Dwaj bracia z Wielkiej Brytanii zajmujący się profesjonalnie fotografią skonstruowali „BeetleCam” czyli zrobotyzowaną, zdalnie sterowaną, platformę fotograficzną.
W dzisiejszych czasach fotografia dzikiej natury jest przesycona tysiącami utalentowanych fotografów produkujących niemałe ilości wspaniałych zdjęć. Wynikiem czego jest trudność w zrobieniu oryginalnego i jedynego w swoim rodzaju zdjęcia bez przekraczania granic i szukania nowych perspektyw. Często oznacza to umieszczanie aparatu w miejscach gdzie dla niektórych wydaje się to niemożliwe.
Biorąc to pod uwagę Will i Matthew postanowili rozpocząć nowy projekt mający na celu sfotografowanie dzikiej natury w Afryce z nowej perspektywy. Perspektywy która wymagałaby zbliżanie się na bliską odległość do potencjalnie groźnych zwierząt i fotografowanie ich z użyciem obiektywu szerokokątnego. Tradycyjną metodą pozyskiwania zdjęć dzikich zwierząt było użycie pułapek fotograficznych. Stacjonarne aparaty były wyzwalane w momencie przerwania niewidzialnej wiązki podczerwieni przez zwierze. Zdecydowaną wadą tej metody było to, iż wymagała ona wiele czasu, cierpliwości i szczęścia. Należało zatem wymyślić metodę, która pozwalałaby na fotografowanie w bardziej aktywny sposób. Bracia postanowili skonstruować „BeetleCam” – lustrzankę cyfrową umieszczoną na czterokołowej platformie terenowej zdalnie sterowanej przez operatora.
Po zamówieniu biletu do Tanzanii zaczęły się prace. Kupiono i skompletowano niezbędne części mechaniczne i elektroniczne. Prace odbyły się w garażu Willa. Zadaniem robota jest przenosić stosunkowo ciężki ładunek w postaci aparatu, baterii i całej elektroniki. Głównym wyzwaniem był wyboisty teren Afryki. Konstruktorzy zamówili możliwie mocne silniki elektryczne oraz terenowe opony. Niezawodność a także długi czas pracy to również ważne cechy pojazdu terenowego, przez co Will i Matthew w swojej konstrukcji użyli akumulatora o dużej pojemności.
Po wielu namysłach znaleźli sposób na wyzwalanie aparatu (cenny Canon EOS 400D) za pomocą kontrolera sterującego robotem. Ostatnimi czynnościami było pokrycie robota kamuflażem oraz uszczelnienie elementów w celu zabezpieczenia przed afrykańskim piaskiem.
Podczas prób fotografowania słoni konstruktorzy zdali sobie sprawę, iż zwierzęta mają bardzo wyczulony zmysł słuchu i trudno jest się na nie zakraść. Należało podjeżdżać do nich powoli i czekać aż same się zbliżą czego wynikiem są wspaniałe zdjęcia. Następnie Matthew wraz z Willem przesyceni optymizmem postanowili sfotografować lwy. Jak się później okazało nie był to dobry pomysł. Zwierzęta te rozszarpały aparat który nie nadawał się już do naprawy. Reszta robota była odporna na obrażenia i przetrwała. Udało im się jednak wyjąć kartę pamięci z zepsutego aparatu. Zdjęcia są naprawdę wspaniałe, przez co fotografowie nie żałowali poświecić za nie swojego aparatu.
Źródło: http://blog.burrard-lucas.com/2010/04/adventures-of-beetlecam/
Fajne? Ranking DIY
