młotek, imadło i śrubokręt - rzeczywiście udało się "dziada" otworzyć. Szczotki były ok. Niestety ten silniczek ma w środku swoją własną elektronikę - wszystko zalane na płytce drukowanej jakimś silikonem. W jednym miejscu na płytce był wypalony silikon a pod nim jakaś dioda albo tranzystor (czarny kwadracik na 3 nóżkach, z których 1 upalona sama wypadała).
Niestety żaden warsztat elektroniczny, który odwiedziłem (naprawy RTV, naprawa rozruszników, elektronicy samochodowi) nie chcieli się podjąć naprawy, twierdząc, że to może być więcej elementów popalonych niż tylko ten 1 (nie było na nim widać żadnych oznaczeń).
Nie pozostało mi nic innego jak znaleźć używany wiatraczek w jakiejś normalnej cenie. Po 2 pierwszych wiatrakach, które sprawdzałem okazało się że nadal coś nie działa. W serwisie znaleźli że gdzieś w układzie brak jest przejścia i wiatrak nie dostaje sygnału do załączania się. Po usunięciu problemu wiatrak zaczął działać, ale miał najwidoczniej jakąś niekompatybilną elektronikę bo wyłączał się po 0,5h od wyłączeniu zapłonu.
To podobno zależy od tego czy elektronika w wiatraku jest w wersji do auta z FAP (filtr cząsteczek stałych) czy bez - i w zależności od tego jest inaczej zaprogramowany.
Wiatrak wymieniłem na taki co w ogóle nie chciał działać i dopiero czwarty wiatrak zaczął działać jak należy. Udało mi się dostać prawie nówkę, tzn. miał on wg tabliczki znamionowej i nadruków 7 lat ale albo nie był jeszcze nigdy używany, albo był wymontowany z praktycznie nieużywanego auta, bo nie miał żadnych śladów używania (nie zaśniedziała obudowa, w środku przez szczeliny widać że elektronika nawet nie zakurzona, plastik łopatek wiatraka oraz wiązka kabli lśniące). Niestety koszt tego wiatraka to 830 zł, choć i tak znacznie mniej niż chciały w Citroenie (2 300zł).