Witam. Otóż jest problem "mibilki" taki, że mam mały problem z subem. Sprawcą tego zamieszania jest IT MDS08, a mianowicie nie mam za bardzo pojęcia jak go zaaplikować. Jak na wzmacniaczu ustawię LPF (Axton C500x4) nisko, to niskich tonów jest po pachy i łupie niemiłosiernie, ale wtedy dźwięk jest buczący i wszystkie basiki brzmią tak samo, ogólnie rzecz biorąc nie do słuchania. Natomiast jeśli ustawię go wyżej (tak koło 140-150) to wtedy jest malina, da się rozróżnić wszystkie dźwięki i nie łupie jak opętany. Ale niestety nie ma tak różowo. O ile na rapie czy tym podobnych jest git, tak na kawałkach z lat 70'-80' i gitarkowych piosenkach (np. system of a down) jest tych dźwięków jak na lekarstwo. Nie wiem, może i tak ma być ale ja lubię jak perkusja odbija mi się od pleców
I dlatego podkręcam suba w radiu (Alpine CDE-9880) na full to wtedy ujdzie ale jak włączę coś ala Limp Bizkit (rapowe zresztą też) to wali tak niesamowicie, że wytrzymać nie idzie. I w praktyce to wygląda tak, że niemal co piosenkę reguluję głośność suba (tylko głośność bo ustawień basu nie zmieniam bo jak podkręcę to zamiast "mięcha" słychać coś ala uderzanie młotkiem w plastykowe wiadro). I teraz moje pytanie brzmi czy Wy też tak cały czas kręcicie tą wartością czy godzicie się na brak "czegokolwiek" w niektórych piosenkach (tak, jest całkowity brak, bo po ustawieniu suba pod rapik to na ww. kawałkach nie ma praktycznie żadnej różnicy pomiędzy włączonym subem a nie.) Z przodu mam współosiowe JBL i chciałem je wymienić na coś z fajnym sopranem (słyszałem odseparowane Tec Xp5k i w porównaniu do mojego przodu to niemal jak stratosfera do ściółki) i też na coś takiego (xp6k) się czaje ale w związku z ww. problemem nie wiem czy je łyknę bo z basem to się one nigdy nie widziały, a z brakiem "stabilności" mojego suba nie wiem czy to będzie dobry wybór. Bo nie ukrywam, że lubię słuchać muzyki głośno i piskliwy sopran mnie denerwuje niczym reklamy na TVN. Fajnie jakbyście szwagry i szwagierki coś doradzili 