Witam serdecznie,
Po usunięciu jednego problemu z moją astra II 1,7 Isuzu 2001r pojawił się kolejny.
Problem pierwszy rozwiązałem dzięki forum elektroda.pl ( mimo, że mechanicy stawiali inną diagnozę - i się mylili.)
W mojej astrze był wyciągany i naprawiany alternator ( diody i regulator ).
Przy okazji olej i filtr wymieniony.
Wspomnę jeszcze, że początkowo mechanik ( coś mu się w głowie pomieszało )
zdemontował rozrusznik zamiast alternatora .
Po naprawie alternatora i zamontowaniu go- zaczęła zapalać mi się kontrolka z " żółtym samochodem i kluczem " . Pojechałem więc na kompa i wylazło - BŁĄD Czujnik położenia wału. Po kasacji błędu pojawia się od razu ponownie.
Przed naprawą alternatora było ok.
Ale co najlepsze.
Auto chodzi mi bardzo dobrze. Zapala bez problemu, nie klekocze, równo chodzi - ma bardzo dobre przyśpieszenie, turbina się załącza tak jak powinna.
Przejechałem już około 600 km i wszystko byłoby ok gdyby nie ta świecąca kontrolka. Zapala mi się po 5 sek od zapalenia auta i świeci przez cały czas.
Ma ktoś jakieś pomysły ??
Wiem,m ze temat czujnika położenia wału był już poruszany, ale zawsze wiązały się z tym jakieś problemy typu nie zapala , głośno chodzi , brak mocy.
U mnie jest bez objawów - tylko świecąca kontrolka
Z góry dziękuję za pomoc
Snake[/u]
Po usunięciu jednego problemu z moją astra II 1,7 Isuzu 2001r pojawił się kolejny.
Problem pierwszy rozwiązałem dzięki forum elektroda.pl ( mimo, że mechanicy stawiali inną diagnozę - i się mylili.)
W mojej astrze był wyciągany i naprawiany alternator ( diody i regulator ).
Przy okazji olej i filtr wymieniony.
Wspomnę jeszcze, że początkowo mechanik ( coś mu się w głowie pomieszało )
zdemontował rozrusznik zamiast alternatora .
Po naprawie alternatora i zamontowaniu go- zaczęła zapalać mi się kontrolka z " żółtym samochodem i kluczem " . Pojechałem więc na kompa i wylazło - BŁĄD Czujnik położenia wału. Po kasacji błędu pojawia się od razu ponownie.
Przed naprawą alternatora było ok.
Ale co najlepsze.
Auto chodzi mi bardzo dobrze. Zapala bez problemu, nie klekocze, równo chodzi - ma bardzo dobre przyśpieszenie, turbina się załącza tak jak powinna.
Przejechałem już około 600 km i wszystko byłoby ok gdyby nie ta świecąca kontrolka. Zapala mi się po 5 sek od zapalenia auta i świeci przez cały czas.
Ma ktoś jakieś pomysły ??
Wiem,m ze temat czujnika położenia wału był już poruszany, ale zawsze wiązały się z tym jakieś problemy typu nie zapala , głośno chodzi , brak mocy.
U mnie jest bez objawów - tylko świecąca kontrolka
Z góry dziękuję za pomoc
Snake[/u]