Błąd pomiaru oscyloskopem może być większy, niż zwykłym miernikiem. Przyjmuje się, że błąd odczytu z ekranu jest równy conajmniej stosunkowi grubości linii do wielkości amplitudy sygnału na ekranie. Dodaj do tego błąd kalibracji, w sumie możesz liczyć na jakieś 5 - 10% błędu.
Jeśli zamiast "prawdziwego" oscyloskopu używasz komputera z kartą dźwiekową i programem "oscyloskop", to możesz nie zobaczyć zniekształceń z powodu zbyt niskiej granicy przenoszonego pasma takiego "oscyloskopu".
W zasadzie dla pomiaru mocy maksymalnej używa się raczej miernika zniekształceń i voltomierza RMS, pracującego na tym zakresie częstotliwości.
Pomiar przeprowadza się dla sygnału sinusoidalnego, a Norma mówi, że moc maksymalna to jest taka moc, przy której zawartość harmonicznych nie przekracza granicy deklarownej przez producenta.
Dla sprzętu "powszechnego użytku" to jest 10% THD - przyjmuje się to jako granicę, powyżej której zniekształcenia są wyczuwalne uchem.
Ucho jest mało doskonałym miernikiem mocy, bo reaguje w stosunku logarytmicznym, a próg odczuwania zmiany to jest -50%/+100% (+/-3dB).
Jeśli nie masz opornika, to możesz zmierzyć moc rzeczywistą dostarczoną do głośnika - pod warunkiem, że wiesz jaka rzeczywiście jest impedancja tego głośnika dla częstotliwości, na której robisz pomiar.
Zobacz tutaj:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1364201.html