no wlasnie, wlaczal mi sie alarm bez powodu - zlokalizowalem ze prawdopodobnie byl to czujnik otwarcia maski(ktory prawie napewno montowany byl oddzielnie z alarmem gdyz nijak w kabinie nie sygnalizowalo po otwarciu maski) - taki precik na sprezynie ktory wciskal sie po zamknieciu maski(tak mi sie wydaje), ktory zreszta byl zle zamontowany bo sie blokowal a dodatkowo kabelki pod tasma byly jakos tak "przyspawane" na odpie***. Odkrecilem i problem bo sie wszystko rozsypalo jak pruchno(jedyne co sie nie rozsypalo to gwint ze sprezynka i precikiem ale niewiele mi to daje. Odcialem ten syf co tak nieudolnie byl do drugiego kabla pospawany i zostal jeden kabelek, ktory idzie gdzies tam od alarmu(wszystko dzialalo na tym 1 kabelku). Co teraz - moge gdzies dokupic to ustrojstwo? I na jakiej zasadzie to dziala, skoro jest tylko jeden kabel podejrzewam ze to jakis banal? Moge jakos sprawdzic tym drucikiem czy ten czujnik dalej dziala, cos sie nie zwalilo? Narazie owinalem go w tasme izolujaca i wylaczylem syrene. Centralka alarmu nie mam pojecia gdzie jest. Elektrykiem tez nie jestem.