Witam.
Przy słuchaniu średnio głośnej muzyki (potencjometr na godzinie 10-11), wzmacniacz potrafi się wyłączyć ale tylko w przypadku bardzo szybkiego przyrostu amplitudy dźwięku (np. w kawałku Pink Floydow z płyty "The Final Cut", kiedy słychać przelot samolotu i wybuch bomb).
Po zadziałaniu zabezpieczenia przeciążeniowego, wzmacniacz można włączyć ponownie i działa, aż do kolejnego wyłączenia związanego z nagłym "uderzeniem" dźwięku. Kolumny i wzmacniacz pod względem impedancji i mocy, dobrane prawidłowo. Wzmacniacz dość mocno się grzeje (ale jest wrażenie subiektywne, temperatury nie mierzyłem), radiator czysty. Zwarcia na przewodach kolumnowych raczej nie ma.
Gdzie może tkwić problem?
Przy słuchaniu średnio głośnej muzyki (potencjometr na godzinie 10-11), wzmacniacz potrafi się wyłączyć ale tylko w przypadku bardzo szybkiego przyrostu amplitudy dźwięku (np. w kawałku Pink Floydow z płyty "The Final Cut", kiedy słychać przelot samolotu i wybuch bomb).
Po zadziałaniu zabezpieczenia przeciążeniowego, wzmacniacz można włączyć ponownie i działa, aż do kolejnego wyłączenia związanego z nagłym "uderzeniem" dźwięku. Kolumny i wzmacniacz pod względem impedancji i mocy, dobrane prawidłowo. Wzmacniacz dość mocno się grzeje (ale jest wrażenie subiektywne, temperatury nie mierzyłem), radiator czysty. Zwarcia na przewodach kolumnowych raczej nie ma.
Gdzie może tkwić problem?