Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

ekonomiczny chip tuning - sens

mierzeja 05 Cze 2010 01:44 6792 4
  • #1 05 Cze 2010 01:44
    mierzeja
    Poziom 10  

    Witam,
    Chciałbym się spytać osoby znające się na silnikach.
    Jak to jest, że firmy robiące chip-tuning mówią , że przy odpowiednich modyfikacjach map i przy zachowaniu oszczędnego stylu jazdy możliwe jest zmniejszenie zużycia paliwa, bez wpływu na trwałość silnika. Nie znam się na tym, ale wydaje mi się to nielogiczne.
    Pytaniem jakie najpierw mi się nasuwało przy chip-tuningu było "dlaczego producent tego nie robi?" Odpowiedzi są bo margines bezbieczeństwa dla silnika i turbiny, bo ekologia (dymienie), bo ekonomia spalania, również przepisy i "wyrównanie" mocy, itd. To zrozumiałe argumenty.
    A co miałoby skłaniać producenta do rezygnowania z maksymalnie ekonomicznych ustawień sterownika? Ktoś powie - ekonomia spalania i dynamika silnika są sobie przeciwstawne i ustawienie fabryczne jest kompromisem, zawsze można poprawić jedno kosztem drugiego. I tu sedno sprawy. Pogodzenie jednego z drugim wymyślono dość dawno. W benzynowych np. zazwyczaj ustawienie jest takie: jak wciskasz gaz częściowo i jedziesz na średnich obrotach, to dawka paliwa i kąt zapłonu są ustawione pod kątem niskiego spalania, a jak wdepniesz do deski, albo wejdziesz np. powyżej 4000 to sterownik zaczyna podkręcać moc kosztem ekonomii. Współgra to z faktem, że najlepsza efektywność silnika jest przy umiarkowanych obrotach.
    W dieslu regulacja balansu spalanie-moc przez zakres obrotów trochę nie ma sensu, bo w dieslu właśnie fajna i potrzebna jest dostępność dużego momentu w niskich obrotach. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby korzystać ze stopnia wciśnięcia pedału gazu. (tym bardziej, że np. coraz więcej wchodzi drive by wire) Jak wciskam umiarkowanie, to sterownik otwiera coraz bardziej przepustnicę i daje więcej paliwa (i może reguluje jeszcze inne parametry), ale przy nastawieniu na minimalne spalanie. Dopiero powyżej pewnego progu (kiedy nie da się bardziej zwiększyć momentu przy zachowaniu optimum spalania) ładuje więcej paliwa i nie patrzy na ekonomię. Jest to na tyle logiczne, że nie znając się kompletnie myślę, że tak właśnie robią producenci. Gdzie tu więc miejsce na poprawę ekonomii? W dolnym, "ekonomicznym" zakresie jest ona już pewnie dopracowana jak się da. Może można ten ekonomiczny zakres rozszerzyć, ale równie dobrze można podłożyć klocek pod pedał gazu, żeby go nie wciskać za mocno, efekt ten sam.
    Przemawia do mnie argument, że np. to czy tamto już się z czasem przytkało i trzeba nową mapę, żeby to skorygować. Ale czy nie miałoby to sensu jedynie w odniesieniu do turbiny - czy może łopatki się wypalają? Bo zatkany EGR, czy brudną przepustnicę chyba lepiej wyczyścić niż korygować to mapą. Czy też może silniki się na tyle indywidualnie różnią, że można coś indywidualnie dostroić? Trochę nie wierzę, żeby różnice były tak duże, a gdyby były, to chyba warto by dostroić u producenta. Monitory LCD opłaca się stroić indywidualnie u producenta, a są przecież o wiele tańsze od nowego samochodu. (używany samochód opłacałoby się tunować, a nowego nie?)
    Albo czegoś tu brakuje, albo eco-tuning to fotomontaż, może ma ktoś swoje zdanie?
    (ale nie pytam o "może taki a taki efekt", który w rzeczywistości okaże się że ma 1% znaczenia)

    0 4
  • #2 05 Cze 2010 08:49
    Anonymous
    Użytkownik usunął konto  
  • #3 05 Cze 2010 13:54
    mierzeja
    Poziom 10  

    kivors napisał:

    Jakikolwiek CHIP TUNING silników wolnossących to nieporozumienie, ale jeszcze ktoś się daje naciągać.

    Ten temat moderator przeniósł z działu "diesle", praktycznie wszystkie mają turbiny. I też rozumiem, że mogą być liczne argumenty przeciwko podnoszeniu mocy. W pytaniu chodziło mi o zmniejszenie spalania i że chyba po prostu nie da się tego zrobić przez zmianę mapy na tej samej zasadzie jak nie da się podnieść mocy wolnossącego diesla (bo producent już zrobił co się sensownie dało). Nie znam się po prostu, a można znaleźć takie ciekawostki jak na stronie
    http://www.44tuning.pl/chip-tuning/jak-wzrost-mocy-wplywa-na-spalanie.html
    Cytat:

    W sytuacji jazdy pozamiejskiej zaczynają się przyjemne oszczędności sięgające nawet do 1,5 litra oleju napędowego na 100 km.

    Nawet pojęcie green-boxa powstało :) 1.5 na 100 to juz nie jest błąd statystyczny, więc wydało mi się to podejrzane.
    kivors napisał:

    Jak najbardziej pic na wodę. Jak ktoś chce żeby samochód mało palił, to wystarczy powoli jeździć (nie przyspieszać i nie hamować zbędnie - np. jazda na za kimś na zderzaku) nie przyspieszać jak ciota - 0-60 w czasie 60 sekund, pompować właściwe ciśnienie w koła etc. Do daje wymierne, zauważalne korzyści. Zejście z prędkości 100 do 60km/h daje kolosalną różnice.

    Jasne, czasem zastanawiam się skąd ludzie mają kasę na deptanie do deski od świateł do świateł i co im to daje. (no może jak firma płaci za paliwo a rozlicza z czasu, albo jak ktoś się notorycznie wszędzie spóźnia, ale na to chyba nie ma lekarstwa) Dobrze też znać zakres ekonomicznych obrotów dla swojego silnika.

    1
  • #4 10 Cze 2010 19:35
    tzok
    Moderator Samochody

    Za cenę pogorszenia norm ekologicznych można poprawić osiągi, zachowując lub nawet obniżając spalanie (pośrednio - można zmienić charakterystykę silnika tak, by dało się jeździć autem bardziej ekonomicznie).

    P.S.
    Nie zawsze da się "wyjść wcześniej"...

    0
  • #5 10 Cze 2010 22:51
    wariato
    Poziom 43  

    Moim skromnym zdaniem jest pewna granica do której nie da się już zejść przy spalaniu paliwa w silnikach diesla (załóżmy o pojemności 1,9). Myślę że poniżej ok 5 - 5,5 l na 100km nie ma mowy zejść - no chyba że na lawecie. Co prawda jeździłem kiedyś Fiatem Doblo z silnikiem 1.3 Multijet i przy prędkości ok 80km/h komputer pokazywał spalanie na poziomie ok 4,5 litra ON. Niedawno czytałem pewien artykuł o silnikach TDi Audi. W modelu A3 zastosowano motor 1.6 TDi i w teście spalił średnio 3,8 l/100km. Także wszystko zależy od ,,nogi'' kierowcy, warunków, sprzętu i oczywiście pojemności.

    0