Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Technik Elektryk - Faber CK
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ładowanie alternatorem rozładowanego akumulatora

hylos 24 Cze 2010 23:08 41683 72
  • #31 24 Cze 2010 23:08
    Anonymous
    Użytkownik usunął konto  
  • Technik Elektryk - Faber CK
  • #32 24 Cze 2010 23:14
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    W bizonie 052 jest bocznik do pomiaru prądu ładowania. I ci nie trzeba wpinać cęgówki DC drogawej z deka .

    A jak chce sobie pooglądać jak krzywe równoległe, oscylują to na necie jest pełno stron z tym.

  • #33 25 Cze 2010 00:00
    Wawrzyniec
    Poziom 33  

    Gerri napisał:
    Piotr36 napisał:
    Zasadą przy odpalaniu autka na kable jest odłączenia przewodów po jego uruchomieniu.

    Wstyd by mi było Kolego podpisać się pod tą wypowiedzią jako "elektromechanik samochodowy"... :|
    Spieszę z wyjaśnieniem: Po uruchomieniu "biorcy" obciążenie jego alternatora stanowi zarówno akumulator własny, jak i akumulator dodatkowy. Odłączenie akumulatora dodatkowego natychmiast po uruchomieniu (czyli wtedy, kiedy dosyć "gwałtownie" uzupełniany jest ładunek akumulatora utracony w czasie rozruchu) powoduje nagły spadek obciążenia. Niestety - regulator alternatora nie jest w stanie zareagować błyskawicznie na nową sytuację i przez ułamek sekundy napięcie ładowania narasta w postaci "piku" do kilkudziesięciu a nawet ponad stu woltów. Osobiście byłem świadkiem zaaranżowanej sytuacji tego typu w pojeździe ciężarowym. Napięcie wzrosło do prawie 350 volt!!! Był to ułamek sekundy - ale często wystarczy do zniszczenia elektroniki pojazdu. Jak myślicie - dlaczego zabronione jest odłączanie alternatora w czasie pracy silnika? Przecież to jest dokładnie to samo! Gwałtowne odłączenie obciążenia alternatora powoduje powstanie na jego biegunach "piku" napięcia a w konsekwencji zniszczenie diod!
    Zresztą postępowanie w takich przypadkach opisane jest w instrukcji obsługi pojazdu: po uruchomieniu pozostawiamy oba pojazdy połączone ze sobą przez kilka minut, przed odłączeniem uruchamiamy u "biorcy" odbiorniki o małej wrażliwości na przepięcia - czyli dmuchawę, szybę ogrzewaną (nie żarówki!) co pozwala obciążyć alternator. I tej zasady radzę się trzymać.




    Obciążeniem alternatora biorcy jest przede wszystkim jego akumulator, a nie dawcy bo aku dawcy jest ładowany cały czas przez alternator dawcy i odłączenie przewodów rozruchowych nie powoduje znów takich przepięć bo alternator biorcy ładuje i tak swój akumulator maksymalnym prądem jaki może dać, analogicznie alternator dawcy. Natomiast odłączenie akumulatora przy pracującym silniku może uszkodzić elektronikę samochodu z dwóch powodów:

    1) przepięcie powstające przy odłączaniu dużego obciążenia jakim jest akumulator

    2) Alternator jest generatorem trójfazowym dającym prąd i napięcie pulsujące, a nie stałe. Akumulator to olbrzymi kondensator który to napięcie wygładza.

    Tak samo odłączenie alternatora przy pracującym silniku w wyniku przepięcia powstałego przy odłączaniu może uszkodzić regler i diody w mostku. Diody przeważnie są na napiecie 30 - 50V.

  • Technik Elektryk - Faber CK
  • #34 25 Cze 2010 00:16
    Anonymous
    Użytkownik usunął konto  
  • #35 25 Cze 2010 08:19
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Czy jurekk55 to owik?
    Bo on pisał o pomiarach.
    A tak organoleptycznie można sprawdzić przepięcia trzymając rękę na śrubie prądowej alterantora na zapalonym silniku i zdejmując przewód prądowy.
    Człowiekowi to nie służy elektronice tym bardziej.

  • #36 25 Cze 2010 08:21
    jack63
    Poziom 41  

    Proszę szanownych forumowiczów o pomoc w sformułowaniu pełnego przepisu (jak dla kucharki) na w miarę bezpieczną pomoc w odpaleniu silnika samochodu z padnięty akumulatorem. Z ew. opisem możliwych przykrych konsekwencji.
    Widzę, że dyskusja idzie na boki. Może przenieść temat do "Hyde Park"?
    jurekk55 napisał:

    Cytat:
    Skoki napięć też można zarejestrować miernikiem zapisującym min. i max.wartość pomiaru,oba sprzęciki niestety kosztują kilka złotych więcej niż przeciętny bubel z hipermarketu,za to mina po obejrzeniu pomiaru bezcenna;)

    Czyżbyś handlował tymi miernikami? A ile pomiarów na sekundę wykonują?
    Życze szczęścia w "złapaniu" milisekundowej szpilki.
    Niech komentarzem będzie to co napisał owik:
    Cytat:
    Bo chyba nie miernikach, które tu nie mają żadnego zastosowania?

    Wawrzyniec napisał:
    Cytat:
    Diody przeważnie są na napiecie 30 - 50V.

    Diody mają dopuszczalne powtarzalne napięcie zaporowe 200V. Innych nie spotkałem. Przepięcia! A jeżeli już ktoś by użył "słabszych" to powinien dać dodatkowe zabezpieczenia przeciw przepięciowe.

  • #37 25 Cze 2010 08:37
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Myślę że ładowanie akku ok 5 minut wyrówna niebezpieczne prądy i napięcia .
    A nie ciach zakładam żabki i palę zdejmuję i jadę dalej.

  • #38 25 Cze 2010 10:09
    viper555
    spec od auto-elektro

    jack63 napisał:
    Proszę szanownych forumowiczów o pomoc w sformułowaniu pełnego przepisu (jak dla kucharki) na w miarę bezpieczną pomoc w odpaleniu silnika samochodu z padnięty akumulatorem.


    Nigdzie nie znajdziesz innego sposobu bezpiecznego odpalania jak w każdej instrukcji obsługi samochodu. Resztę ludzie dopisują sami.P

    Ładowanie alternatorem rozładowanego akumulatora

  • #39 25 Cze 2010 10:56
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    W tej instrukcji zabezpieczamy się od iskrzenia nad akumulatorem bo iskrzymy na silniku.
    Oczywiście nic nie piszą o spaleniu alternatora poprzez rozruch awaryjny drugiego pojazdu.

  • #40 25 Cze 2010 11:04
    jack63
    Poziom 41  

    romoo napisz o który alternator Ci chodzi. Choć w przedstawionym przez viper555 schemacie jest tylko jeden i dlaczego miałby paść?
    I tym sposobem wrócimy do meritum, czyli ładowania bardzo rozładowanego akumulatora przez alternator.

  • #41 25 Cze 2010 11:11
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Na zdjęciu vipera ani razu nie użyto ani nie pokazano alternatora.
    Ja już pass.

  • #42 25 Cze 2010 11:32
    jack63
    Poziom 41  

    romoo szkoda, że pasujesz. Twoje i innych uwagi były z reguły celne.
    Zdjęcie viper555 i informacje w nim zawarte są koronnym dowodem na to, jak kilku mądrych i doświadczonych ludzi może się pokłócić w sytuacji, gdy przekazywane informacje są niepełne i polega się na "oczywistych" dla piszących domniemaniach.
    Przykład ze zdjęcia. Faktycznie nie ma tam alternatora! Można się tylko domyślać, ja tak uczyniłem, że nie odpinamy alternatora samochodu biorcy! Niestety tekst instrukcji milczy na ten temat. Narysowane są tylko akumulatory i stacyjka. Widać, że instrukcja nie dotyczyła amerykańskiego auta i amerykańskiego użytkownika, bo przy jakimś nieszczęściu producent samochodu miałby proces. Niby kota nie suszy się w mikrofalówce ale..
    Jeżeli nie odpinamy alternatora to temat dalej otwarty.

  • #43 25 Cze 2010 12:21
    carrot
    Moderator Samochody

    Nikt tu dotychczas nie poruszył jednej ważnej kwestii, czy mamy do czynienia z trupem całkowitym, czy z akumulatorem rozładowanym w stopniu, który nie pozwala zakręcić rozrusznikiem lub kręci za wolno by odpalić. Tak się składa, że u nas na parkingu trzymają zajęte samochody komornicy, stoją nie raz po 2, 3 miesiące. Wiadomo, że po takim czasie akumulator jest całkowicie rozładowany i rzadko udaje się go w ogóle naładować. Właściciel, lub ktoś kto kupił taki samochód na przetargu jest proszony o przyjście po auto z innym akumulatorem, lub zamawiamy mu w hurtowni nowy, żadne odpalanie na kable nie wchodzi w grę. Natomiast nie ma problemu w momencie, gdy ktoś zapomniał wyłączyć świateł lub słuchał za długo muzyki i rozładował akumulator w kilka godzin, wtedy normalnie odpala się na kable i nie powoduje to żadnego uszczerbku na zdrowiu zarówno u dawcy jak i biorcy prądu

  • #44 25 Cze 2010 19:16
    mczapski
    Poziom 38  

    Zacnemu gronu dyskutantów podrzucę ciekwostkę. Otóż szwagier nabył sobie leciwy kombajn CLASS gdzie zamontowano akumulator o nazwie CASE. Kombajn sprowadził w grudniu i teraz połapał się, że niedługo żniwa i może warto podładować akumulator. Wytargano z maszyny i pod prostownik.Akumulator po tym postoju wskazywał aż 11,80 V (12 V, 124 Ah, 800 A). Prostownik,który bez problemu ładował różne w okolicach do 100 Ah. I tutaj zaczęło się intensywne pobieranie prądu (skala prostownika do 8 A) i grzanie prostownika. No cóż pomyślałem, jest rozładowany. Akumulator pomimo wielkiego poboru prądu dość wcześnie uzyskał napięcie powyżej 14 V. Po kilku godzinach grzania otoczenia akumulator przekroczył napięcie 15 V. Trochę mnie to zdziwiło, bowiem nie spotkałem się z takim przypadkiem dla tego prostownika..Po dalszym ładowaniu akumulator uzyskał sobie 15,48 V i dalej pobierał prąd rzędu 3 A. I końca nie widać. Jako kolejna ciekawostka to odłączony od akumulatora prostownik podaje napięcie maksymalne 14,80 V. Miernik raczej pewny a przynajmiej nie zawiodłem się na nim. Rozumiem, że na wyjściu prostownika są jakieś piki, ale ta sytuacja jest ciekawa. W sumie ładowanie trwało ok 24 godz i w końcowej fazie ponad 15 V i pobór prądu. O czym to świadczy? Aha, akumulator pozostawiony w spokoju po dobie od odłączenia miał napięcie ok. 13,4 V.

  • #45 25 Cze 2010 20:46
    jurekk55
    Poziom 35  

    jack63 napisał:
    Proszę szanownych forumowiczów o pomoc w sformułowaniu pełnego przepisu (jak dla kucharki) na w miarę bezpieczną pomoc w odpaleniu silnika samochodu z padnięty akumulatorem. Z ew. opisem możliwych przykrych konsekwencji.
    Widzę, że dyskusja idzie na boki. Może przenieść temat do "Hyde Park"?
    jurekk55 napisał:
    Cytat:
    Skoki napięć też można zarejestrować miernikiem zapisującym min. i max.wartość pomiaru,oba sprzęciki niestety kosztują kilka złotych więcej niż przeciętny bubel z hipermarketu,za to mina po obejrzeniu pomiaru bezcenna;)

    Czyżbyś handlował tymi miernikami? A ile pomiarów na sekundę wykonują?
    Życze szczęścia w "złapaniu" milisekundowej szpilki.


    No to jak dla kucharki. Mierniki nie sprzedaję a kupując zwracam uwagę na przydatność i jakość.Gdybym zaproponował obejrzenie "cudów' na innym jeszcze droższym sprzęcie ,pewnie miałbyś i o to pretensje.
    W/g starych i sprawdzonych norm postępowania aku powinno być ładowane poza pojazdem w wietrzonym pomieszczeniu sprzętem do tego przeznaczonym i najważniejsze w sposób właściwy dla jego pojemności.

    Reszta to partyzantka.

  • #46 26 Cze 2010 21:16
    gimak
    Poziom 37  

    Cytat:
    Po dalszym ładowaniu akumulator uzyskał sobie 15,48 V i dalej pobierał prąd rzędu 3 A. I końca nie widać. Jako kolejna ciekawostka to odłączony od akumulatora prostownik podaje napięcie maksymalne 14,80 V. Miernik raczej pewny a przynajmiej nie zawiodłem się na nim. Rozumiem, że na wyjściu prostownika są jakieś piki, ale ta sytuacja jest ciekawa.

    Sytuacja całkiem normalna. Miernik na prostowniku zmierzył napięcie średnie. Napięcie (max) jakim jest traktowany akumulator w czasie ładowania można zmierzyć po obciążeniu prostownika kondensatorem. W tym przypadku będzie około 23 V i to chyba tłumaczy zachowanie się w tej sytuacji akumulatora.

  • #47 27 Cze 2010 08:58
    mczapski
    Poziom 38  

    Teorię to owszem roumiem. Chodzi o to, że tym prostwonikiem łądowano dziesiątki akumulatorów w tym w ciągniku rolniczym bdajże 160 Ah i samochodowe ok 45 Ah. I nigdy nie wystąpiłą sytuacja, aby akumulator osiągnął napięcie sporo ponad 15 V i dalej pobierał prąd rzędu 3 A. Właśnie tutaj problem, że prostownik jest obciążony. A nie jest to żaden tytan tylko standardowo 6 cio amperowy (max 8A). Zreszto akumualator na kilka godzin po łądowaniu, bez obciążenia charakteryzuje się napięciem 13, 4 V a nie sądzę aby był nowy (zabrakło czasu na testy obciążeniowe).

  • #48 27 Cze 2010 12:02
    Gerri
    Spec od Mercedesów

    carrot napisał:
    Nikt tu dotychczas nie poruszył jednej ważnej kwestii, czy mamy do czynienia z trupem całkowitym, czy z akumulatorem rozładowanym w stopniu, który nie pozwala zakręcić rozrusznikiem lub kręci za wolno by odpalić.

    Zdaję sobie z tego bardzo dobrze sprawę, ale jej nie poruszałem żeby nie zagmatwać tematu. Otóż akumulator zasiarczony na pewno w początkowym okresie ładowania będzie pobierał bardzo mały prąd (jest to powiązane z dużym oporem wewnętrznym akumulatora zasiarczonego). Tak więc jeżeli odpalimy takie auto poprzez kable rozruchowe i odłączymy je bezpośrednio po starcie - to tak jakbyśmy w momencie zdjęli całkowite obciążenie alternatora. Bo czym jest prąd kilku amper który jest w stanie przyjąć zasiarczony akumulator? Skok napięcia mamy pewny...

    Dodano po 53 [minuty]:

    jack63 napisał:
    Proszę szanownych forumowiczów o pomoc w sformułowaniu pełnego przepisu (jak dla kucharki) na w miarę bezpieczną pomoc w odpaleniu silnika samochodu z padnięty akumulatorem.


    No to ja ruszyłem instrukcję mojego pojazdu. Stwierdzam że poruszone zostały wszystkie istotne kwestie:
    Ładowanie alternatorem rozładowanego akumulatora
    Dla tych nielicznych co nie znają angielskiego:
    - nie przystępuj do uruchamiania pojazdu jeżeli akumulator jest zamarznięty
    - do awaryjnego uruchamiania używaj tylko baterii o takim samym napięciu znamionowym. (osobiście widziałem wielokrotnie jak auta 12v były uruchamiane z baterii 24v. W starych autach zazwyczaj to przechodziło bez konsekwencji - w nowych jest pewne że coś padnie...)
    - używaj kabli rozruchowych z izolowanymi "szczypcami"
    - auta nie mogą się stykać
    - wyłącz wszystkie urządzenia elektryczne w aucie
    - połącz dodatnie bieguny akumulatorów obu pojazdów przy pomocy kabla rozruchowego
    - uruchom silnik "dawcy" - niech pracuje na wolnych obrotach
    - połącz ujemne bieguny obu baterii przy pomocy kabla rozruchowego
    - odpal silnik
    - jak silnik wystartuje włącz różniste odbiorniki energii (na przykład dmuchawę) - ale nie światła
    - odłącz przewód pomiędzy ujemnymi biegunami, potem pomiędzy dodatnimi.
    Uwagi:
    - Odpalanie przy pomocy kabli może być przeprowadzone jeżeli katalizator jest zimny. Unikać wielokrotnego powtarzania rozruchu lub długotrwałego kręcenia rozrusznikiem. (chodzi o katalizator - nieskuteczne próby uruchomienia silnika powodują gromadzenie się w katalizatorze niespalonej benzyny. Po uruchomieniu silnika to paliwo gwałtownie spala się w katalizatorze i może doprowadzić do jego uszkodzenia)
    - nigdy nie odpalać silnika przy użyciu prostowników służących do ładowania "błyskawicznego"

    Ze swoich obserwacji dodam, że ujemny zacisk który podpinamy jako ostatni dobrze jest zamocować na elemencie silnika. Mamy z tego dwie korzyści:
    - droga prądu do rozrusznika jest krótsza bo pomija kabel ujemny łączący akumulator z silnikiem.
    - w czasie dłuższych prób rozruchu akumulatory mogą dosyć gwałtownie gazować; tym sposobem połączenia nie spowodujemy iskrzenia w bezpośrednim sąsiedztwie wypełnionego wybuchowym gazem akumulatora.

  • #49 27 Cze 2010 14:15
    gimak
    Poziom 37  

    mczapski napisał:
    Teorię to owszem roumiem. Chodzi o to, że tym prostwonikiem łądowano dziesiątki akumulatorów w tym w ciągniku rolniczym bdajże 160 Ah i samochodowe ok 45 Ah. I nigdy nie wystąpiłą sytuacja, aby akumulator osiągnął napięcie sporo ponad 15 V i dalej pobierał prąd rzędu 3 A. Właśnie tutaj problem, że prostownik jest obciążony. A nie jest to żaden tytan tylko standardowo 6 cio amperowy (max 8A). Zreszto akumualator na kilka godzin po łądowaniu, bez obciążenia charakteryzuje się napięciem 13, 4 V a nie sądzę aby był nowy (zabrakło czasu na testy obciążeniowe).

    Jak jest różnica napięć i obwód zamknięty to prąd zawsze popłynie. W tym wypadku część (jaka nie nie wiem - to zależy od stanu akumulatora) idzie na pokrycie strat związanych z samoistnym rozładowywaniem się akumulatora (można to nazwać upływnością), a reszta na elektrolizę wody w elektrolicie.
    Wzrost napięcia podczas ładowania, który tak bulwersuje kolegę, to jest według mnie suma SEM akumulatora i spadku napięcia na jego oporze wewnętrznym. W przypadku obciążania akumulatora, napięcie jest różnicą SEM i spadku napięcia na oporze wewnętrznym.

  • #50 28 Cze 2010 22:10
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Koledzy wklejam tabelkę jak zrobie skan z mojej to będzie bardziej czytelny.
    SZYBKOŚĆ ZWIJANIA LINY I POBÓR PRĄDU
    (PIERWSZA WARSTWA LINY NA BĘBNIE)
    Obciążenie liny kg.............. ....... brak 910 4532 5440 kg
    WOLNY BIEG prędkość liny....m/min 8......5....2,5....2,1
    SZYBKI BIEG prędkość liny m/min.. 45.....41...35......30
    Pobór prądu ampery.....................80....245...300... 400

    SIŁY UCIĄGU W ZALEŻNOŚCI OD WARSTWY LINY
    warstwa liny.................1........2........3......4
    uciąg liny kg...............6124...4170...3640...3125
    ilość liny na bębnie m... 4,8......12......21.....26



    Trochę poedytowałem, ja mam 4 razy słabszą wyciągarke ale i tak zahamowany samochód po ziemi ciągnie.

  • #51 30 Cze 2010 23:27
    Wawrzyniec
    Poziom 33  

    Wawrzyniec napisał:

    Cytat:
    Diody przeważnie są na napiecie 30 - 50V.

    Diody mają dopuszczalne powtarzalne napięcie zaporowe 200V. Innych nie spotkałem. Przepięcia! A jeżeli już ktoś by użył "słabszych" to powinien dać dodatkowe zabezpieczenia przeciw przepięciowe.[/quote]

    jack63 dlaczego nie czytasz ze zrozumieniem? Jak wyrwiesz jedno zdanie z kontekstu to rzeczywiście z tego wychodzi hyde park.

    Moderowany przez Mirek Z.:

    Zbędne zdanie naruszające p.10.8 regulaminu usunąłem.

  • #52 01 Lip 2010 07:56
    jack63
    Poziom 41  

    Wawrzyniec Przepraszam, jeżeli uraziłem. Przeczytałem jeszcze kilka razy Twój post i nie znalazłem żadnych innych informacji na temat diod. Więc o co chodzi?
    Zdanie na temat diod "poprawiłem" wg mojej wiedzy i doświadczenia. Jeżeli masz kontrprzykłady, to proszę napisz. Nie obrażę się, tylko zapamiętam jako kolejne doświadczenie.
    A Elektroda jest technicznym forum dyskusyjnym. Tu nie ma dogmatów!

  • #53 01 Lip 2010 07:57
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Nie kłóćcie się o diody bo one zawsze uszkadzają się prądowo a nie napięciowo.

  • #55 01 Lip 2010 23:51
    Piotr36
    Poziom 17  

    Witam,
    Gerri

    Cytat:

    Piotr36 napisał:
    Zasadą przy odpalaniu autka na kable jest odłączenia przewodów po jego uruchomieniu.

    Gerri napisał:
    Wstyd by mi było Kolego podpisać się pod tą wypowiedzią jako "elektromechanik samochodowy"... Neutral


    Zamiast obrażać ludzi popatrz na to co sam przepisujesz z instrukcji od Twojego samochodu:
    Cytat:
    Gerri napisał:
    - odłącz przewód pomiędzy ujemnymi biegunami, potem pomiędzy dodatnimi.


    W końcu tę instrukcję opracowali specjaliści i konstruktorzy Twojego autka.
    Dziwię się, że znając się na temacie - wszak jesteś specjalistą od Mercedesów - podważasz wypowiedź innych, a później piszesz to samo. Poza tym jak pewnie uczono Cię w szkole akumulator w samochodzie działa jak swego rodzaju stabilizator sieci elektrycznej w samochodzie, co w połączeniu ze sprawnym regulatorem napięcia skutecznie niweluje skoki napięcia w instalacji tak obszernie przez Ciebie opisane. Tak więc jeśli nie wnosisz do tematu nic nowego to lepiej nie zabierać zdania i nie wprowadzać ludzi w błąd. 8-)

    Ogólnie rzecz biorąc zasadą jest rozłączenie kabli spinających oba akumulatory.

    Pozdrawiam Piotr36

  • #56 06 Lip 2010 21:56
    karolx
    Poziom 10  

    mi po takim odpalaniu spalił się regulator napięcia podobno przez to że mój aku był pusty 2-3 volty i mój alternator musiał ładować na 100%

  • #57 07 Lip 2010 11:36
    jack63
    Poziom 41  

    Piotr36 Widzę, że dość "selektywnie" czytasz posty. Tzn. wybierasz z nich tylko to co potwierdza "Twoją rację".
    To, że uwaga Gerri na temat Ciebie była niepotrzebna i powinien przeprosić za wycieczkę osobistą, nie zmienia logiczności jego wypowiedzi. Trzeba oddzielić logikę od emocji, co jest bardzo trudne.
    Przytoczyłeś informację o odpięciu kabla rozruchowego "zapominając" o poprzednim punkcie instrukcji:

    Cytat:
    - jak silnik wystartuje włącz różniste odbiorniki energii (na przykład dmuchawę) - ale nie światła

    Nikt nie zwrócił też uwagi na inny punkt instrukcji:
    Cytat:
    - uruchom silnik "dawcy" - niech pracuje na wolnych obrotach

    Powtórzę: na wolnych obrotach.
    Myślę, że tu jest pies pogrzebany. Ludziska gazują ile wlezie! Dając się "wykazać" wszystkim opisywanym przez kolegów zjawiskom.
    Zasadą ogólną jest unikanie wszelkiej "gwałtowności" poza tą nieuniknioną, czyli podłączeniem kabli i uruchomieniem rozrusznika biorcy.
    Podejrzewam również, że część usterek bierze się z wcześniejszej niesprawności.
    Układy poddane większym obciążeniom "pękają" jak przetarta lina obciążona nawet nominalnym ciężarem. Taka sytuacja jest przecież testem wytrzymałości.
    Przecież regulator kolegi karolx nie powinien paść przy 100% obciążenia alternatora! Może styk szczotek z pierścieniami ślizgowymi był już zły? Może tranzystor mocy w regulatorze zmęczony cieplnie? Może jakieś przepięcie?

  • #58 03 Lut 2012 15:30
    marlowson
    Poziom 8  

    Motronic napisał:
    To jedno. Drugie-nie powinno się korzystać z pojazdu w taki sposób, kiedy akumulator jest mocno rozładowany i liczymy na to, że alternator go naładuje prawidłowo, bez szkody dla siebie i aku.


    Witam

    Czytam ten wątek w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie czy powinno się ładować rozładowany akumulator za pomocą alternatora.
    Widzę dużo wypowiedzi takich jak ta zacytowana, że nie powinno się tak robić. Ale nikt nie wyjaśnia dlaczego.

    Jasną sprawą jest, że jak akumulator jest całkowicie rozładowany, można odpalić samochód z popchnięcia, trochę pojeździć, i w końcu akumulator się naładuje wystarczająco, żeby po raz drugi odpalić. Kilkadziesiąt/set kilometrów później (nawet innego dnia) akumulator naładuje się całkowicie. Tylko czy to jest zdrowe dla samochodu/akumuatora/alternatora? Jeśli nie to proszę o odpowiedź dlaczego.

    Uprzejmie proszę, nie piszcie, że tak nie wolno robić, jeśli przyczyny nie znacie. Chciałbym wiedzieć dlaczego nie wolno, a nie czy.

  • #59 03 Lut 2012 16:00
    1078231
    Użytkownik usunął konto  
  • #60 03 Lut 2012 17:08
    marlowson
    Poziom 8  

    marlowson napisał:

    Uprzejmie proszę, nie piszcie, że tak nie wolno robić, jeśli przyczyny nie znacie. Chciałbym wiedzieć dlaczego nie wolno, a nie czy.


    Właśnie takich odpowiedzi chciałem uniknąć pisząc to, co w tej chwili cytuję.

    Ciekawy z Ciebie przypadek moderatora. Widzę, że nie tylko nie można zadawać pytań zaniżających poziom, ale też zawyżających, zbyt dociekliwych.
    Najlepiej coś pomiędzy? :)

    Mimo to ponawiam moje pytanie. A Tobie proponuję złożenie władzy lub oddanie jej osobie kompetentnej.