Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zabezpiecznie przed zalaniem mieszkania/piwnicy

31 Sie 2004 19:34 3079 4
  • Poziom 19  
    Mieszkam w domu jednorodzinnym, w nocy pękł jeden z zaworów w piwnicy,co spowodowało zalanie jej (woda powyżej 1m).
    Dopiero ok 5 rano zorientowaliśmy się co się dzieje (uwieżcie, do przyjemności nie należy poranne 'nurkowanie' do głównego zaworu, w wodzie o temp. kilku stopni).

    Najwidoczniej w nocy ciśnienie się zwiększyło (bo mało ludzi korzysta z wodociągu) i zawór nie wytrzymał.

    Aby zabezpieczyć się na przyszłość pomyślałem że można by zbudować jakiegoś 'strażnika', który wykrył by taką sytuację i odpowiednio wcześnie zawiadomił domowników i ew. odciął dopływ wody.

    Żeby urządzenie nie było zbyt drogie w budowie,to moja koncepcja jest taka:
    Rura PCV w której znajduje się pływak, od niego w górę idzie jakiś lekki wysięgnik (może coś z plastiku) na końcu którego zamontowany jest magnes (nawet z małego głośniczka).
    Po podniesieniu pływaka np. o ok 5cm (rura znajduje się w najniższym punkcie do którego napoczątku woda by spływała) magnes załacza np kontrakton (ew. hallotron), który przez przekaźnik włączył by dzownek/syrenę znajdującą sie na górze rury (taka sygnalizacja wydaje mi się najlepsza ekonomicznie i estetycznie bo raczej to ktoś w domu usłyszy w nocy, ew kabel idący do parteru i tam urządzenie dźwiękowe).
    Myśle, że to wystarczyło by jako ostrzeżenie i obudziło by kogoś w domu (takie przypadki z reguły dzieją się w nocy z powodu większego ciśnienia niż za dnia).

    Ewentualnie można by dodać do tego jakiś elektro-zawór zamontowany na samym początku instalacji, który dodatkowo odcinał by wodę. Niesty to już wiązało by się z kosztami (nie wiem ile coś takiego może kosztować, ale domyślam się, że sporo :(), jednak była by ta pewność, że podczas naszej nieobecności dom by nie pływał.
    Już daruje sobie powiadomienia GSM czy radiowe i inne 'bajery', to ma być urządzenie nie za drogie i przede wszystkim funkcjonalne a nie odbajerowane.

    Dodatkowo trzeba pamiętać o fakcie, że w piwnicy powietrze jest b. wilgotne, więc jakoś cały układ dobrze by było zabezpieczyć.
    Układ też nie pownien pobierać zbyt dużo prądu (a najlepiej to wcale :)), bo cały czas byłby włączony do sieci, ew. jakaś ochrona przed przepięciami (chociaż warystor na zasilaniu).

    Co do wykrywania lejącej się wody, myśle że sposób z rurą byłby w porządku, bo nie wiem czy jest sens montowania jakichś innych czujników (nigdy nie wiadomo gdzie może wywalić, a wilgotność powietrza mogła by powodowac fałszywe alarmy).

    Jakie jest wasze zdanie na ten tamat?
    Co zaproponowalibyście jeszcze? Może jakieś inne rozwiązanie?
    Jakieś propozycje do sterowania?
  • Poziom 40  
    Czujnik z rurką i pływakiem czyli metoda "na spławik" :D
    Ewentualnie zrób czujnik rezystancyjny. Kilka centymetrów nad poziomem podłogi umieszczasz dwie niestykające się ze sobą blaszki podłączone do wzmacniacza. W momencie gdy się pojawi woda, między blaszkami zacznie płynąć prąd i wzmacniacz włączy na przykład przekaźnik sterujący całą resztą.

    Do tego procek z DTMF podłączony do lini telefonicznej nastawiony na telefon hydraulika i syntezator mowy (to już zart).
  • Specjalista elektronik
    Moim zdaniem optymalny jest pływający (jak już zalewa) magnes i kontaktron, który
    może służyć albo wprost do włączania alarmu (jeśli wystarczy do tego mała moc),
    albo jakiegoś przekaźnika (jakby sterować zaworem to raczej będzie konieczny).

    Czujnik rezystancyjny - odradzam: wymaga wzmacniacza, który na stałe jest zasilany,
    wymaga zadbania o to, żeby czujnik nie reagował na zakłócenia radiowe, wilgoć
    (deszcz popada, powietrze będzie wilgotniejsze, trochę pary skondensuje się na
    czujniku, i uruchomi alarm), jakieś prądy błądzące (jeśli będzie niskonapięciowy,
    to może zareagować na prądy, które płyną w gruncie, jeśli nie, to napięcie na
    nim może stanowić zagrożenie dla kogoś, kto do niego dotknie)...
  • Poziom 40  
    Czujnik rezystancyjny wymaga zasilania, a kontaktron nie?

    Dlaczego miałby reagować na zakłócenia radiowe? Kolega nic nie wspominał o nadajniku radiowym w piwnicy. Schemat można tak wykonać, że nie będzie.

    Prąd czunika można tak dobrać, że na wilgoć, a nawet na pojedyńcze krople nie zareaguje

    Od kiedy to w powietrzu są prądy błądzące?

    Dlaczego miałoby kogoś porazić? Do zasilenia czujnika wystarczy 3,5V. A kontaktron nie może porazić?

    Skąd Pan wziął ten czujnik w gruncie? Ja nic o żadnym czujniku w gruncie nie wspominałem.

    Oj Panie specjalisto, musi Pan lepiej czytać co jest napisane, zanim Pan zacznie się wypowiadać.

    Proszę tutaj schemacik :)
  • Specjalista elektronik
    Kontaktron działa pod wpływem pola magnetycznego, i nie potrzebuje zasilania.
    Może za to je włączać - dla innego urządzenia. Można go hermetycznie zamknąć,
    i mimo tego włączać go magnesem, więc da się zrobić tak, by nie groził porażeniem.

    Układ z czujnikiem: wystarczy kilkanaście mikroamper, by układ zadziałał - jeśli
    na kontakty dostanie się kurz (o co w piwnicy łatwo), to może zadziałać przez to,
    że prąd przepłynie między kontaktami, albo jakiś prąd z zewnątrz przedostanie
    się do kontaktu "gorącego" (na którym akurat nie dałeś opornika, przez co jest
    bardziej podatny na zakłócenia); dla zwiększenia odporności na takie prądy
    można by zrobić układ, który reaguje tylko na jednoczesne prądy w przeciwnej
    fazie na obu końcówkach - wtedy prąd z zewnątrz płynący przez kurz go nie
    uruchomi, ale również może nie zadziałać, jak woda będzie "pod prądem" -
    więc chyba należałoby zrobić układ reagujący na różnicę prądów.