Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Geely EV -nowa koncepcja elektrycznego auta miejskiego

pseven 03 Maj 2010 13:34 2253 9
  • Geely EV -nowa koncepcja elektrycznego auta miejskiegoGeely EV to reinkarnacja, przedstawionego po raz pierwszy podczas Shanghai Auto Show 2009 koncepcyjnego samochodu osobowego. Nowy Geely, zaprezentowany w minionym tygodniu w czasie Beijing Auto Show to czteroosobowa wersja z pionowo otwieranymi drzwiami. Konstrukcja jest efektem pięcioletnich badań nad efektywnym wykorzystaniem alternatywnych źródeł energii w napędzie samochodowym. Pojazd występuje w trzech wersjach, w tym jednej hybrydowej i dwóch elektrycznych. Oznaczone nazwami kodowymi EK-1 i EK-2 odróżnia zastosowane ogniwo zasilania, prędkość maksymalna oraz zasięg. W przypadku EK-1, zasilanego akumulatorem kwasowo-ołowiowym zasięg wynosi 80 km, a pojazd rozwija maksymalną prędkość 80 km/h. Wersja EK-2 zasilana jest akumulatorem litowo-fosforowym, który pozwala na osiągnięcie zasięgu 180 km i prędkość maksymalną 150 km/h. Akumulator w trybie szybkiego ładowania może zostać naładowany do 80% w czasie 18 minut bez większego wpływu na żywotność ogniw.

    Źródło:
    http://green.autoblog.com/2010/04/25/beijing-2010-geely-shows-off-fleet-of-alternative-power-strike/

  • #2 03 Maj 2010 17:15
    Rzuuf
    Poziom 43  

    Oczywiście brak bliższych danych technicznych, których trzeba by się domyślić.
    Na przejechanie 180km (ale nie z prędkością maksymalną!) trzeba ok. 30kWh. Aby 80% z tego (=24kWh) władować w czasie 18 minut, trzeba dysponować żródłem o mocy > 80kW - to sporo! Nie wiem, jakie jest napięcie ładowania akumulatorów, ale gdyby to ładować z sieci 230V, to prąd ładowania jest prawie 350A - takim prądem się spawa elektrodą 5mm. O ładowaniu takiego "cudu" w garażu raczej nie ma mowy, to jest 30 razy za duża moc, więc w warukach "domowych" ładowanie będzie trwało kilkadziesiąt razy dłużej. Jeśli nie mam w pobliżu domu takiego "słupka" na 100kW (lub jest za długa kolejka), to po to, aby jeździć 3 godziny (=180km) muszę ładować kilkanaście godzin. Jak takim samochodem przejechać z Bielska - Białej nad morze?
    A jaka jest żywotność i cena tych rewelacyjnych akumulatorów litowo - fosforowych?
    No i wreszcie jaka jest cena takiego samochodu?

    W sumie: przypomina mi to radosny komunikat o likwidacji pustyń, gdyż w Arabii Saudyjskiej rozwiązano już ten problem przez doprowadzenie wody bezpośrednio do każdej palmy.

  • #3 03 Maj 2010 19:52
    wojtasmaj5
    Poziom 13  

    Rzuuf znów chcesz rozpętać wojnę? Wyskakujesz z jakimiś liczbami nie znając mocy silnika czy silników, wagi pojazdu....

  • #4 04 Maj 2010 09:54
    michal-michalik
    Poziom 23  

    >>Rzuuf
    Czy ty masz jakieś złe sny związane z EV samochodów?
    To prawda, że na dzień dzisiejszy elektryczne nie zastąpią spalinowych, ale nie wiadomo jak rozwinie się technologia za 5-10-15-30 lat. Auta te sa kierowane w inny segment rynku i jak do tej pory nie są one dla ludzi, tylko dla ułamka społeczeństwa które stać na posiadanie 2-3 aut w domu.
    Tak przy okazji samochody elektryczne mają niższe opłaty w polsce jak benzyniaki.

    Naukowcy dowodzą, że podanie jakichkolwiek danych statystycznych(liczbowych) powoduje, że 70% czytających uwierzy w przeczytany tekst ;)

  • #5 04 Maj 2010 11:27
    Rzuuf
    Poziom 43  

    "Naukowcy dowodzą ..."
    Dlatego nie uważam za wiarygodnych tych, co zamiast podjąć rzeczową dyskusję - podając ew. inne dane liczbowe - starają się wyeliminować sceptyków za pomocą "wycieczek osobistych".

    Już wiadomo, jak się rozwinie fizyka i elektrotechnika w ciagu najbliższych 30 lat: prawo Ohma nie zostanie obalone, ani nie będzie unieważniona stosowalność mechaniki newtonowskiej, nie będzie również wynalezione żadne Perpetuum Mobile.
    A głęboka wiara w EV nie jest mi dana w tym samym stopniu, co moim awersarzom, i to pewnie przeze mnie EV stanowi tak niedostrzegalny segment rynku (są w salonach, brak ich na drogach). Jeśli uda się im mnie wyeliminować, to pewnie wreszcie EV odniosą zasłużony sukces i od 2012 będzie koniec świata samochodów benzynowych.
    A ja, skromny "jeździec benzynowy", mam swój osobisty sentyment do Melexa, który na łatwo dostępnych i tanich akumulatorach litowo-coś-tam powinien tryumfalnie wrócić na polskie (gładkie) drogi.

  • #6 04 Maj 2010 15:02
    ezbig
    Poziom 19  

    Rzuuf napisał:
    Oczywiście brak bliższych danych technicznych, których trzeba by się domyślić.
    Na przejechanie 180km (ale nie z prędkością maksymalną!) trzeba ok. 30kWh. Aby 80% z tego (=24kWh) władować w czasie 18 minut, trzeba dysponować żródłem o mocy > 80kW - to sporo! Nie wiem, jakie jest napięcie ładowania akumulatorów, ale gdyby to ładować z sieci 230V, to prąd ładowania jest prawie 350A - takim prądem się spawa elektrodą 5mm. O ładowaniu takiego "cudu" w garażu raczej nie ma mowy, to jest 30 razy za duża moc, więc w warukach "domowych" ładowanie będzie trwało kilkadziesiąt razy dłużej. Jeśli nie mam w pobliżu domu takiego "słupka" na 100kW (lub jest za długa kolejka), to po to, aby jeździć 3 godziny (=180km) muszę ładować kilkanaście godzin.


    Poczytaj sobie kolego jak są ładowane akumulatory w samochodach EV. Podczas pracy aku są inaczej podłączone, a podczas ładowania inaczej. Ogniwa ładowane są ze zwykłej sieci poprzez pakiet wielu miniładowarek. Prądy nie są duże i "do przełknięcia" przez domową instalację (kilka KW). Chyba robisz zasadniczy błąd w założeniach i traktujesz akumulator jak kondensator.

    Rzuuf napisał:

    Jak takim samochodem przejechać z Bielska - Białej nad morze?
    A jaka jest żywotność i cena tych rewelacyjnych akumulatorów litowo - fosforowych?
    No i wreszcie jaka jest cena takiego samochodu?

    W sumie: przypomina mi to radosny komunikat o likwidacji pustyń, gdyż w Arabii Saudyjskiej rozwiązano już ten problem przez doprowadzenie wody bezpośrednio do każdej palmy.


    Jaka jest żywotność tych aku, nie wiem, ale producenci innych akumulatorów do samochodów określają ich żywotność na 5-10 lat pracy.

    Kolejny błąd w założeniach, samochodem miejskim nie jeździsz na wakacje tylko po mieście (do pracy).

    Patrząc na początki motoryzacji, to kiedyś spalinowce też miały mały zasięg, były hałaśliwe i były zabawką dla snobów. Były takie czasy, że na 25 metrów przed
    jadącym samochodem musiał iść człowiek z czerwoną flagą :) - to dużo mówi o prędkości maks i zasięgu. Z silnikiem spalinowym jest jak z taśmą VHS. Były lepsze rozwiązania, ale nikt ich tak dobrze nie wypromował.

  • #7 04 Maj 2010 15:23
    Macosmail
    Poziom 33  

    ezbig napisał:

    Poczytaj sobie kolego jak są ładowane akumulatory w samochodach EV. Podczas pracy aku są inaczej podłączone, a podczas ładowania inaczej. Ogniwa ładowane są ze zwykłej sieci poprzez pakiet wielu miniładowarek. Prądy nie są duże i "do przełknięcia" przez domową instalację (kilka KW). Chyba robisz zasadniczy błąd w założeniach i traktujesz akumulator jak kondensator.



    Ale co to za różnica jak są połączone akumulatory jak i tak musisz "wpakować" określoną ilość energii w określonym czasie. Napięcie w sieci domowej ma ograniczoną wartość do 230/400V, a to oznacza ogromne prądy i nic z tym nie zrobisz. Mało tego moc jaką możesz pobierać jest ograniczona umową z zakładem energetycznym. Wiele ładowarek też nic nie zmienia chyba, że podłączysz każdą u innego sąsiada ;-)

  • #9 04 Maj 2010 20:04
    mczapski
    Poziom 38  

    Mnie też bawi taki huraoptymizm w sensie użytkowym. Ciekawe, że na tym forum uważanym za techniczne mają miejsce wypowiedzi z zakresu science fiction. Zabawne wygląda stanowisko, że jeśli inaczej podłączymy akumulatory to ilość energii cudownie zmaleje. Już sam fakt, że napęd elektryczny to jakby bez używania nośników energii. Ot tak sobie z nieba nakapie energii i pojedziemy. Tymczasem właśnie te amperogodziny trzeba wpompować nie z eteru, lecz sieci energetycznej, która jest sprawcą emisji itp. Do tego niemożliwa do pominięcia sprawność procesów przemiany energii. Pewnie, że dobrze iż myśli się nad urozmaiceniem oferty, ale samochód elektryczny to nie jest to co nas zbawi. I chociaż sam jestem zwolennikiem tego środka komunikacji to jednak uważam, że przyszłość transportu będzie należała do innych rozwiązań.

  • #10 05 Maj 2010 00:56
    ezbig
    Poziom 19  

    Macosmail napisał:
    ezbig napisał:

    Poczytaj sobie kolego jak są ładowane akumulatory w samochodach EV. Podczas pracy aku są inaczej podłączone, a podczas ładowania inaczej. Ogniwa ładowane są ze zwykłej sieci poprzez pakiet wielu miniładowarek. Prądy nie są duże i "do przełknięcia" przez domową instalację (kilka KW). Chyba robisz zasadniczy błąd w założeniach i traktujesz akumulator jak kondensator.



    Ale co to za różnica jak są połączone akumulatory jak i tak musisz "wpakować" określoną ilość energii w określonym czasie. Napięcie w sieci domowej ma ograniczoną wartość do 230/400V, a to oznacza ogromne prądy i nic z tym nie zrobisz. Mało tego moc jaką możesz pobierać jest ograniczona umową z zakładem energetycznym. Wiele ładowarek też nic nie zmienia chyba, że podłączysz każdą u innego sąsiada ;-)


    W jakimś sensie masz rację, tylko gdybyś miał ładować akumulatory w takiej samej konfiguracji jak są podłączone do silnika, to faktycznie trzebaby podłączać ładowarkę, która mogłaby spawać :) Po to jest pakiet ładowarek, żeby zminimalizować prądy.

    Dodano po 1 [godziny] 4 [minuty]:

    mczapski napisał:
    Mnie też bawi taki huraoptymizm w sensie użytkowym. Ciekawe, że na tym forum uważanym za techniczne mają miejsce wypowiedzi z zakresu science fiction. Zabawne wygląda stanowisko, że jeśli inaczej podłączymy akumulatory to ilość energii cudownie zmaleje. Już sam fakt, że napęd elektryczny to jakby bez używania nośników energii. Ot tak sobie z nieba nakapie energii i pojedziemy. Tymczasem właśnie te amperogodziny trzeba wpompować nie z eteru, lecz sieci energetycznej, która jest sprawcą emisji itp. Do tego niemożliwa do pominięcia sprawność procesów przemiany energii. Pewnie, że dobrze iż myśli się nad urozmaiceniem oferty, ale samochód elektryczny to nie jest to co nas zbawi. I chociaż sam jestem zwolennikiem tego środka komunikacji to jednak uważam, że przyszłość transportu będzie należała do innych rozwiązań.


    Mnie bawi to jak ktoś, czyta bez zrozumienia. Nikt nie pisze takich bredni o zmniejszeniu ilości energii, tylko zanim się coś wyśmieje wypadałby zasięgnąć wiedzy jak to jest zrobione, że do ładowania nie używamy "spawarki".

    Obecnie do wszystkiego potrzebny jest prąd, nawet do wydobycia ropy i produkcji paliw. Produkujemy paliwo, zużywając do tego wszystkie rodzaje dostępnych nam energii i w końcu zużywamy je w silniku, który nie osiąga 30% sprawności. Na każdym etapie mamy tu emisję szkodliwych substancji i na dodatek w końcowym procesie też mamy niekontrolowaną emisję.

    W przypadku prądu emisja jest tylko przy jego produkcji i przy produkcji akumulatorów. Silniki elektryczne mają sprawność ponad 90% i nie emitują zanieczyszczeń. Gdyby technologia napędów EV była tak rozwijana jak pielęgnowana jest technologia "spaliniaków", pewnie byśmy już dawno mieli akumulatory o dobrych osiągach (a może raczej w niskich cenach, bo dobre akumulatory już są).