefan Bryła inżynier budowlany, twórca mostów i konstrukcji stalowych autor pierwszych na świecie przepisów spawania konstrukcji stalowych.





    Stefan Drzewiecki, inżynier wynalazca, pionier lotnictwa i żeglugi podwodnej. Konstruktor pierwszej serii 50 okrętów podwodnych o napędzie mięśniowym (1881), pierwszego okrętu podwodnego z napędem elektrycznym(1884), autor ogólnej teorii napędów śrubowych i śmigłowych (1920).


    Mieczysław Bekker, absolwent Politechniki Warszawskiej, naukowiec i wynalazca, szef zespołu konstrukcyjnego, który opracował Lunar Roving Vehicle (znany też jako Lunar Rover), pojazd do eksploracji powierzchni Księżyca.

    Janusz Groszkowski - absolwent Politechniki Warszawskiej i jednocześnie najmłodszy jej profesor. Autor prac z dziedziny wytwarzania i stabilizacji drgań elektrycznych, technologii wysokiej próżni i konstrukcji lamp elektronowych. Twórca tzw. metody harmonicznych Groszkowskiego, używanej do analizy drgań elektrycznych w obwodach nieliniowych. Rozszyfrował system sterowania rakiet V1 i V2, których to części przechwyciło AK.

    Tadeusz Heftman - ojciec polskiego krótkofalarstwa, konstruktor radiostacji dla polskiego wywiadu.

    Józef Hofman - pianista i wynalazca, posiadacz 70 różnych patentów, w tym na: pneumatyczne resory do samochodów i samolotów, wycieraczki samochodowe, urządzenie do pomiaru siły nacisku pianisty na klawisze fortepianu.


    Jan Łukasiewicz - logik, matematyk, filozof. Twórca znanej w informatyce metody beznawiasowego zapisu operacji matematycznych znanej jako Odwrotna Notacja Polska ( Reverse Polish Notation), używanej np. w języku Forth, w Postscripcie, w kalkulatorach firmy Hewlett-Packard.

    Ignacy Łukasiewicz - wynalazca lampy naftowej, twórca przemysłu naftowego (jako pierwszy na świecie wykorzystał na skalę przemysłową korzyści niesione przez ropę naftową).

    Tadeusz Sendzimir - absolwent Politechniki Lwowskiej, autor metody galwanizacji blach stalowych na skalę przemysłową i metod walcowania na zimno cienkich blach stalowych.

    Kazimierz Żegleń i Jan Szczepanik - wynalazcy kamizelki kuloodpornej.

    Mieczysław Wolfke - polski fizyk, prekursor telewizji i holografii. Odkrywca (wraz z Willemem Keesomem) Helu-2. W 1920 roku, 28 lat przed Denisem Gaborem, odkrył podstawy holografii (o czym wspomniał Gabor odbierając w 1971 Nagrodę Nobla).


    Aleksander Ostrzeniewski - polski inżynier kolejowy i wynalazca. Już w 1881 roku pracował nad opracowaniem siłowni wykorzystującej pływy morskie.

    Izrael Abraham Staffel - polski zegarmistrz i mechanik, wynalazca anemometru i konstruktor mechanicznego arytmometru wykonującego 4 podstawowe działania oraz podnoszenie do potęgi i obliczanie pierwiatka kwadratowego.

    Henryk Machalski - konstruktor węglowego mikrofonu proszkowego.

    Sylwester Porowski - profesor fizyki, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, szef zespołu, który opracował i zaprezentował (2001) pierwszy niebieski laser skonstruowany z wykorzystaniem monokryształów azotku galu.

    Marian Rejewski - polski matematyk wsławiony złamaniem (wraz z Henrykiem Zygalskim i Jerzym Różyckim) niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma
    a także na kilka lat przed śmiercią złamał szyfr tajnej korespondencji pomiędzy Józefem Piłsudskim, a jego towarzyszami partyjnymi z PPS prowadzonej w 1904 roku.

  • #7 24 Kwi 2010 21:16
    AdeBe
    Poziom 13  

    Niestety, jak to ktoś powiedział, ten zawód będzie doceniany wtedy, gdy dobry inżynier będzie zarabiał tyle ile dobry prawnik.

  • #8 24 Kwi 2010 22:39
    Sumka18
    Poziom 18  

    Błażej napisał:
    Tyle tylko, że podziwiając nieraz twórczość aktualnych, świeżych studentów i inżynierów, to ze strachu włos się jeży. Jeśli tak jest na większości kierunków, to strach iść do lekarza.
    Jacy nauczyciele tacy uczniowie co można poradzić kiedy wykładowca poza czytaniem nie swoich wykładów nic nie umie a nawet jeżeli to w żaden sposób nie umie tego przekazać.

  • #9 24 Kwi 2010 23:59
    WoŹnY
    Poziom 28  

    Sumka18

    Cytat:
    Jacy nauczyciele tacy uczniowie co można poradzić kiedy wykładowca poza czytaniem nie swoich wykładów nic nie umie a nawet jeżeli to w żaden sposób nie umie tego przekazać.


    Tu się z Tobą nie zgodzę. Studia to przede wszystkim poszukiwanie wiedzy przez samego studenta. Niejednokrotnie nie mogąc uczestniczyć w zajęciach zmuszony byłem na własną rękę zagłębić się w temacie i te zagadnienia są mi znane lepiej niż te wykładowe. Niestety ale przyszły inżynier czy magister musi przede wszystkim nauczyć się samemu zdobywać potrzebną wiedzę, tak aby sprawnie i rzeczowo rozwiązywać stawiane przed nim zadania. Jakby opracować metodę niezawodnego budowania choćby mostów, to można by wysłać na kurs kogokolwiek i zlecić mu takie właśnie zadanie. Sam jestem inżynierem i pracuję z takowymi. I tak jak wszędzie są dobrzy fachowcy i tacy co po prostu są.

  • #10 25 Kwi 2010 01:16
    maciej113
    Poziom 14  

    WoŹnY napisał:
    Sumka18
    Cytat:
    Jacy nauczyciele tacy uczniowie co można poradzić kiedy wykładowca poza czytaniem nie swoich wykładów nic nie umie a nawet jeżeli to w żaden sposób nie umie tego przekazać.


    Tu się z Tobą nie zgodzę. Studia to przede wszystkim poszukiwanie wiedzy przez samego studenta. Niejednokrotnie nie mogąc uczestniczyć w zajęciach zmuszony byłem na własną rękę zagłębić się w temacie i te zagadnienia są mi znane lepiej niż te wykładowe. Niestety ale przyszły inżynier czy magister musi przede wszystkim nauczyć się samemu zdobywać potrzebną wiedzę, tak aby sprawnie i rzeczowo rozwiązywać stawiane przed nim zadania. Jakby opracować metodę niezawodnego budowania choćby mostów, to można by wysłać na kurs kogokolwiek i zlecić mu takie właśnie zadanie. Sam jestem inżynierem i pracuję z takowymi. I tak jak wszędzie są dobrzy fachowcy i tacy co po prostu są.



    To po co kolego studiować skoro i tak wszystkiego trzeba się uczyć na własną rękę?

  • #11 25 Kwi 2010 01:38
    Belialek
    Poziom 22  

    maciej113 napisał:
    To po co kolego studiować skoro i tak wszystkiego trzeba się uczyć na własną rękę?


    Studia do nie szkoła - tu już nikt Cię grzecznie za rączke nie poprowadzi, nie będzie sprawdzał czy notujesz, czy chodzisz na wykłady i nie będzie siłą wbijał wiedzy do głowy. Podjęcie studiów to świadoma i dobrowolna decyzja - chcesz się rozwijać, podnosić swoje kwalifikacje i nikt za Ciebie uczyć się nie będzie. Profesorów zawsze o pomoc możesz poprosić o wyjaśnienie niezrozumiałego zagadnienia - mi się nie zdarzyło żeby któryś odmówił. Wykładowca nakreśla zakres materiału, a na początku semestru podaje pełną bibliografię - cały program na danym kierunku jest tak ułożony, aby student wiedział z jakich dziedzin należy się przygotować. Kiedyś do głowy by mi nie przyszło co wspólnego ma np. przedmiot "Teoria sterowania i decyzji" z moim kierunkiem (Systemy i sieci komputerowe), i bez studiów nigdy sam bym się nie zainteresował tą problematyką - oczywiście bez tego można żyć i pracować, ale tylko do pewnego etapu. Można żyć z konfigurowania routerów i budować osiedlowe sieci LAN czytając parę poradników online ("no bo czego innego oni się tam na tych studiach uczą? Przecież to proste!"), a można też tworzyć nowe algorytmy przepływu danych i budować inteligentne systemy zarządzania ruchem. Tu jest różnica między rzemieślnikiem, a inżynierem. Niestety jeżeli o zarobki chodzi, to bardzo często Ci pierwsi lepiej na tym wychodzą, co niejako potwierdza niektóre opinie poprzedników - ale w nauce przecież nie o kasę chodzi, prawda? Prawda...? :|

  • #12 25 Kwi 2010 10:45
    leonow32

    Poziom 29  

    Belialek napisał:
    Studia do nie szkoła - tu już nikt Cię grzecznie za rączke nie poprowadzi, nie będzie sprawdzał czy notujesz, czy chodzisz na wykłady i nie będzie siłą wbijał wiedzy do głowy.

    To zazdroszczę Ci takiej uczelni... u mnie sprawdzanie obecności na każdych zajęciach, nawet na wykładach (!!!) nikogo nie dziwi. Jak ktoś nie przyjdzie to prowadzący jest wielce niezadowolony, że student sobie wagaruje. Pewnie się obija całymi dniami! Niektórzy za nieprzyjście na zajęcia potrafią wymyślić jakiś referat karny. Na jednym przedmiocie profesor nawet sprawdzał nam notatki! Na mojej uczelni podejście do studenta jest jak do dziecka w szkole podstawowej. W liceum nikt mi nie sprawdzał zeszyciku, a tu jak na WF nie przyjdę to muszę go odrobić. Nikogo to nie obchodzi, że student poza szkółką ma jeszcze jakieś inne zajęcia.

  • #13 25 Kwi 2010 10:57
    revolt
    Poziom 34  

    Jak już chyba na elektrodzie pisałem problemem u nas jest nadmiar inżynierów. Co roku wypuszcza się tłumy z papierem a o co faktycznie chodzi wie mała część. I nie oszukujmy się bezpłatne studia poziomu trzymać nie będą.

  • #14 25 Kwi 2010 12:55
    TokamakPl
    Poziom 16  

    LAZYBOY666 napisał:
    Popieram kolege wyzej.. jestem na III kier. AIR ogolnie patrzac na moich kolegow z gr. to na 35 os moze 3 zna sie na rzeczy reszta.. walczy tylko o *papier* ktorym moge sie za przeproszeniem "podetrzec"

    Niestety to zaczyna się już w technikum, stosunek ten sam a połowa absolwentów deklaruje że już nigdy nie będzie się zadawać się z jakąkolwiek techniką :cry:

  • #15 25 Kwi 2010 13:09
    leszek.b
    Poziom 29  

    Fakty nie są najważniejsze. Zresztą, aby je poznać, nie trzeba studiować na uczelni - można się ich nauczyć z książek. Istota kształcenia w szkole wyższej nie polega zatem na wpajaniu wiedzy faktograficznej, lecz na ćwiczeniu umysłu w dochodzeniu do tego, czego nie da się znaleźć w podręcznikach.
    A.E.
    -------------------------------------
    Dwaj portretów malarze słynęli przed laty:
    Piotr dobry, a ubogi. Jan zły, a bogaty.
    Piotr malował wybornie, a głód go uciskał,
    Jan mało i źle robił, więcej jednak zyskał.
    Dlaczegoż los tak różny mieli ci malarze?
    Piotr malował podobne, Jan piękniejsze twarze.

    J.K

  • #16 25 Kwi 2010 13:52
    jonas
    Poziom 19  

    Pięknie tu sobie rozmawiacie, ale jak dotąd nikt nie poruszył istotnej kwestii - wyboru tego, co studenta interesuje. Nie znam polskiej uczelni, na której poszczególne zajęcia można sobie dobierać wg indywidualnych zainteresowań, jest co najwyżej wybór specjalności.
    A jak sobie przypomnę, ile godzin zmarnowałem na całkowicie zbędnych mi wykładach, które ani mnie nie interesowały, ani nie przydały się jak dotąd nigdy (choćby programowanie w C++ na kierunku Elektrotechnika - po co?), to zwyczajnie szkoda mi tego czasu. Zajęcia dotyczące sterowników Siemensa były już lepszym pomysłem, choć i tak ludzie, którzy nie widzieli przedtem PLC na oczy, siedzieli w stresie nie wiedząc do końca, co i dlaczego robimy, a ci, którzy widzieli, mieli na ogół wiedzę większą niż wymagana, bo zajmowali się tym zawodowo. Teoria wysokich napięć - slajdy na wykładach prezentowały się niezwykle widowiskowo, ale jeśli ktoś nie pracował w energetyce lub okolicach, niewiele więcej skorzystał. I tak dalej, przepisywać listy przedmiotów z indeksu nie ma sensu.

    Mieliśmy na ostatnim roku magisterki w Poznaniu przedmiot "Diagnostyka samochodowa" czy jakoś podobnie, mniejsza o nazwę. Sposób prowadzenia zajęć i ich tematyka sprawiały, że zgraja pyskatych i wrzaskliwych zazwyczaj byków siedziała cichutko jak na kazaniu, łapczywie łowiąc każde słowo wykładowcy. Notatki robiliśmy na dwóch laptopach - dlatego dwóch, że gdyby jeden padł, nic nam nie przepadnie. Świetnie, prawda? Tak, ale łącznie było tych zajęć jakieś 40 godzin i tylko na ostatnim semestrze.

    Firma chcąca "wychować" sobie dobrego specjalistę i tak pośle go na szkolenia dotyczące konkretnych zagadnień, obecnych w danym przedsiębiorstwie. Tytuł inż. czy mgr może być tu tylko wskazówką, czy aby kandydat na specjalistę nie jest totalnym nieukiem lub idiotą.

  • #17 25 Kwi 2010 17:05
    mczapski
    Poziom 38  

    Ładnie sobie dyskutujecie. Ciekawe, czy na codzień wykonujecie prace inżyniera? Oczywiście zależy gdzie, kto się obraca. Inżynierem to raczej trzeba się urodzić. Ale na codzień w rejonach, gdzie się obracam to inżynier jest mało komu potrzebny. Tak jest od roku 1980, kiedy w Polsce nikomu nie opłaca się produkować czegokolwiek a już z pewnością żadnych nowinek. Bez przerwy widzę, że rzekomo wartościowi są tylko i wyłącznie ekonomiści, spece od zarządzania/marketingu i prawnicy. Reszta ma być na usługi. W takiej organizacji nikt nie chce wiedzieć jakie są możliwości techniczne. Zahandlować, pozmieniać, wydoić, zlikwidować. Może obracam się w nieodpowiednim miejscu, ale nie zauważyłem, aby gdzieś występowało faktyczne zapotrzebowanie na ten zawód. Mało optymistyczne, ale tak jest. Żaden ze znajomych inżynierów nie wykonuje swego zawodu stricte.
    Hej ludkowie. Gdzie wy pracujecie, że mozecie sobie snuć marzenia o znaczącej roli inżyniera? W moim otoczeniu krótka rozmowa z ekonomistami: ile zysku przyniesie złotówka wydana przez ciebie? A wy tutaj o wynalazkach. Jak wyliczycie te zyski i kto wam uwierzy. Duż łatwiej zamówić niespecjalnie przprzyadtne opracowania biznesowe, które i tak trafią na półkę, ale pasują do zasad działania zarządzających.

  • #18 25 Kwi 2010 18:49
    arturavs
    Poziom 38  

    Tak nieśmiało....... Inżynier to zawód? Bo mi się wydaje że tytuł naukowy.
    Bo jeżeli inżynier to zawód, jak to Koledzy napisali" który uczy człowieka rozwiązywać stawiane przed nim problemy" to mamy całą Polskę, lub zdecydowaną większość inżynierów.

  • #19 25 Kwi 2010 18:54
    LAZYBOY666
    Poziom 10  

    Cytat:
    A jak sobie przypomnę, ile godzin zmarnowałem na całkowicie zbędnych mi wykładach, które ani mnie nie interesowały, ani nie przydały się jak dotąd nigdy (choćby programowanie w C++ na kierunku Elektrotechnika - po co?)

    po co? hah.. programowanie uczy logicznego myslenia.. wlasnego wkladu, wymyslenia czegos samemu.. taki glupi mikroprocek jak chcesz zaprogramowac? np w C ? bez podstawowej wiedzy o "if-ach while-ach itd" nie mowie juz ASM-ie bo tam bys kolego sympatyczny poległ jak Czesiek na ostatniej imprezie..

    Cytat:
    Firma chcąca "wychować" sobie dobrego specjalistę i tak pośle go na szkolenia dotyczące konkretnych zagadnień, obecnych w danym przedsiębiorstwie.


    jak bym byl pracodawca danej firmy wolalbym przyjac juz wyszkolonego goscia niz tracic czas i pieniadze na jego szkolenia.. jak to mowia czas to pieniadz..

    Cytat:
    Tytuł inż. czy mgr może być tu tylko wskazówką, czy aby kandydat na specjalistę nie jest totalnym nieukiem lub idiotą.


    z tym sie zgadzam.. wszystko wyjdzie w praniu.. sprawdzenie goscia jest kwestia paru min

    Cytat:
    Inżynierem to raczej trzeba się urodzić.


    to dalbym w cudzyslowie bo jesli inz. maja sie rodzic to moze zacznijmy tworzyc super kobiety rodzace inz. a swiat bedzie cacany.. :D
    prawdziwy inz to osoba ktora ciezko zapracowala na swoj tytul niestety uczelnie za bardzo lekkomyslnie rozdaja ten tyt.


    Cytat:
    Tak jest od roku 1980, kiedy w Polsce nikomu nie opłaca się produkować czegokolwiek a już z pewnością żadnych nowinek.


    oby to sie zmienilo bo bedziemy slugusami Japoncow, Amer-w, chodz Polacy maja potencjał ktory nie umiemy wykorzystac przewaznie jest to kwestia pieniedzy..
    dlatego sprzedajemy projekty (lub rzucamy w kat) skosnookim albo sami go biora praktycznie za darmo i bija niesamowita kase..

  • #20 25 Kwi 2010 19:22
    leonow32

    Poziom 29  

    Wydaje mi się, że największy problem jest jednak w szkolnictwie. Dominuje teoria kredą po tablicy, czyste wzory, obliczenia na literkach. Np teoretycznie umiem obliczyć moment bezwładności osiowy, moment dewiacyjny, moment biegunowy, wskaźnik wytrzymałości tego czy owego, ale CO MI TO MÓWI nie mam pojęcia. Szczerze się przyznam, że zielonego pojęcia nie mam po co są te liczby. Nawet nie wiem czy moment bezwładności dewiacyjny równy 1000 mm^4 to dużo czy mało, bo na zajęciach mamy wyłącznie obliczenia literkowe (bo prowadzący stwierdził, "że takie są bardziej ogólne").

  • #21 25 Kwi 2010 20:47
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Niestety, czasem ma się wrażenie, że co poniektórzy zaplątali się na studia przypadkiem i sami nie wiedzą po co. Brak umiejętności wykorzystania wiedzy w praktyce, a przede wszystkim brak chęci do samodzielnego poszukiwania rozwiązania. Sztampa, a jak nie pasuje, "to się nie da". Coraz częściej można nawet tu na forum wyłapać studentów i absolwentów, którzy nie maja nawet bladego pojęcia, jak podejść do problemu z ich dziedziny, o problemach z nie ich branży nawet nie wspominając, bo samodzielne poszukiwanie rozwiązania ich przerasta. Mamy masową produkcję inżynierów i magistrów z uczelni państwowych i prywatnych i przestała to być nauka, a zaczął być przemysł.
    I przypomniał mi się dowcip:
    Do fabryki został przyjęty nowy młody pracownik. Majster przyjrzał się mu, po czym dał mu miotłę.
    - Ale! Ale! - zaprotestował nowy - Ja jestem INŻYNIEREM!
    - Dobra - westchnął majster - pokażę ci...

    PS. Polecam ten wywiad:
    http://www.youtube.com/watch?v=SmW5pMpcZz0&feature=player_embedded

  • #22 25 Kwi 2010 21:00
    Sobota
    Poziom 26  

    Na temat polskich inżynierów można powiedzieć wiele dobrego, czego to jest sprawa że mamy tylu zdolnych ludzi? Tego dokładnie nikt nie wie, ja jednak sądzę ze jest to zasługą tego w jakim kraju żyjemy, że trzeba sobie radzić a kasy brakuje i trzeba kombinować jak się da.
    Nasze uniwersytety prowadza badania naprawdę przy bardzo skromnej sumie pieniędzy i tak mamy efekty. Ale nasz kraj zamiast inwestować w przemysł wysokich technologi oraz w lepsze finansowanie uniwersytetów czeka na cud gospodarczy... Kolejną sprawa jest opatentowanie, w USA patent jest praktycznie od reki w polsce wiele jest z tym kłopotów.

    Według mnie to są jeden z największych błędów naszego kraju, i puki w tym temacie nie zmienimy podejście to będzie tak jak jest w sferze finansowej.

  • #23 25 Kwi 2010 21:06
    adam cs
    Poziom 14  

    LAZYBOY666 napisał:

    jak bym byl pracodawca danej firmy wolalbym przyjac juz wyszkolonego goscia niz tracic czas i pieniadze na jego szkolenia.. jak to mowia czas to pieniadz..

    No to sobie wyobraźmy...
    Myślisz że wyszkolony fachowiec przyjdzie do Ciebie po pracę? Musiał byś mu naprawdę extra warunki zapewnić, a co jeśli mu się znudzi , znajdzie inną pracę taką w której pracodawca mysli podobnie jak Ty i też będzie chciał od razu wyszkolonego gościa i zaproponuje mu jeszcze lepsze warunki( i co go będzie trzymać - umowa??)
    A gdzie on się tak wyszkolił jak nie w pracy ? W pracy w której być może właśnie się nauczył tego i owego. I na pewno w interesie jego pracodawcy(jeśli widzi że jest kumaty) jest go ewentualnie doszkolić i zatrzymać u siebie , dlatego Ktoś wspamniał że studia to tylko wskazówka dla pracodawcy czy aby nie ma do czynienia z idiotą, nie mówie żeby to brać na poważnie ale coś w tym jest...
    Sam studiuję a na temat przyszłych papierowych inżynierów się nie wypowiadam bo to osobna działka tj. żenada

  • #24 25 Kwi 2010 21:16
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Na zachodzie wygląda to tak, że działa swojego rodzaju sponsoring. Firmy finansują działania szkół wyższych w zakresie zainteresowania swoją dziedziną, wspomagają studentów, którzy kształcąc się w wymaganej specjalizacji, już w trakcie studiów mają zapewnioną pracę i rozwój w sponsorującej firmie. W Polsce to jakoś kuleje, nikt nie jest zainteresowany...

  • #25 25 Kwi 2010 22:50
    maciej113
    Poziom 14  

    Cytat:
    Podjęcie studiów to świadoma i dobrowolna decyzja - chcesz się rozwijać, podnosić swoje kwalifikacje i nikt za Ciebie uczyć się nie będzie


    To za co oni biorą pieniądze przez X lat naszej "nauki"?
    Twoja teoria byłaby dobry gdyby każdy mógł podejść do egzaminu zewnętrznego/ obrony tytułu nie ważne czy studiował na uczelni czy uczył się w domu.
    Powinno się określić zakres wiadomości dostępny dla wszystkich i z tego egzaminować.
    Ci leniwi idą na studia i tam im WYKŁADOWCY (jak sama nazwa wskazuje) wykładają,
    a Ci pracowici uczą się własnym tempem w domu.

  • #26 25 Kwi 2010 23:03
    RitterX
    Poziom 36  

    Tak sobie czytam i czytam i trochę mnie to niepokojem napawa.
    Po pierwsze nie uważam, że problemem jest brak pieniędzy - no to teraz się zacznie :twisted:. Po drugie nie uważam, że to jest kwestia takiego a nie innego systemu kształcenia w Polsce.
    Jeśli chodzi o kształcenie to przynajmniej jeszcze pewien czas temu było całkiem niezłe. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś się uczył a nie ściągał. Przyznam, że nawet po zakończeniu studiów umiałem stosunkowo niewiele. Oczywiście patrząc z dzisiejszej perspektywy. Ale tego czego nie umiałem nauczyłem się mając dobrze opanowany aparat matematyczno-fizyczny plus umiejętności rzeczowego celowego uczenia się.
    Nie uważam by na politechnikach pracowali cudotwórcy czy jasnowidzie. Mogący przewidzieć jakie specjalistyczne umiejętności będą potrzebne za 5 lat. Poza tym na politechnice studiują ludzie dorośli i to oni powinni wiedzieć co chcą robić po studiach. Istnieje coś takiego jak indywidualny tok nauczania...

    Sprawa pieniędzy. Sam na własnej skórze przetestowałem jak są one a przede wszystkim czas marnotrawione w polskich firmach. Mam porównanie z niemieckimi firmami zajmującymi się zaawansowanymi technologiami (wysokie technologie!!! Kto to wymyślił!!! Kaleka językowy!Wysoka to może być dziewczyna!).
    Tam nikt nie biega bez sensu nie pisze sprawozdań co robił danego dnia albo nie siedzi codziennie na niekończących się naradach "wojennych". Za to projekt posuwa się do przodu. A dlaczego?! Bowiem jest plan! Wiadomo, że szef nie uda, że się nic nie stało gdy z powodu terminu, który jest święty!!!, trzeba popracować więcej!
    Bowiem jeśli ma coś kosztować X środków (czasu!!!, wysiłku - to musi kosztować adekwatnie pod względem pieniędzy!!!) to tak czy owak koszty będą poniesione podobne ale czas realizacji nie będzie ten sam!
    Zdradzę wam wielką tajemnicę jakiej się nauczyłem właśnie w takim zespole. Niemcy wcale nie są zdolniejsi od Polaków! Twierdzę, że jest na odwrót! Ale...!!!
    Niemcy potrafią wykorzystać to co każdy posiada indywidualnie najlepszego. A nie jak w Polsce gdy szef "przycina" do swojego rozmiaru.
    Kolejnym problemem jest właśnie dożynany przemysł. Nie wiem czy o tę watahę chodziło Sikorskiemu ale takie są fakty. Pytam dlatego A gdzie inżynierowie w Polsce mają uprawiać sztukę inżynierską?! Bowiem na pewno nie polega ona na wgrywaniu nastaw "defaultowych" (przepraszam za te kalekie określenie) do sterownika, otrzymanych od producenta, bo to oznacza optymalizację kosztów czasu pracy. A to, że urządzenie rozsypie się za trzy miesiące to już nie nasza sprawa... Tylko, że raz zrażony klient raczej nie powróci!!! Ale póki co klienci w Polsce są na tyle tępi, że się na takie działania zgadzają. Przerzucą koszty na odbiorców. I jakoś się to kręci.
    Ostatnią rzeczą, którą chciałbym poruszyć to tworzenie dokumentacji do projektu.
    Tutaj to dopiero jest porażka! Pamiętam jak pierwszy raz niemiecki szef zapytał mnie dlaczego nie dołączyłem notatek, ~20 stron A4 obliczeń, rysunków, algorytmów... "zgrubnych"? W Polsce nikogo to nie obchodzi. Liczy się wynik! Ja ich nie wyrzuciłem, bowiem nie wyrzucam swojej pracy z zasady. Wziął je szef, dziwne ale znał się na tym co robi jego firma, i nie powiem, żeby nie był pod wrażeniem. W nagrodę zostałem "dociążony" ale zarówno pracą jak i zapłatą - tajemnica: wzmacniać to co najlepsze! Mógłbym pisać dalej ale po co... Kto ma wyciągnąć wnioski wyciągnie. Tu nie chodzi o moją skromną osobę i jej historię.

    Na koniec... Nie narzekajcie! Większość śmiertelników nawet w snach nie robi tylu ciekawych rzeczy co my na jawie. Taką drogę sobie wybraliśmy więc nią podążajmy. Przynajmniej ci, którzy wiedzieli po co idą na politechnikę. Mogli przecież do szkoły filmowej.

    i jeszcze jedno 95% wynalazków opracowuje 5% inżynierów. bowiem to jest sztuka a nie rzemiosło.

  • #27 25 Kwi 2010 23:20
    andk1eltd
    Poziom 35  

    Nic nie zmieniło się od tysięcy lat...:D Jest rozum - i ... papierek na rozum:D

  • #28 25 Kwi 2010 23:31
    Belialek
    Poziom 22  

    maciej113 napisał:
    Twoja teoria byłaby dobry gdyby każdy mógł podejść do egzaminu zewnętrznego/ obrony tytułu nie ważne czy studiował na uczelni czy uczył się w domu. Powinno się określić zakres wiadomości dostępny dla wszystkich i z tego egzaminować.

    Przecież są studia eksternistyczne...

    maciej113 napisał:
    Ci leniwi idą na studia i tam im WYKŁADOWCY (jak sama nazwa wskazuje) wykładają, a Ci pracowici uczą się własnym tempem w domu.

    Ach, no tak - ci leniwi przecież nie muszą się uczyć, wykładowcy im "wyłożą" i papierek w ręce... Możesz się uczyć sam w domu fachu z zakresu nauk ścisłym bez niczyjego nadzoru, ale w większości przypadków będziesz zwykłym "wykonawcą" czynności którą może robić (bez umniejszania nikomu) gimnazjalista z e-bookiem w ręku. Niektórym to wystarcza i w porządku - ale pomyśl: zanim Ty mogłeś zostać np. "specem od SAP'a", ktoś musiał skonstruować komputer a ktoś inny musiał napisać aplikacje. Wybacz, ale takiej wiedzy nie zdobywa się w domowym zaciszu.

    Studiowanie na kierunku technicznym to przede wszystkim nauka rozwiązywania problemów, nie wiem jak jest gdzie indziej, ale na Politechnice Wrocławskiej praktycznie na każdym semestrze było kilka przedmiotów które zakładały projekty grupowe - sprawna organizacja pracy, podział zajęć etc. dają naprawdę świetne przygotowanie do przyszłej pracy w zespole. Ale jak już pisałem - jeden zadowoli się reinstalkami systemu u klienta, a drugi woli realizować innowacyjne projekty inżynieryjne.

  • #29 25 Kwi 2010 23:46
    maciej113
    Poziom 14  

    "Ach, no tak - ci leniwi przecież nie muszą się uczyć, wykładowcy im "wyłożą" i papierek w ręce.."
    papierek w ręce będzie miał ten co zaliczy egzamin...
    Tak się zastanawiam czy my żyjemy w tym samym kraju/świecie/czasie...

  • #30 26 Kwi 2010 11:12
    sztomi
    Poziom 16  

    Witam,
    a propos tematu, ciekawy artykuł przypominający największych polskich, przedwojennych
    wynalazców można znaleźć na stronie "Pulsu Biznesu". Polecam w wolnej chwilce czasu.