Witam
Problem jest taki: Jakiś miesiąc temu wymieniałem rozrusznik ponieważ co jakiś czas (co druga próba odpalenia) było tylko słychać tyrkotanie (chyba wyrzucanie bendiksa), kontrolki od akumulatora i oleju gasły całkiem.
Dobra rozrusznik wymieniony, dwa tygodnie jeździłem, aż tu nagle przekręcam kluczyk i cisza... Zero reakcji, prócz tego że wszystkie kontrolki na desce delikatnie przygasają przy próbie odpalenia. Odpaliłem na pych, później samo z 30 razy odpaliło i dalej to samo, znowu odpaliłem na pych i dalej po kilkudziesięciu zapłonach coś się wiesza. Nie jest to wina słabej masy bo ciągną nawet prosto z akumulatora i nic.
I pytanie: czy jest to wina np wytartych wieszających się szczotek, czy elektromagnesu czy jeszcze czegoś innego? Już mnie to osłabia a jeszcze takie dojście do rozrusznika
Powiedzcie który element jest uszkodzony to powiem idiocie niech to wymieni bo już się zaczynał czepiać akumulatora (pół rocznego), stacyjki i wszystkiego innego żeby wziąć nową kasę za wymianę nowych elementów.
Problem jest taki: Jakiś miesiąc temu wymieniałem rozrusznik ponieważ co jakiś czas (co druga próba odpalenia) było tylko słychać tyrkotanie (chyba wyrzucanie bendiksa), kontrolki od akumulatora i oleju gasły całkiem.
Dobra rozrusznik wymieniony, dwa tygodnie jeździłem, aż tu nagle przekręcam kluczyk i cisza... Zero reakcji, prócz tego że wszystkie kontrolki na desce delikatnie przygasają przy próbie odpalenia. Odpaliłem na pych, później samo z 30 razy odpaliło i dalej to samo, znowu odpaliłem na pych i dalej po kilkudziesięciu zapłonach coś się wiesza. Nie jest to wina słabej masy bo ciągną nawet prosto z akumulatora i nic.
I pytanie: czy jest to wina np wytartych wieszających się szczotek, czy elektromagnesu czy jeszcze czegoś innego? Już mnie to osłabia a jeszcze takie dojście do rozrusznika
Powiedzcie który element jest uszkodzony to powiem idiocie niech to wymieni bo już się zaczynał czepiać akumulatora (pół rocznego), stacyjki i wszystkiego innego żeby wziąć nową kasę za wymianę nowych elementów.