Nie takie cuda człowiek przeżył, trzeba brać się za projektowanie regulatorów ładowania na napięcie max 13,6V. Zrobić folder i będą szły jak ciepłe bułeczki. A że czasem auto nie zapali, to podpowiemy na forum "Doładuj akumulator".
Zdaniem Philipsa mamy wywalić do śmietnika 90% alternatorów z samochodów, bo palą ich żarówki, to są po prostu jaja
Wydawało by się , że poważna bądź co bądź firma, w magazynie dla ludzi z branży, raczej nie powinna publikować takich kwiatków
No ale trzeba jakoś usprawiedliwić padające jak muchy H7
Ten kto to wymyślił niech kupi sobie gumowy młotek i walnie się porządnie w głowę to może zapali mu się żarówka i zastanowi się następnym razem co pisze...
Tak poważnie to faktycznie carrot ma rację i trzeba jakoś usprawiedliwić palące się żarówki w naszych autkach
Co za debil robił ten wykres, paradoksalnie za małe napięcie też jest szkodliwe dla żarówek halogenowych.
To jest dobre-"optymalne napięcie instalacji to 13,2V".
Jak będziesz tyle miał i pojedziesz z reklamacją na akumulator to psem poszczują
Dalej to nic nie da, trzeba będzie jakąś montować szeregowo z B+ na radiatorze wielkości cegły
Albo łazić po złomach, ze starych polonezów wybierać wibracyjne regulatory i zakładać słabsza spręzynkę . A Philips niech się ograniczy do tosterów i żelazek.
Kabel oporowy, ten do cewki w maluchu, tylko żeby się nie zgrzał, to założymy mu żeberka chłodzące jak do serwa kierownicy w focusie, tak od dzisiaj łączymy alternator z akumulatorem
Mają całkowitą rację z tym napięciem. Podwyższenie napięcia zasilania o 5% skraca żywotność żarówki o połowę. Tak samo jak rodzaj napięcia zasilania (stałe napięcie skraca żywotność). Jednak ekonomia robi swoje. Lepiej mieć wyższe napięcie i sprawny akumulator przez kilka lat (i wymienić w tym czasie kilka razy żarówki) niż cieszyć się z żywotności żarówek psując jednocześnie akumulator.
To ciekawa zagadka w takim razie. Po jaką cholerę, skoro od lat napięcie pokładowe w samochodach osobowych w czasie pracy wynosi 14.4V, produkuje podzespoły na niższe napięcie pracy?
Grzegorz_madera idź sobie pisać bzdury, nie wiem, może szprajem na ścianie? Za niskie napięcie zasilania żarówki halogenowej jest tak samo dla niej szkodliwe jak za wysokie.
No właśnie to dla mnie też jest niezrozumiałe. Jedynym wyjaśnieniem w przypadku żarówek może być to, że przy zasilaniu wyższym napięciem zwiększa się natężenie światła żarówki (przy wcześniej wspomnianym przeze mnie wzroście napięcia o 5% natężenie światła wzrasta o 20%). Podejrzewam, że producenci idą w ten sposób na kompromis pomiędzy żywotnością a natężeniem światła. Bardziej nawiedzeni powiedzą pewnie, że to spisek producentów żarówek (szybciej się psują to więcej ich kupujemy).
Dodano po 3 [minuty]:
Motronic napisał:
Grzegorz_madera idź sobie pisać bzdury, nie wiem, może szprajem na ścianie? Za niskie napięcie zasilania żarówki halogenowej jest tak samo dla niej szkodliwe jak za wysokie.
Z mojej skromnej wiedzy na ten temat wynika, że przy zasilaniu niższym napięciem wzrasta żywotność i spada natężenie światła. Nie wiem w jaki sposób miałoby to szkodzić żarówce. Może szanowny pan @motronic to wyjaśnić?
Natężenie światła wzrasta, ale też proces samoregeneracji włókna (czyli coś, na czym opiera się idea żarówek halogenowych) przebiega intensywniej. A czy żarówka jest spalona poprzez za wysokie napięcie łatwo poznać-na końcu żarnika zatopiona jest kulka, i szkło jest zadymione od produktów rozbłysku.
Odsyłam do googla z hasłami "żarówka halogenowa", "halogenowy cykl regeneracyjny". Dlatego zbyt niskie napięcie, czyli zbyt niska temperatura żarnika skraca żywotność żarówek halogenowych.
Zasil sobie żarówkę niskim napięciem i zobaczysz że środek włókna świeci, żaś włókno w okolicy wsporników nie. Rozkład temperatury włókna nie jest identyczny.
Tzw. "cykl halogenowy" jest związany z temperaturą bańki >250°C.
Mechanizm jest taki: parujący z włókna wolfram normalnie chce osiadać na szkle bańki, ale tam go go "dopada" niewielki dodatek par jodu do atmosfery żarówki i powoduje, że powstaje gazowy (w temperaturze kilkuset stopni) jodek wolframu, który z kolei rozkłada się w temperaturze > 3000°C, odbudowując włókno tym intensywniej, im wyższą ma temperaturę.
Jeżeli żarówkę halogenową zanurzymy w wodzie tak, aby bańka była zimna, wówczas "cyklu halogenowego" nie bedzie i bańka normalnie się zaczerni od osiadajacego na niej wolframu, a żywotność żarówki znacznie się zmniejszy (nie ma odbudowywania włókna). Zrobiłem kiedyś takie doświadczenie i znam to praktycznie.
Żarówki samochodowe mają "zaprojektowaną" żywotność kilkaset godzin (światła "długie" - nawet poniżej 100 godzin). To jest koszt ich większej skuteczności, niż żarówek "zwykłych", których żywotność jest projektowana na > 1000 godzin.
Fajny wykład o źródłach swiatła:
http://docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:mXP...EV4_Jj&sig=AHIEtbRk05wgbatsKUEMlHqxTbOBtIxAXQ
W każdym autku podciągam sobie żarówki na osobnych przekaźnikach wprost z alternatora, mam 14,4 na żarówce niebieskiej 100W H4 no name - i zauważyłem że wcale krócej nie świecą, ok pół roku codziennej jazdy.
WIęc co |? Nowe firmowe są gorsze od starych podróbek?
Teraz będzie ciekawie napięcie żarówek kłóci się z napięciem łądowania.
Szanowni koledzy jeśli macie auta z regulatorem 14,4V to po prostu omijajcie z daleka żarówki na 13,2V - może zaczną produkowac żarówki dostosowane do naszych aut - a tak na marginesie kolega carrot ma racje a nawet powiem - ręce i cycki opadają , szczena już opadła.
Faktem jest że ten tekst z folderu jest naciągany, ale nie rozumiem waszego oburzenia odnośnie optymalnego napięcia zasilania żarówek. Od dawien dawna żarówki samochodowe są na 12V (24V) a napięcie w sprawnej instalacji 14-14,4V (28-29V). I jakoś nie było to nigdy problemem. Jednak obecnie samochody wyposażone są w mocniejsze niż niegdyś alternatory i niestety stosunkowo małe akumulatory przy jednoczesnym zwiększonym zapotrzebowaniu na energię (elektryczne wspomaganie, czasami elektryczne ogrzewanie, itp). To wszystko powoduje podczas pracy spore skoki napięcia w instalacji które dobitnie skracają żywotność żarówek.
Dodam że mam samochód starej daty i używam standardowych żarówek H4, i mam na nich napięcie bliskie napięciu ładowania. Nie narzekam na brak światła a komplet żarówek starcza mi na przejechanie 30-40kkm - to chyba nie mało. Kiedyś testowałem różne markowe wynalazki typu +60%, jednak ich jasność nie rekompensowała skróconej żywotności z powodu skrócenia żarnika (taki trik stosowany by zwiększyć ilość wypromieniowanego światła).