Witam!
Mam taki problem. Zastanawia mnie czy akumulator jest już do wymiany. Zdarzało mi się jechać nad jezioro i puszczać muzykę z radia, w sumie do rozładowania akumulatora (ale jeszcze zapalał samochód). Nie do końca wiem czy wiązać te sytuacje. Teraz ładowałem go dwukrotnie po ok 8h. Następnego rana już nie można było odpalić samochodu. Trasa 300km, samochód jak zgaśnie, to już nie odpalę. Zapalałem ze źródła - fiat Punto. Za każdym razem od razu. Sporadycznie z wielkim wysiłkiem odpalać mogę.
Teraz pomiary, zużycie prądu 40-60mA, miga kontrolka alarmu i dioda w klimatronicu. Nie wiem czy prąd za duży nie jest, ale fakt faktem przez noc nie rozładowałby mi akumulatora. Również, to, że się nie doładowuje. Alternator też raczej sprawny skoro wszystkie prądożerne odbiorniki jak dodatkowy wzmacniacz działają bezproblemowo na chodzącym silniku.
Samochód kupowałem w sierpniu zeszłego roku i miał ponoć świeży chociaż widać poprzekręcane śruby przy wlewach aku.
Mam taki problem. Zastanawia mnie czy akumulator jest już do wymiany. Zdarzało mi się jechać nad jezioro i puszczać muzykę z radia, w sumie do rozładowania akumulatora (ale jeszcze zapalał samochód). Nie do końca wiem czy wiązać te sytuacje. Teraz ładowałem go dwukrotnie po ok 8h. Następnego rana już nie można było odpalić samochodu. Trasa 300km, samochód jak zgaśnie, to już nie odpalę. Zapalałem ze źródła - fiat Punto. Za każdym razem od razu. Sporadycznie z wielkim wysiłkiem odpalać mogę.
Teraz pomiary, zużycie prądu 40-60mA, miga kontrolka alarmu i dioda w klimatronicu. Nie wiem czy prąd za duży nie jest, ale fakt faktem przez noc nie rozładowałby mi akumulatora. Również, to, że się nie doładowuje. Alternator też raczej sprawny skoro wszystkie prądożerne odbiorniki jak dodatkowy wzmacniacz działają bezproblemowo na chodzącym silniku.
Samochód kupowałem w sierpniu zeszłego roku i miał ponoć świeży chociaż widać poprzekręcane śruby przy wlewach aku.