Witam,
nie polecam lokalizatorów z wbudowanym akumulatorkiem NiMh/LiOn od telefonu komórkowego, bo zakresy temperatur, na jakie narażony jest pojazd, mogą spowodować szybkie wyczerpanie, zwarcie a nawet eksplozję baterii.
Widziałem płonącą ciężarówkę (no w sumie tylko plastiki we wnętrzu

z powodu takiego wybuchu.
Jeśli urządzenie ma być zaszyte na stałe w pojeździe, powinno korzystać wyłącznie instalacji głównej, ewentualnie można zastosować akumulator żelowy (odmiana akumulatora ołowiowego).
W przypadku instalacji 12V i akumulatorka awaryjnego 12V o doładowaniu w czasie postoju nie może być mowy - napięcie ładujące musi być wyższe od napięcia w ładowanym aku - nie rozładuje się nam więc akumulator główny.
Inaczej w przypadku ładowarki i bateryjki 3,6V - będzie wciąż doładowywana, a sama ładowarka pobiera kilka miliamper - akumulator rozładuje się po kilku dniach.
Lokalizator powinien mieć funkcje oszczędzania energii (a przynajmniej wyłączać GPS). Są na rynku takie lokalizatory za około 400 zł (pobór prądu w stanie gotowości 10 mA /12V - pozwala to na jakieś 1000 godzin pracy dla akumulatora 14 Ah / 12V).
Rozwiązanie dla Ciebie: kup koszyk na 3 akumulatorki AA (R6) - koszt około 4 zł w sklepie elektronicznym.
Zakup 6 akumulatorków 2000-2700 mAh, koniecznie dobrej firmy oraz ładowarkę, która może ładować każde ogniwo niezależnie.
(np. Vipow, technoline, pentagram)
Podłącz koszyk do baterii do GPS w miejscu, gdzie był podłączony oryginalny akumulatorek.
Wymieniaj akumulatorki co jakiś czas (powinny dać radę przez tydzień).
Moim zdaniem więcej raczej z tym chińskim GPS nic nie zwojujesz
