Witam. Od roku jestem posiadaczem fiata 126el rocznik 95. Już nie jedno przeszedłem z tym autkiem. Fiacik nie jedną naprawę już przeszedł. Mój problem jest następujący: normalnie odpalam go na ssaniu, po rozgrzaniu silnika wyłączam je. Auto normalnie sobie przejeżdża(wraz z hamowaniem na światłach) z 6-10 km po czym nagle przy hamowaniu traci obroty i gaśnie.Na ssaniu nie ma tego problemu. Rok temu przeżyłem podobny incydent z tym że nie trzymał w ogóle wolnych obrotów. Okazało się że to zabrudzony gaźnik.Był czyszczony z jakieś 9 miechów temu. Tym razem objawy wg mojej opinii są troszkę inne. Dysza wolnych obrotów została ucięta(po tym jak zaczął gasnąć )więc to na pewno nie to. Świece przeczyściłem . Zdziwił mnie fakt, że jak otworzyłem klapę na działającym silniku to jeden z kabli zapłonowych świecił. Kable wymieniłem na nowe. Niestety i to nie pomogło. Dodam jeszcze że zimą miałem problem z kablem co idzie do rozrusznika. Po wjechaniu w śnieg po chwili rozładowywało mi cały akumulator w 3 sekundy. No i na to wszystko od pewnego czasu moje wycieraczki podczas deszczu wariują. Znaczy się nie chcą się wyłączyć na pierwszym ustawieniu, szaleńczo zbierając deszcz a na drugim wyłączają się przy hamowaniu bądź wcale. Niestety moja wiedza na temat samochodów jest niewielka, a mechanik stwierdzi zapewne że u niego się nic nie dzieje i maluch będzie bezsensu stał na warsztacie. Dlatego zwracam się o pomoc do forumowiczów...