Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Chrysler Grand Voyager - nie trzyma obrotów i gaśnie

02 Maj 2010 13:24 17240 15
  • Poziom 9  
    Witam, tak jak w temacie posiadam Chrysler Grand Voyager 3.3 benzyna 96r.
    Samochód podczas ciągłej jazdy zachowuje się ok, problem zaczyna się przy hamowaniu obroty nieraz spadają poniżej 800 czyli tak na około 500 i jak jadę dalej prosto to silnik sobie wyrówna obroty i jest ok.Problem jest wtedy jak hamuję i skręcam ( np na skrzyżowaniu) obroty spadają na 500 i dodatkowo silnik jest obciążony pompą wspomagania i w tym momencie obroty tak spadają że samochód gaśnie.
    Muszę dodać że na wolnych obrotach samochód zachowuje się ok, w przepustnicy wymieniłem zawór ciśnienia (chyba tak to się nazywa ? ) nic nie pomogło !
    Byłem w różnych warsztatach i niestety każdy rozkłada ręce, tak więc bardzo proszę o wszelkie wskazówki i z góry bardzo dziękuję.
  • Poziom 15  
    W samochodzie jest zainstalowany gaz ? ,jeśli jest to jak zamontowany jest reduktor(parownik)
  • Poziom 9  
    Tak jest gaz, typ instalacji gazowej chyb drugiej generacji czyli ten stary nie na wtryskach.Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi z tym zamontowaniem parownika bo za bardzo na gazie się nie znam.Parownik jest zamontowany w górnej lewej części komory silnika, potem długim wężem podłączony przed przepustnicą.
    Poprzednio nie pisałem nic o gazie ponieważ samochód zachowuje się tak samo na gazie i na benzynie.
  • Poziom 15  
    Nieprawidłowo zamontowany reduktor od gazu (poprzecznie do kierunku jazdy )w instalacji I i II generacji daje właśnie takie objawy (chodzi o bezwładność membrany )

    Jeżdżąc na nieprawidłowo wyregulowanym gazie (check świeci się cały czas) ,rozstraja się komputer silnika i to też może być przyczyną.

    Winą za takie objawy na Pb najczęściej ponosi silniczek krokowy ,jest koło przepustnicy,możesz go wymontować i sprawdzić czy nie jest zasmarowany sadzą i przeczyścić.
    Najpierw jednak zresetował bym komp przez odłączenie klemy na 30 sek.i odpalił auto na PB i tak zostawił do włączenia się wentylatorów chłodnicy (wtedy komp złapie ustawienia fabryczne)a następnie sprawdził (bez włączania gazu)czy przy jeździe na pb są dalej takie objawy.Jeśli wystąpią wtedy czyszczenie krokowca
  • Poziom 1  
    ja mam town&country 3.8 z 97 i u mnie tez gasnie, najczesciej przy zwalnianiu albo na postoju, gdy to sie dzieje pojawia sie tez problem z tempomatem - wylacza sie w trakcie jazdy. czasem tez wskaznik predkosci skacze np. o 20 kilometrow w gore odczuwalne jest przy tym lekkie szarpniecie, ogolnie wolnych obrotow nie trzyma silnik, wszystkie te objawy sa ze soba powiazane, poniewaz czasem przez kilka tygodni/miesiecy wszystko jest ok a potem jak sie zacznie to wszystkie razem wystepuja, pozniej znowu wszystko znika jest ok i tak w kolko. poza tym przy zatrzymaniu i przerzuceniu na luz gdy auto jedzi ok, zazwyczaj obroty lekko rosna a przy zlej fazie nie rosna i dlatego chyba gasnie przy zwalnianiu.
    dodatkowo jadac np ze stala predkoscia po odjeciu gazu skrzynia nie trzyma jakby na biegu tylko luzuje bo obroty spadaja na 800. poza tym strzela w kolektorze i to na gazie jak i na benzynie
    takze wyglada to jakby jakis czujnik odpowiedzialny za prace silnika i skrzyni biegow szwankowal czasem problem tylko ze nie wiadomo jaki bo te co komputer pokazywal (najczesciej map sensor) sprawdzane byly i nic to nie dalo. reduktor do gazu ustawiony prawidlowo jest.
    btw czy check engine lampka moze sie swiecic od tego ze gaz jest zle wyregulowany? u mnie swieci sie caly czas i kazdy mechanik mowi ze to przez gaz i ze tak musi byc. ja na beznzynie jezdze dluzej to lampka gasnie
  • Poziom 15  
    szancer napisał:
    ja mam town&country 3.8 z 97 i u mnie tez gasnie, najczesciej przy zwalnianiu albo na postoju, gdy to sie dzieje pojawia sie tez problem z tempomatem - wylacza sie w trakcie jazdy. czasem tez wskaznik predkosci skacze np. o 20 kilometrow w gore odczuwalne jest przy tym lekkie szarpniecie, ogolnie wolnych obrotow nie trzyma silnik, wszystkie te objawy sa ze soba powiazane, poniewaz czasem przez kilka tygodni/miesiecy wszystko jest ok a potem jak sie zacznie to wszystkie razem wystepuja, pozniej znowu wszystko znika jest ok i tak w kolko. poza tym przy zatrzymaniu i przerzuceniu na luz gdy auto jedzi ok, zazwyczaj obroty lekko rosna a przy zlej fazie nie rosna i dlatego chyba gasnie przy zwalnianiu.




    btw czy check engine lampka moze sie swiecic od tego ze gaz jest zle wyregulowany? u mnie świeci sie caly czas i kazdy mechanik mowi ze to przez gaz i ze tak musi byc. ja na beznzynie jezdze dluzej to lampka gasnie





    Możesz mieć zimne luty w liczniku ,dość typowa usterka Voyagerów,poza tym nie zaszkodzi zakonserwować (popsikać WD lub podobnym) kostek w głównych wiązkach elektrycznych w komorze silnika.

    Check świeci się jeśli komp wykryje nieprawidłowe działanie któregoś podzespołu,i w komputerze auta zapisuje się kod błędu ,jeśli jest to kod 51,52 ,to może być od gazu jeśli masz instalacje gazową I lub II generacji.Przy sekwencji nie ma prawa świecić się check jeśli jest prawidłowo wyregulowana.

    Kody możesz sprawdzić przez ,,kluczykowanie,,lub skanerem
  • Poziom 11  
    Co prawda temat dawny, ale warto jeszcze tu coś dodać.
    Z własnego doświadczenia wiem, że instalacje gazowe niewłaściwie wyregulowane i zaniedbane prowadzą do całkowicie anormalnych zachowań pojazdów.
    Moja odmiana Voyagera (Dodge Caravan 3.8), przy za ubogiej mieszance na LPG (instalacja sekwencyjna), po ok. miesiącu względnie poprawnej pracy prowadziła do błędów - za uboga mieszanka i wypadanie zapłonów i to chyba głównie na cylindrze 2. Niedługo po tym (o ile nie przeregulowano mi w ramach gwarancji instalacji), silnik na skrzyżowaniach, po kilkudziesięciu sekundach stabilnej pracy wyłączał się "jak ręką odjął" i stwarzał problemy z ponownym uruchomieniem.
    Na dalszym etapie sytuacje były ciekawsze. Np. jadąc pod górę przy 40 km/h potrafił restartować komputer silnika - hamowanie silnikiem, obrotomierz do 0 potem skok na 7000 obr./min. i znów do 0, prędkościomierz na 70 km/h, do 0 km/h, potem silnik startował sam i włączał się na benzynie z zamiarem przełączenia się na LPG. Całość sytuacji w ciągu 1,5 - 3 sekund.
    Z biegiem czasu, podczas diagnostyki błędów silnika pojawiały się usterki dotyczące drugiej sondy (za katalizatorem). Za którymś razem doszło do tego, że na gazie silnik pracował tylko przy 2000 - 3000 obr./min. i przy pewnej pozycji pedału gazu. Przy zmianach - naciskaniu lub zwalnianiu pedału, silnik wydawał dziwne szumiące głośne dźwięki i hamował (mieszanka paliwowa wypadała poza zakres zapalności).
    Nie wszyscy fachowcy od LPG mają wystarczające doświadczenie, by sobie poradzić z takimi problemami.
    Z pewną pomocą, udało mi się problem rozwiązać bez fachowców od LPG. Musiałem wymienić sondę lambda, wzbogacić mieszankę paliwową (wydłużenie czasu włączenia wtryskiwaczy).
    Po tym przez pewien czas mogłem cieszyć się normalną jazdą.
    Oczywiście nie obyło się bez zakupu interfejsu do komputera samochodu, zrobienia interfejsu do komputera gazowego i zainstalowaniu oprogramowania dostępnego wtedy na stronie internetowej producenta, na komputerze przenośnym. Po wykasowaniu błędów i wstępnych regulacjach na biegu jałowym, trzeba było dokonać korekt w czasie jazdy.

    Po kilkunastu miesiącach zaczęły się pewne kłopoty. Tym razem okazało się, że 2 z 6-ciu wtryskiwaczy rozkalibrowały się. Silnik Voyagera jest bardzo zmyślnie sterowany. Przy hamowaniu silnikiem - nie zawsze, ale bardzo często - odcinane jest paliwo i nie pracują wtryskiwacze cylindrów 2, 3, 5, 6. Natomiast prawie zawsze pracują 1 i 4 (czasem komputer wybiera inne cylindry na podtrzymanie pracy silnika, ale zdecydowanie najczęściej są to 1 i 4 - przynajmniej u mnie). Niestety dysze wtryskiwaczy PlaniJet okazały się nie dość odporne na "przeciągi" i po ok. 3-ech latach używania miały o ok. 0,2 mm większą średnicę niż pozostałe. To wystarczyło, by zwłaszcza na biegu jałowym dawki paliwa były różne i komputer zaczął trochę głupieć (no i oczywiście włączył lampkę problemu silnika). Po przekalibrowaniu dysz i komputera LPG (w moim przypadku Versus), znów na dłuższy czas sytuacja wróciła do normy.

    Jest wiele czynników wpływających na pracę silników na LPG i trzeba o wszystko zadbać, by móc jeździć bez zastanawiania się czy "uda mi się dojechać bez problemów".

    Jeszcze jednym bardzo istotnym elementem są filtry gazu. Co prawda w Caravanie zostały zmienione zanim się całkiem zapchały, ale po doświadczeniach ze starszymi instalacjami wiem, że przy zatkanym filtrze silnik potrafi się zachowywać w sposób nieprzewidywalny (raz dobrze, raz źle), niediagnozowalny (zachowania sugerujące najrozmaitsze i dziwne usterki, np. zachowuje się poprawnie w pewnym zakresie obrotów, albo przy pewnej temperaturze silnika lub otoczenia itd.). A najgorzej, że fachowcy mówią: "niech pan zmieni świece", "niech pan zmieni przewody zapłonowe", "ile pan przejeździł ? co 20000 ? to za mało - ale mój samochód dużo pali, czyli więcej gazu przepchał przez filtr - eee! tak nie można na to potrzeć ...", aż w końcu trafi się na fachowca, który rozbierze, i powie "o .... , ale za... , jak pan w ogóle tu dojechał ? to nie powinno w ogóle działać! gdzie pan tankuje, że jest tu tyle opiłków ?". Samo życie ...
  • Poziom 13  
    Witam
    Ja w swoim Voyku 96 3,3 l też mam podobne problemy z instalacją ll gen.
    Właśnie chce zmienić na wtryski. Wiec mam pytanie = Panowie jakie dysze macie wkręcone i w jakiej odległości od głowicy, jakie ustawienia kompa LPG proponujecie, na co zwrócić uwagę. Dzięki
  • Poziom 11  
    Ustawienia komputera LPG zależą od tego, co ów komputer pozwala ustawić. Ponadto zależą - o ile taka korekta jest po instalacji możliwa - od średnicy dysz, tudzież samych wtryskiwaczy.
    Niedawno, wypadło mi zmienić wtryskiwacze. Pracowały w sumie ok. 4 lat i pewne parametry zaczęły się już lekko "rozłazić". W tej sprawie udałem się do pewnego fachowca, który, jak mi się zdawało ma orientację w tym co robi. Zaproponował wtryskiwacze z napisem "Fast REG" na listwie "Dream XXI SL" z dopiskami "by OMVL" (Made in Italy). No i takie zamontował (2 listwy po 4 wtryskiwacze, bo są tańsze niż listwy po 3 wtryskiwacze). Na początek "z doświadczenia" włożył dysze o średnicy 2,7 mm (czyli większe niż były dotychczas). Silnik trochę zaczął się inaczej zachowywać. Był bardziej czuły na drobne ruchy pedału przyspieszenia, troszkę szarpał przy naciśnięciu i ostro przyhamowywał przy zwolnieniu. Zgodnie z przewidywaniami, po kilkudziesięciu kilometrach sprawa się wyłagodziła (podobno to taka specyfika tych wtryskiwaczy).
    Po tygodniu jeżdżenia, bez żadnych regulacji (komputera Versus, czyli czasów włączenia wtryskiwaczy), nasunęły się pewne wnioski. Skończyły się problemy z uruchamianiem silnika - teraz za każdym razem szybko odpala od pierwszego przekręcenia kluczyka; silnik stał się zrywniejszy i łatwiej przyspiesza.
    Po tym tygodniu w końcu przekalibrowałem komputer LPG (do nowych wtryskiwaczy). Ponadto filtr fazy płynnej zamieniłem na filtr z zaworem - poprzednio po wyłączeniu silnika w listwie wtryskiwaczy na ogół zostawało wysokie ciśnienie rozprężonego LPG, co ma zgubny wpływ na trwałość membrany w parowniku. Po kilku tankowaniach okazało się, że samochód przy mojej jeździe (po mieście) stał się z bardzo żarłocznego, żarłoczny (palił więcej niż to zazwyczaj inni piszą na forach, a teraz zszedł do porównywalnego poziomu).
    Co do montażu wtryskiwaczy, dysz - od wtryskiwaczy do dysz w kolektorze dolotowym są króciutkie rurki gumowe. Natomiast wszystkie dysze wkręcone są na frontowej stronie kolektora dolotowego. Zatem do cylindrów od przodu gaz ma krótką drogę, zaś do cylindrów tylnych droga jest dłuższa, ale pewnie w ten sposób gaz z powietrzem jest lepiej wymieszany.
    Z obecnego rozwiązania jestem zadowolony, bo nie dość, że samochód sprawniej jeździ, to na dodatek jest oszczędniejszy i zniknął problem uruchamiania. Pozostaje tylko żałować, że nie było tak przez 4 minione lata.
    Ponad rok temu inny fachowiec proponował mi wtryskiwacze "Magic", ale ostatni fachowiec pokręcił na to głową i stwierdził, że do mojego typu eksploatacji samochodu (nie za duże przebiegi głównie w mieście) tego typu wtryskiwacze będą wystarczająco dobre, a przy tym nie mają wygórowanej ceny (co jest zawsze sprawą względną).
    Tyle mojego doświadczenia w tej kwestii.
  • Poziom 9  
    Witam:)
    Mam podobny problem o którym piszecie że gaśnie że wyskakują sekundowe chec-ki
    Mam instalke bingo V generacja II jest to nowa instalacja i w sumie odkąd ją założyłem mam problemy jednak od jakiegoś czasu śmigam na pb bo po miesiecznych testach i regulacjach jazdy ze skanerem w reku gazownik powiedzial że musi śmigać a problemu muszę szukać w silniku bo na benzynie również się pojawiają.
    Mam spokój jakieś 200km jak zresetuje komputer odpinając go od aku. pużniej problem powraca.

    Czy ktoś z was rozwiązał problem????

    Pozdraiwam
  • Poziom 11  
    Dobrze byłoby odczytać kod błędu (kody błędów) - to zawsze coś podpowiada. Bez tego, możemy sobie stawiać hipotezy, których opis rozwiązania obejmie kilkadziesiąt odcinków sagi o samochodach.
    Jazda na LPG mogła przyspieszyć objawienie się problemu.
    Być może, tak jak w moim przypadku, nieprawidłowa regulacja początkowa instalacji LPG, doprowadziła do uszkodzenia drugiej sondy lambda - niestety wina braku doświadczenia instalatorów gazowych.
    Jako ciekawostkę mogę podać, że po blisko roku od wymiany świec, przewód na IV cylindrze poluzował się, co poskutkowało błędami wypadania zapłonów na tym cylindrze (odpowiednie kody), a także błędem za bogatej mieszanki (bo gaz czasem w IV cylindrze się nie spalał). Po poprawieniu przewodu przez krótki czas pojawiał się błąd mieszanki za ubogiej. No i po niedługim czasie, bez żadnych regulacji, wszystko się uspokoiło.
    Problemy po założeniu instalacji na tyle dały mi się we znaki, że kupiłem sobie na Allegro skaner na ELM327 i za pomocą dołączonego na płytce darmowego oprogramowania i laptopa, odczytuję w razie problemu kod błędu i staram się jakoś sytuację wyprowadzić. Chyba porządnych fachowców jest mało i nie są tani, więc trzeba brać sprawy w swoje ręce. A są to sprawy na "zdrowy rozsądek" i logikę, a nie jak nam usiłuje się wtłoczyć do głów, zawsze jest potrzebny specjalista i to powinien być ze stosownym certyfikatem.
    Dziwna to rzecz, bo jesteśmy Polakami, a Polacy ponad 100 lat temu tworzyli konstrukcje samochodowe na najwyższym poziomie światowym. Podobnie było z komputerami. Więc z założenia płynie w nas inżynierska krew.
  • Poziom 13  
    Inżynierska krew... ;)) dakam ale pojechałeś

    Po wnikliwym przebadaniu dokładnie tematu LPG w Voyagerach, wiem na pewno że te auta mają tak zaawansowaną elektronikę która nigdy nie będą dobrze współpracować z instalacjami lpg ll gen. a nawet niektórymi z tańszych i starszych lV gen. (z wtryskiem) które np nie mają podłączenia do drugiego czujnika sądy lambda czy pod OBD2. (np. Sterownik LPG OSKAR-N)

    Amerykanie wprowadzili standard OBD2 w 1996 roku w Europie jest do standard od 2001 roku więc dużo aut z za wielkiej wody miało wciskane na chama instalacje ll gen. Oczywiście można śmigać na tym, tylko po pewnym czasie komputer zaczyna wariować , źle czyta parametry z czujników i wywala błędy OBD2.
    W nowszych instalacjach jak np Stag 300 jest sterownik bardziej zaawansowany który lepiej współpracuje z komp. silnika. Jest mniejsze ryzyko wystąpienia błędu itd
  • Poziom 11  
    Ano z inżynierską krwią pojechałem - nawet nie wiecie, co Polacy w garażach potrafią robić. W jednej z podzamojskich wsi, gość w stodole zrobił sobie mechanizm pod sufitem (ze szmelcu ze złomowiska), za pomocą którego w kilka chwil wyciąga z ciągnika skrzynię biegów, czy silnik - "ot, casem sie psyda"; facet ma w głowie katalog części do polskich ciągników - nieuczony, nie zarabia na tym, na pierwszy rzut oka jeden z typowych chłopów na wsi. Tam z resztą chyba każdy ma spawarkę i umie zrobić z niej użytek. Jeżeli teraz nie wiele potrafimy, to dlatego, że wmówiono nam, że do wszystkiego potrzeba nam specjalisty z certyfikatami - jesteśmy w tym upewniani w instrukcjach obsługi każdego kupowanego urządzenia. Wygodnictwo jest przyjemne, więc łatwo uwierzyć, że coś jest dla nas za trudne i lepiej zawołać fachowca.
    Koniec dygresji.
    Rzeczywiście amerykanie wcześniej ustalili standard i zaczęli to pakować do samochodów (tzn. od 1996 r.). I nie ma co się specjalnie dziwić. Przy automatycznej skrzyni biegów trudno coś zdiagnozować "na oko". Więc OBD2 się przydaje.
    W przypadku mojej instalacji LPG (jak wcześniej wspominałem jest to Versus, który ponoć dość podobnie działa do Staga 300, niestety nie znam żadnych szczegółów), nie podpina się jej do OBD2, ani do żadnej z sond lambda. Mimo to, potrafi po odpowiedniej regulacji/kalibracji, ładnie współpracować z komputerem silnika.
    sqadan trzeba odczytać kody błędów, wtedy spróbujemy coś wywnioskować i przybliżyć sposób rozwiązania problemu.
  • Poziom 13  
    a no masz racje, dla tego ja robię przy aucie wszystko sam.

    Ja mam od 4 lat miniLamda i tez się da, praktycznie na l-szej gen. tez by jezdził, ale chodzi mi o to że prawidłowo powinna być inst. najnowszej generacji żeby nie wyskakiwały błędy obd i komputer się przestawiał.
    Sqadam twoje objawy są właśnie skutkiem tego o czym pisze, jak zresetujesz kompa to auto jeździ na zaprogramowanych fabrycznie danych , jak pojeździsz na gazie komp, na podstawie danych odczytanych z czujników i sond itp przestawia się !!! i wtedy masz rozregulowanego kompa, wiem bo mam to samo.

    Problem w tym żeby jak najlepiej oszukać kompa auta czyli PCM i wysłać do niego prawidłowe dane, co jest trudne bo LPG ma inne parametry spalania itd
  • Poziom 9  
    Witam. Nie wiem czy ten temat został już rozwiązany ale mam te same objawy w swoim voyagerze 96r. 3.8L. Zaznaczam że mój nie chodzi na gazie. Podczas jazdy ma szarpnięcia tak jakby gasł na pół sekundy i wtedy zapala się k. serwisowa, po czym wraca do normy i kontrolka gaśnie. Zaczyna się to nasilać, a czasami zgaśnie podczas szarpnięcia stojąc np.: na skrzyżowaniu. Pierwsze takie objawy miałem 2 lata temu , okazało się że mechanik założył świece na 40 tyś a upierał się że są na 100 tyś. Przejechałem na nich 70 tyś aż padł mi katalizator i komputer. Po wymianie komputera i świec wszystko wróciło do normy, aż do tego roku gdy 2 miesiące temu jadąc samochód zaczął co jakiś czas dostawać szarpnięć. Zgasł mi po drodze 2 razy, przejechałem jakieś 30 km i gdy zgasł 3 raz już go nie odpaliłem. Okazało się że znowu padł komputer.Świece to raczej nie są bo od ostatniej wymiany ma przejechane 30 tyś, a świece teraz są na 100 tyś (ponoć ?) Wymieniłem komputer i wszystko wróciło do normy aż do tej chwili, bo znowu od 2 dni auto dostaje szarpnięć. Obawiam się że coś znowu uszkodzi mi komputer. Wyskakuje przy odczycie kod 51 czy ktoś jest w stanie mi pomóc co to może być?
  • Poziom 13  
    Uszkodzony komputer od świec ? ciekawe, nie wiem może kable liche i jest przebicie. Albo gdzieś zwarcie na przewodach elektrycznych od wtrysków, albo same wtryski, trzeba sie dobrze przyjrzeć przewodom. Jeśli wyjmował kolektor to czy nie uszkodził albo źle skręcił i przewody które idą do sondy może są przepalone, bo idą blisko kolektora wydechowego, trzeba uważać przy składaniu.
    Komp może dostać zwarcie tylko właśnie od uszkodzonego jakiegoś przewodu.
    Możesz rozebrać stary komp i zobaczyć gdzie ma popalone, przy których ścieżkach i po nr kabla z wtyczki dojdziesz co jest powodem zwarcia.
    Czy mechanik wyjmował kolektor do wymiany świec? U mnie tak wymieniali bez zdejmowania że miałem nie dokręconą świece. Teraz robię wszystko sam.

    51 to za uboga mieszanka,
    jeśli nie masz LPG to możesz mieć też uszkodzony albo nieprawidłowo działający MAP sensor - który wysyła zły sygnał do sondy a ona przekazuje do PCM czyli kompa silnika że masz za mało powietrza , możliwe też uszkodzona sonda Lambda albo słabo działa, one wytrzymują max 100tyś potem już słabną i trzeba zmienić (tak piszą amerykanie o tym kodzie)