Witam,
Mam problem drodzy elektrodowicze z płytą główną konsoli xbox 360. Wersja płyty to falcon. Otrzymałem ją od znajomego i z tego co wiem chciał zmienić zasilanie na wentylatorach i podłączyć diody LED. Jak nietrudno się domyślić coś poszło nie tak i prawdopodobnie pojawiło się zwarcie i konsola nie uruchamia się w ogóle. Znajomemu podobno udało się parę razy uruchomić i wywaliło błąd 0313. Teraz na zasilaczu świeci się czerwona dioda (failure). Nie jest to na pewno wina samego zasilacza. Na płycie strzelił opornik (pękł) i po jego wymianie na jakikolwiek inny (4 Ohm oraz 100 Ohm) dalej nic się nie dzieje. Raz przy próbie uruchomienia prawie dostałem w głowę wiązką iskier z tego wgłębienia które utworzyło się między tranzystorem a opornikiem. Nie jestem elektrykiem więc nie wiem za bardzo co może być nie tak dokładnie. Nie wiem czy na foto widać, ale na tym tranzystorze wypaliła się jakby mała dziurka. Sprawdzałem jednak oporność poszczególnych nóżek na tranzystorze i jest identyczna jak na innych tranzystorach na płycie.
Po drugiej stronie płyty był lutowany kabelek do tranzystora by uzyskać napięcie 12V na wentylatorach i podobno działało. Dałem jednak zdjęcie dla pewności. Problem podobno powstał przy próbie otrzymania napięcia 7V (12V na plus wentylatora i 5V na minus). Problem w tym, że facet pomylił biegunowość i może w tym rzecz. Może robię coś źle? Trochę nagmatwałem, ale mam nadzieję, że wszystko zrozumiałe jest. Proszę o pomoc.

Mam problem drodzy elektrodowicze z płytą główną konsoli xbox 360. Wersja płyty to falcon. Otrzymałem ją od znajomego i z tego co wiem chciał zmienić zasilanie na wentylatorach i podłączyć diody LED. Jak nietrudno się domyślić coś poszło nie tak i prawdopodobnie pojawiło się zwarcie i konsola nie uruchamia się w ogóle. Znajomemu podobno udało się parę razy uruchomić i wywaliło błąd 0313. Teraz na zasilaczu świeci się czerwona dioda (failure). Nie jest to na pewno wina samego zasilacza. Na płycie strzelił opornik (pękł) i po jego wymianie na jakikolwiek inny (4 Ohm oraz 100 Ohm) dalej nic się nie dzieje. Raz przy próbie uruchomienia prawie dostałem w głowę wiązką iskier z tego wgłębienia które utworzyło się między tranzystorem a opornikiem. Nie jestem elektrykiem więc nie wiem za bardzo co może być nie tak dokładnie. Nie wiem czy na foto widać, ale na tym tranzystorze wypaliła się jakby mała dziurka. Sprawdzałem jednak oporność poszczególnych nóżek na tranzystorze i jest identyczna jak na innych tranzystorach na płycie.
Po drugiej stronie płyty był lutowany kabelek do tranzystora by uzyskać napięcie 12V na wentylatorach i podobno działało. Dałem jednak zdjęcie dla pewności. Problem podobno powstał przy próbie otrzymania napięcia 7V (12V na plus wentylatora i 5V na minus). Problem w tym, że facet pomylił biegunowość i może w tym rzecz. Może robię coś źle? Trochę nagmatwałem, ale mam nadzieję, że wszystko zrozumiałe jest. Proszę o pomoc.
