Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kosa spalinowa NAC czy warto ją kupić?

29 Cze 2010 13:24 59607 36
  • Poziom 11  
    Witam.
    Od kilku dni mam taki dylemat. Mianowicie mam zamiar kupić kosę spalinową Nac WLBC 430B albo WLBC 260 i nie wiem czy to dobry sprzęt.
    Proszę o opinię na temat tych kos spalinowych, będę wdzięczny.
    http://www.allegro.pl/item1089799017_nac_2w1_kosa_kosiarka_spalinowa_tarcza_poj_42_7cm.html
    http://www.allegro.pl/item1084913296_nac_2w1_kosa_kosiarka_spalinowa_zylka_tarcza_1km.html

    Dziękuje i Pozdrawiam.
  • Uczeń
    Oby dwie są mniej więcej takie same..Wybierz jedną z nich.
  • Poziom 15  
    Głośnik123 napisał:
    Oby dwie są mniej więcej takie same..Wybierz jedną z nich.



    Co za spostrzeżenie :) W końcu są to kosy tej samej firmy a różnią się jedynie pojemnością silnika i mocą.
    Poza tym Kolega nie pyta którą z nich wybrać a jedynie opinie odnośnie ich.

    Jeśli mogę dorzucić 3grosze to jeśli zdecydujesz się na kose tej firmy to zdecydowanie dopłać do mocniejszej.
    Sprzedawca dając 2 lata gwarancji w jakiś sposób daje do myślenia, że ta kosa trochę pochodzi. Wizualnie wygląda dość porządnie a sprzedawca ma niebywale dobre opinie, czyli reklamacje bez mrugnięcia realizuje.
  • Poziom 11  
    Te kosy spalinowe muszą być dobre skoro producent daje na nie dwa lata gwarancji...
  • Poziom 8  
    Mam kose NAC już z 7 lat i działa, miała swoje podknięcia, ale wszystko się psuje, jak się dba to się ma. A 2 lata gwarancji musi być na wszystko tak ustawa przewiduje, więc jak nawet kupujesz używaną rzecz to teoretycznie też jest 2 lata gwarancji, jest kodeks i tyle, a że sprzedawcy wymyślają jakieś swoje regulaminy że niby 2 tyg gwarancji rozruchowej albo że nie możesz zwrócić towaru to w sądzie z nimi wygrasz
  • Poziom 16  
    Polecam kosy spalinowe NAC. Mamy dwie w domu kilka lat i są ok. Póki co odpukać bezawaryjne. W tej starszej tylko glowice wymienialismy ale dostala kamieniem cena 40zl wiec nic strasznego. Czasami do lekkiej pracy są używane czasami do ciężkiej i się spisują. Ta starsza wyczyscilismy mega chaszcze na dzialce 1000m2 i idealnie dala sobie rade. Mają bardzo mocny talerz trójkątny dodawany w zestawie, stal jest twarda. Generalnie pracowałem na kosie Stihl i kultura pracy silnika jest wyższa Stihla oraz ma wygodniejsze szelki ale i cena kilkakrotnie również jest wyzsza. Generalnie jeśli chodzi o moc, silnik i budowę, kosy są godne polecenia. Zużycie paliwa również w normie. Do prywatnego użytku uważam iż jest idealna, polecam z czystym sumieniem. Warto wziąć kose z większą mocą te najsłabsze po prostu będą słabe. Kupiliśmy piłę spalinowa do drzewa Makity gdyż mamy własny las, brat kupił NACa i szczerze jeśli chodzi o własne użytek kolejna byłby NAC. Tańszy kilka razy, mocniejszy, nie ma problemu. Makita juz kilka dobrych razy była w naprawie i nadal ma zepsuty wyłącznik. Jeśli chodzi o profesjonalne zastosowanie gdzie piła ma chodzić cały dzień w ciężkich warunkach, 5 dni w tygodniu wybrał bym Stihla lub huskvarne. Do domowego użytku NAC jest idealny.
  • Poziom 16  
    Nac jest bardzo słabym wyborem ,ja bym nigdy tego cuda nie kupił ze względu na awaryjność,słaby dostęp części,ogólnie made in Market,ponadto jeśli chodzi o sprzedaż na allegro to komentarze wystawiane są za transakcję a nie za jakość sprzętu,niech ktoś wystawi komentarz za pół roku hahah więc polecanie takich jednorazówek typu Nac jest pozbawione zdrowego rozsądku
  • Poziom 37  
    U mnie też jest około 8-9 lat. Padła cewka na gwarancji, wymienili ją i od tamtej pory chodzi bezawaryjnie.
  • Poziom 9  
    Dajcie sobie spokój z tego typu "pierdołami" także dałem sie namówić na to badziestwo -osprzęt to porażka generalnie tak jak by go nie było wogóle, ale z tym mozna sobie poradzić natomiast co do reszty to niestety już gorzej. Zakupiłem to 2lata temu oczywiscie nowe na gwarancji ,po skoszeniu dosłownie 600m2 wysokiej trawy(nie chaszczy) wszystko stanęło.. Oczywiście jeszcze w tym samym dniu oswiadczyłem droga tele-ną firmie która mi to upchnęła że rezygnuje z tego pierdoła .Od zakupu minęło może 5dni ,nie chce opisywać sytuacji w jakiej sie znalazłem co przeszedlem aby mi zwrócono kasę za to dziadostwo; bo to nie o to chodzi, pragnę tylko wszystkich przestrzec przed zakupem tego typu kosiarek
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 37  
    Każdy kij ma dwa końce, czasami można było kupić Nac'a z gaźnikiem WALBRO, sam mam takie dwie sztuki (piła i wykaszarka) i od jakiś 7 lat nawet się do niej nie dotknąłem prócz wymiany świec. Druga sprawa że są osoby które koszą taką wykaszarką dosłownie 5 minut raz na tydzień więc płacenie ponad 1 tyś zł za "markową" nie ma najmniejszego sensu.
    Co do markowych czy chociażby Husqvarny spotkałem się już z modelami w których pół roku po gwarancji popękały pierścionki, przez co piła się zatarła. Koszt naprawy był porównywalny z zakupem dwóch chińskich a kosiła tyle co i nic.

    Kosiarka amatorska czyli chińska jest przeznaczona do amatorskiego koszenia, nie do piłowania jej przez 2h w trawie po pas bez odpoczynku dlatego nie wymagajmy cudów od czegoś co kosztowało 300 zł.
  • Poziom 34  
    bearq napisał:
    Każdy kij ma dwa końce, czasami można było kupić Nac'a z gaźnikiem WALBRO, sam mam takie dwie sztuki (piła i wykaszarka) i od jakiś 7 lat nawet się do niej nie dotknąłem prócz wymiany świec.
    To jak włożymy do ruskiej łady silnik porsche, to mamy porsche tak? Ja mam kosę McCulloch Cabrio, malutka o mocy 1,3KM. Mam ją już z 14-15 lat. Wykosiła hektary trawy po pas i kilometry żyłki. Nadal przy niej jest oryginalna głowica i świeca, nic nie zmieniałem, bo nie ma potrzeby. Jedynie ładuję smar w przekładnię raz na sezon przez kalamitkę i leję mieszankę, zawsze taką samą LS-a z etyliną 98.
    To samo, mam piłę malutką Partner-Elektrolux 351, ma już 2-gą prowadnicę i pewno z 10-ty łańcuch. Kupiona razem z kosą, czyli ma 14-15 lat. Nic nie zmienione poza tym co się zużywa, czyli łańcuchy i prowadnice. A drzewa nią narobiłem sporo, zwłaszcza owocowego w sadach.

    bearq napisał:
    Kosiarka amatorska czyli chińska jest przeznaczona do amatorskiego koszenia, nie do piłowania jej przez 2h w trawie po pas bez odpoczynku dlatego nie wymagajmy cudów od czegoś co kosztowało 300 zł.
    Powinno pisać tak : "Kosiarka dla skąpigroszów, czyli chińska służy do spalania paliwa, nie do koszenia nią trawy 2h bez przerwy, bo to ją zarżnie.
    Dlatego nie wymagajmy cudów od czegoś ,co kosztuje 300zł, a powinno kosztować 30zł, czyli tyle ile waży z niego metal na złomie.
    Tyle z mojej strony. :)
  • Poziom 37  
    Novile napisał:
    To jak włożymy do ruskiej łady silnik porsche, to mamy porsche tak?

    Kilkach chińskich pił przerobiłem, w każdej był problem z gaźnikiem bo albo piła żyła własnym życiem albo nie paliła albo gasła i tak w koło. Za to te na walbro chodzą od 7 lat bez dotykania.
    Novile napisał:
    Powinno pisać tak : "Kosiarka dla skąpigroszów, czyli chińska służy do spalania paliwa, nie do koszenia nią trawy 2h bez przerwy, bo to ją zarżnie.
    Dlatego nie wymagajmy cudów od czegoś ,co kosztuje 300zł, a powinno kosztować 30zł, czyli tyle ile waży z niego metal na złomie.

    Już Ci kolego napisałem, niektórzy potrzebują skosić taką kosą pozostałości po kosiarce do trawy albo jakąś małą działkę trzy razy w roku i do takich osób jest tego typu produkt skierowany. Nie oczekuj jakości od kosiarki która jest warta tyle co dobre szelki do Husqvarny tak jak napisał kolega wyżej. Dla takich osób są odpowiednio lepszy sprzęt oczywiście za odpowiednio większe pieniążki
  • Poziom 34  
    Kolego "bearq" Twój post jest całkowicie sprzeczny.
    Zobacz co sam piszesz
    bearq napisał:
    niektórzy potrzebują skosić taką kosą pozostałości po kosiarce do trawy albo jakąś małą działkę trzy razy w roku i do takich osób jest tego typu produkt skierowany.
    I to jest g..... prawda bo właśnie taka chińska kosiarka nie odpali wtedy i najzwyczajniej w świecie zawiedzie użytkownika bo nie da się tym pracować. Moją tezę potwierdzasz sam pisząc
    bearq napisał:
    Kilkach chińskich pił przerobiłem, w każdej był problem z gaźnikiem bo albo piła żyła własnym życiem albo nie paliła albo gasła i tak w koło.
    Co jasno oznacza iż inaczej nie nadawały się do użytkowania bez wymiany karburatora na Walbro.

    Autor tematu nie pisze że szuka kosy do modyfikowania jej co poza umiejętnościami wiąże się też z kosztami dodatkowymi jak zakupu gaźnika Walbro itp.
    On szuka kosy za grosze, nowej i chce jej użyć w dowolnej chwili co w przypadku kos z Chin jest abstrakcją. Ja w każdej chwili wyciągam moją starą Cabrio i ona śmiga. Może stać 2 lata i tak odpali. Chińczyk postoi kilka miechów i tłok mu przyrdzewieje do cylindra albo membrana się rozsypie w gaźniku bo jest zrobiona z byle czego.
    Ta chińska produkcja to mi na myśl przysuwa odcinek z serialu Zmiennicy pt. "Hrabia Monte Christo". Tam facet dostaje Mercedes-a z Niemiec i wszystko mu się rozpada po chwili.Znajduje list a tam pisze dlaczego- np. korek oleju zrobiony z wosku, śruby kół zrobione z ołowiu itp. Polecam ten film ,bo wtedy to Bareja wymyślił a dziś to mamy w rzeczywistości dzięki Chińczykom.

    bearq napisał:
    kosiarki która jest warta tyle co dobre szelki do Husqvarny tak jak napisał kolega wyżej.
    Tu się zgadzam w 99% bo to nie jest kosiarka tylko atrapa do palenia paliwa( jak zapali oczywiście bo inaczej to przyciska do papieru tylko). :)
  • Poziom 37  
    Novile napisał:
    I to jest g..... prawda bo właśnie taka chińska kosiarka nie odpali wtedy i najzwyczajniej w świecie zawiedzie użytkownika bo nie da się tym pracować. Moją tezę potwierdzasz sam pisząc

    Mam chińską i odpala, nie ma z nią problemu mimo gaźnika "young han do" czy coś takiego, zapewne dlatego że używam jej naprawdę sporadycznie.
    Novile napisał:
    Co jasno oznacza iż inaczej nie nadawały się do użytkowania bez wymiany karburatora na Walbro.

    Jeśli ktoś nie potrafi pogodzić się z falującymi obrotami albo ciągłymi regulacjami to masz rację.
  • Poziom 13  
    Ja też mogę polecić tą kosę. Służy u nas 7 lat i jeszcze nic nie było wymieniane a koszę 6a minimum raz na 2 tygodnie.
  • Poziom 34  
    noszczyk24 napisał:
    a koszę 6a minimum raz na 2 tygodnie.
    Daltego tyle ją masz.Nie koś co 2 tygodnie tylko tak jak ja 3 razy w roku zobaczymy ile wytrzyma.Chyba wiem jaką mam wtedy trawę.Bo ja nie kupiłem kosy spalinowej do trawnika tylko do chwastów.
    Druga sprawa to ergonomia.
    Bo tylko pisałem o wykonaniu tego szajsu.
    Trzeba być nie lada chłopem aby pod taką kosą wytrzymać kilka godzin pracy , zwłaszcza na fabrycznych szelkach. Poza tym co ciężkie i nie poręczne.Przy długotrwałej pracy nawet twardość wykonanych uchwytów na znaczenie.Do tego wibracje.
    Kolejna sprawa- naprawy.
    Tu mamy do czynienia z wymianą szajsu na szajs. Po zmianie 5-tefgo szarpaka zaczynasz wątpić czy to ma sens Podobnie z głowicą która jest chyba z wosku bo się przeciera co miesiąc. To nie jest żadna naprawa to jest tylko kupowanie kolejnej kosy po kawałku i to w bardzo szybkim tempie
    Dlatego wszystkim, którzy mają tej klasy sprzęt dłużej niż 3 lata serdecznie gratuluję.

    Ale do rzeczy- autor pyta konkretnie czy warto?
    Odpowiadam konkretnie wg. mnie NIE WARTO.
    Skrót NAC oznacza - Nowe Atrapy Chińskie. Polska firma krzak której właściciel pewno ma skośne oczy i ze 3 wille po całym świece oraz jacht wysokiej klasy i śmieje się z nas w żywe oczy. :)
  • Poziom 38  
    Novile napisał:
    NAC oznacza - Nowe Atrapy Chińskie

    Hehe.
    To ile będzie działać zależy od szczęścia jaki egzemplarz trafisz. Autor niech zmieni nieregulaminowe linki, które już wygasły. Osobiście bym doradzał z mniejszym silnikiem ale ze względu na wagę. Ważna aby silnik miał powyżej 10tys. obrotów (mieszanka 1:40; 1:50 tymi 1:25 sobie głowy nie zawracaj). Ważne abyś nie wybrał kosy z gaźnikiem pływakowym zerknij tutaj:Link
  • Poziom 19  
    Kupić nie kupić oto jest pytanie. Czy Chińczyka czy może coś markowego? Na markowe piły czy kosy spalinowe, nikt mnie już nie namówi. Temat przerabiałem dokładnie. Miałem piłę markową za 2800zł i Chińczyka za 400zł. Markowa piła się rozleciała po 10 latach, Chińczyk po 6 latach jeszcze działa. Sprzęt używany kilka razy do roku. Czy chińczyk za 500zł to to samo, co kosztuje 250zł? Otóż nie. Wszyscy szanujący się dilerzy ( NAC, Riwall, Demon, Kraft & Delle itd) , zamawiają sprzęt w Chinach o określonych parametrach. Reszta to sprzęt składany z " odadów produkcyjnych", pod wszelakimi nazwami .
    Markowy sprzęt - magiczne slowo. Markowy znaczy dobry? Kiedyś tak było, obecnie jest nie co inaczej. Co będzie robić firma kiedy jej urządzenia będą działać 15 czy 20 lat? Towar musi być produkowany i sprzedawany inaczej będzie klapa.
    Każde urządzenie składa się z określonej ilości podzespołów. Co zrobić by zejść na cenie?
    Piła spalinowa - dać tani łańcuch, prowadnicę, obudowę
    Kosa spalinowa - dać tanią głowicę tnącą, trójząb, tanią obudowę
    Kosiarka spalinowa - obudowa, nóż tnący, koła itd
    Który silnik jest lepszy? czy ten smarowany mieszanką 1 : 25 czy 1 : 40 ? ten smarowany mieszanką 1 : 40 będzie zawsze nowszej generacji ( dając mieszankę w jego przypadku 1 : 30, przedłużymy nieco jego żywotność )
    Czy większe obroty silnika to lepiej czy gorzej? Odpowiedź nasuwa się sama - jak chodzimy dłużej to nogi niestety bolą.
  • Poziom 34  
    atrix55 napisał:
    nikt mnie już nie namówi. Temat przerabiałem dokładnie.
    Ciekawe, hm, czyżby brak kasy czy zdrowego rozsądku?
    atrix55 napisał:
    Miałem piłę markową za 2800zł i Chińczyka za 400zł. Markowa piła się rozleciała po 10 latach, Chińczyk po 6 latach jeszcze działa.
    I co to ma oznaczać?Bo jak to rozumiem tak, że sprzęt markowy wytrzymał 10 lat pracy a ten chiński? Nie wiadomo czy chiński do 7 lat wytrzyma. Więc nie radzę tak szybko wyciągać wnioski.
    atrix55 napisał:
    Czy chińczyk za 500zł to to samo, co kosztuje 250zł? Otóż nie.
    Otóż tak, to jest to samo g..... .
    atrix55 napisał:
    Wszyscy szanujący się dilerzy ( NAC, Riwall, Demon, Kraft & Delle itd) , zamawiają sprzęt w Chinach o określonych parametrach.
    Jakich?? Chyba o parametrach cenowych, ma być TANIOOOOO.
    Poza tym parametry są jak dla pozostałych handlarzy, czyli za miskę ryżu 24 g/7dni w tygodniu. Chińczykom nawet gdyby narzucić parametry to i tak nie są w stanie im sprostać bo nie mają technologii. Tu nie wystarczy zwykła przetapialnia złomu aby wykonać cyjanowanie czy cementowanie powierzchniowe. Ale dzisiejsi "biznesmeni" to kupa dzieci NEO co nie mają pojęcia, czym się różni stal węglowa od stali stopowej. Bo do tego trzeba mieć szkołę, a nie praktykę obsługi debilnego smartfona.
    Zatem tym dzisiejszym "handlarzynom" jest bez różnicy z czego sprzedają narzędzia.
    atrix55 napisał:
    Co będzie robić firma kiedy jej urządzenia będą działać 15 czy 20 lat? Towar musi być produkowany i sprzedawany inaczej będzie klapa.
    Pojęcia nie masz kolego na czym uczciwy biznes polega. Sprzedaje się dobre trwałe urządzenie a zarabia się na jego materiałach eksploatacyjnych jak smary, oleje, filtry , membrany. To jest słuszna koncepcja.I tak kiedyś robiono.Wtedy na wysypisku nie znalazłeś tego co dziś. A 100% urządzeń było naprawialnych.
    atrix55 napisał:
    Co zrobić by zejść na cenie?
    Piła spalinowa - dać tani łańcuch, prowadnicę, obudowę
    Kosa spalinowa - dać tanią głowicę tnącą, trójząb, tanią obudowę
    Kosiarka spalinowa - obudowa, nóż tnący, koła itd
    Tak , czyli oszukać klienta! Nazywajmy rzeczy po imieniu!Bo to jak sprzedać komuś samochód taniej na kołach z wosku.Są koła? Są! Ale by na nich przejechać kilometr i więcej trzeb dokupić prawdziwe.

    Apeluję LUDZIE PRZESTAŃCIE KUPOWAĆ TEN SZMELC Z CHIN , bo dajecie tylko utrzymanie tym pseudo przedsiębiorcom z Azji co po 7 klasach podstawówki mając garść cynizmu i miskę cwaniactwa pasą się na Was! W ciągu roku, wykorzystując biedę i jakiś stary hangar składają tandetę rękami biedaków, albo osadzonych w kryminałach dorabiaja się fortuny. Kupują jachty, wille i fury ZA WASZE PIENIĄDZE., które topicie w bezwartościowym towarze!
    Jak nikt nie będzie kupował tych bubli, to nie będą tego produkować bo na co?
    Sami tworzycie "potwora".

    Kupując taki sprzęt zastanów się czy kupując go chcesz go tylko mieć czy nim pracować???Sam cylinder do prawdziwej kosy kosztuje ponad 100zł, do tego tłok i sworzeń to już razem 300zł .Więc skoro kosa np.DEMON z akcesoriami, 5 litrami oleju, szelkami, maskami i talonem na uścisk 1-szego Sekretarza KC CHRL-u kosztuje 300zł, to z czego do cho...ery jest tak kosa????Z wosku czy tektury?


    Ostatnio miałem na stole odkurzacz, kolega przytargał z Niemiec. Marki BOSCH.
    I wiecie co , BYŁ ROBIONY W NIEMCZECH!Przez Boscha i nie w Chinach.Sprzęt sprzed 2 lat.
    Wykonany bardzo dobrze.Demontaż w 5 minut i wszystko spasowane. Bardzo łatwo go naprawiłem.Wszystkie rozwiązanie techniczne w nim proste i efektywne. Nawet elektronika prosta i klasyczna.Żadnego SMD itp. Materiały górna półka. Dawno tak miękkiego drutu nawojowego nie miałem w ręku. Nawet plastiki były dobre mimo 2 lat używania bez większych rys. Można?Można. Niemcy dla siebie potrafią robić sprzęt u siebie a nie w Pekinie. A cena tego sprzętu jest identyczna jak tego z Chin.
  • Poziom 43  
    bearq napisał:
    Kosiarka amatorska czyli chińska jest przeznaczona do amatorskiego koszenia, nie do piłowania jej przez 2h w trawie po pas bez odpoczynku dlatego nie wymagajmy cudów od czegoś co kosztowało 300 zł.


    Ja tam na NAC 54ccm nie narzekam piłuje po 2 h na pełnej mocy żyłką 2,2 mm
    Olej tylko ori Husqvarna niebieski 1:20 . Tak samo robię z piłą spalinową podróbka Sthila .

    I musze napisać że tylko ten olej wystarczająco w takiej proporcji smaruje te .

    Inny lub uboższa mieszanka nie sprzyja Chińczykom.

    W pile na dzień dobry do wymiany prowadnica , łańcuch i filtr powietrza. Dopiero wtedy w las można iść.
  • Moderator Samochody
    Wspomniana tu wcześniej marka McCulloch to przecież też marketowa chińszczyzna, ale z drugiej strony to Husqvarna... bo co dzisiaj nie jest produkowane w Chinach? Mam podkaszarkę Trimmac (McCulloch) i jest ok (wcześniej miałem Husqvarnę ale ukradli :/). Niby ma gaźnik Walbro ale miewa "humory", czasem nie chce odpalić, czasem się dławi przy wchodzeniu na obroty. Stara Husqvarna była bezproblemowa. Niemniej do prywatnego, sporadycznego użytku jest ok.
  • Poziom 38  
    W pełni zgadzam się z kolegą @atrix55 należy własnie zwracać uwagę na mieszankę 1:40.

    Cena nie jest wyznacznikiem. Ja posiadam piłę Spear&Jackson na gaźniku Walbro prowadnica i łańcuch oryginalna Oregon. Kupiona powystawowa za 200 zł z neta jedyne co było to stępiony łańcuch tak, że w ogóle nie brał. Zwróciła się już kilkukrotnie.

    Kosę mam Titan jedyne co padło to wężyk silikonowy paliwa. Kosztowała jak dobrze pamiętam ok 250 zł. Głowica żyłki trwała 2 sezony i się nie rozleciała. W pile nic mi nie padło a jedynie dokupiłem 2 łańcuchy oraz dorobiłem własną uszczelkę tłumika bo oryginalna puszczała.

    Z chińczyków realnie można wybrać dobry sprzęt. Będąc w salonie husqvarny bo szukałem klucza do świec do piły nietypowy rozmiar widziałem identycznie zbudowanego partnera. Chińczyki to na ogół kopie markowych modeli.


    Jeszcze co do opinii tych, których stać na drogi sprzęt to bardzo często się spotykam z tym, że mają piłę do czarnej roboty tam gdzie szkoda im markowego sprzętu. Takie podejście sprawia, że zarzynają chińczyki bo szkoda im uszkodzić markowego sprzętu wiec ich opinia jest gówno warta.

    Dawniej realnie znane marki miał tylko sprzęt trwały obecnie jest tak, że do użytku amatorskiego oferują sprzęt o podobnej trwałości co chińczyk. Obecnie są także markowe trwałe modele ale one są ciężkie i drogie.

    Co do oleju to zgoda te tanie są nic nie wart trzeba kupić dobry nawet do chińczyka. Ja leję stihla kupiłem litr bo po 100 ml wychodzi dużo drożej.
    Natomiast do łańcucha mi się skończył więc przecedziłem stary silnikowy i jest ok (lepszy niż jadalny mniej klei łańcuch).

    Jedyne co jest na + w markowym sprzęcie to masa i większa moc ale nie każdy potrzebuje 5KM.
    Jeszcze jedno swego czasu widziałem na allegro całe nowe silniki do mojej piły bez osprzętu za 70zł natomiast do markowej tłok więcej kosztuje.

    To co miał znajomy z markową piłą bodajże SHINDAIWA to ja dziękuję. Za piłę dał ok 2 tys, piła się zatarła orzekli winę użytkownika naprawa 900 zł a czas naprawy ponad pół roku. Śmiał się, że ja kupiłem zabawkę a sam miał skarbonkę.

    Moja piła zdjęcie poglądowe.
    Kosa spalinowa NAC czy warto ją kupić?
    A tu oryginał Partner P350S kosztuje ok 500 zł a moim zdaniem jest to to samo co ta moja za 200 zł.
    Kosa spalinowa NAC czy warto ją kupić?

    Moja kosa Titan TTL530GBC jedynie szelki mogły by być lepsze ale w tych tanich zdarzają się znacznie gorsze szelki tylko na 1 ramie. :)
    Kosa spalinowa NAC czy warto ją kupić?
  • Poziom 34  
    tzok napisał:
    Wspomniana tu wcześniej marka McCulloch to przecież też marketowa chińszczyzna,
    Nie bądź taki pewien , moja jest z roku bodaj 2002-go i raczej nie jest to jeszcze chińszczyzna.
    Strumien swiadomosci swia napisał:
    Olej tylko ori Husqvarna niebieski 1:20 . Tak samo robię z piłą spalinową podróbka Sthila .
    No to bagaty jesteś.A ja leję 1:50 ciu i benzyna tylko 98 oktan. :)
    Faktycznie może mieć znaczenie to lanie prawie samego oleju bo nawet kamień jak dobrze naoliwisz to będzie się sunął. Ja do Komara lałem 1:35 na dotarciu i dymił jak szalony.

    E8600, mądrze piszesz ale.. jeżeli
    E8600 napisał:
    Moja kosa Titan TTL530GBC
    To wybacz , ale to chyba jest kosa na wystawę tylko.Nie widać na niej wcale użytkowania. I nie pisz że tak dokładnie ją myjesz po pracy. Ja mam w firmie kosę 2x mocniejszą od Twojej(McCulocha oczywiście też ), i po każdym koszeniu( ryciu nią na zabicie) pracownik ją myje ile tylko się da ale to nie pomoże bo zawsze sok z trawy zrobi robotę. Kolor aluminium jest żółtawy już a plastiki z dymu i oleju są przybrudzone. Poza tym mnóstwo innych śladów ma. Twoja wygląda jak nowa.
    Jak chcesz to Ci pokażę moją kosę po 16-tu latach rycia, ma oryginalną głowicę nadal, przedwczoraj nią kosiłem. Wygląda jak półtora nieszczęścia ale ja nie ma kosy aby ją myć i picować, tylko do pracy mam ją. Też leję olej tylko firmowy LS-a z Husquarny i w przekładnię walę smar Fuchs-a ( niektórzy nawet nie wiedzą co to jest przekładnia w kosie i że tam coś się robi). Poza tym benzyna 98 oktan i maszyna ma śmigać. 16-LAT I ANI JEDNEJ AWARII!I nic na dzień dobry nie zmieniałem. Ostatnio zauważyłem że kabel od fajki źlel ułożyłem kilka lat temu, to w GUMIE( nie w gumo-plastiku) fajki wyryły drgania rowek na 1mm głębokości( możecie zatem sobie wyobrazić jakie to są drgania).
    Jak widzę Chińczyk przyzwyczaja i już mu się udało klienta do tego ze maszyna ma się psuć po kilka razy w roku a na dzień dobry trzeba jej pół wywalić aby w ogóle działać zaczęła.:)
    Ale koledzy tak nie ma być , i tak nie było kiedyś. Kto takie graty produkował to od razu mógł zwijać interes.
    E8600 napisał:
    Jeszcze jedno swego czasu widziałem na allegro całe nowe silniki do mojej piły bez osprzętu za 70zł natomiast do markowej tłok więcej kosztuje.
    Kolego to jeszcze jest drogo. Ja widziałem jak dziewczyna miała tam 5 silników do kos chińskich po 20zł/sztuka i to NOWE jedynie bez szarpaków( o ile pamiętam). I się zastanawiałem czy nie brać wszystkich 5-ciu na handel bo same tłoki po tyle chodzą a tu wały , kratery itp. Ale dałem sobie spokój. Ale jakim cudem ona miała w tej cenie? To co jest w tym silniku z metalu skoro on tyle może kosztować?
  • Poziom 43  
    Novile napisał:
    Strumien swiadomosci swia napisał:


    Olej tylko ori Husqvarna niebieski 1:20 . Tak samo robię z piłą spalinową podróbka Sthila .


    No to bagaty jesteś.A ja leję 1:50 ciu i benzyna tylko 98 oktan.
    Faktycznie może mieć znaczenie to lanie prawie samego oleju bo nawet kamień jak dobrze naoliwisz to będzie się sunął. Ja do Komara lałem 1:35 na dotarciu i dymił jak szalony.


    Nie stać mnie żebym miał wykoszone część rowu czy podwórka, a ten olej w ogóle nie dymi.
    Po drugie to jest rozwiązanie i je znalazłem i stosuje.

    Po trzecie 2,75l wysiekę ok 8a dziadostwa.
    I w razie wpadki , urwania korbowodu, zatarcia czy czego innego nie płaczę tylko wywalam na złom i kupuje następne.
  • Poziom 34  
    Strumien swiadomosci swia napisał:
    I w razie wpadki , urwania korbowodu, zatarcia czy czego innego nie płaczę tylko wywalam na złom i kupuje następne.
    Wiesz jak znam takiego ZUL-owca(ZUL-Zakład Usług Leśnych dla niewtajemniczonych)w pobliżu co na tym kasę robi w ten sposób. Kupuje te DEMON-y po 300zł kilka sztuk i jego robotnicy tym las wykaszają.Masakrują tą chińszczyznę ile się da, jak padnie przed gwarancją to zamęczają serwis a jak po gwarancji to gość zamawia następne DEMON-y a te na złom lecą Nic nie naprawia bo nie ma na to czasu ani mu się to nie kalkuluje. A ile mu rzeczy zostaje po tych gratach bo każdy DEMON za 300zł to jest z worem gratisów. I jemu to faktycznie się tak opłaca działać bo do kosy Stihla czy Hus-ki to by za sam remont zapłacił 1000zł a pracownika nie nauczysz jak ma pracować, jeden używa dobrze inny za to masakruje sprzęt. A tak wszyscy mają takie same tanie kosy i robią co chcą, niech się serwis martwi przez 2 lata. Poza tym za 5 kos wychodzi 1500zł z przesyłką pod drzwi i pełnym osprzętem BHP. A za 1500zł to wątpię czy kupi dziś kosę 3KM firmową.
  • Poziom 38  
    Novile napisał:
    To wybacz , ale to chyba jest kosa na wystawę tylko.Nie widać na niej wcale użytkowania.

    Kolego zdjęcia są z neta. Moja jest zasyfiona po samą rękojeść gdyż zwyczajnie nie bawię się w mycie a tylko zdrapuje z grubsza patykiem kit z osłony aby była lżejsza. A wybrałem taką z 3 powodów cena, łączony wysięgnik ułatwia transport oraz znalazłem, że te inne chińczyki lubą topić plastiki u mnie nic się nie topi choć czasem ją zagrzałem porządnie gdy mi się spieszyło wykosić 10a robiąc tylko przerwy na dolanie paliwa. A pali to zależnie od użytkowania, jak ktoś ciśnie pełny gaz cały czas to nawet 3 l ale jak umiarkowanie 3/4 gazu to 1,7 l wystarczy.

    Rozważałem jeszcze innego chińczyka teoretycznie mocniejszy ale znalazłem info, że topi obudowę, głowicę są jednorazowa a mimo większej pojemności/mocy ma mniejsze obroty (więc ktoś tu oszukuje bo moc w takim sprzęcie to gównie prędkość obrotowa). Niestety cena byłą dużo wyższa bo ok 350 zł oraz byłą cięższa. Z wyboru jestem mega zadowolony.
  • Poziom 19  
    Novile napisał:
    Ciekawe, hm, czyżby brak kasy czy zdrowego rozsądku?

    Kasa jest istotna, a jeszcze bardziej rozsądek.
    Novile napisał:
    I co to ma oznaczać?Bo jak to rozumiem tak, że sprzęt markowy wytrzymał 10 lat pracy a ten chiński? Nie wiadomo czy chiński do 7 lat wytrzyma. Więc nie radzę tak szybko wyciągać wnioski.

    Niech Chinka wytrzyma 3 lata. Piłą o której pisałem to Sthil MS280 ( wersja skandynawska ), po 3 latach padł zapłon ( cena 300zł ) , częste pady szarpaka ( 50 - 100 zł części ), z czasem zerwały się śruby mocujące obudowę do karteru. Czyli nerwówka, wydatki no i satysfakcja bo się ma markowy sprzęt. Chinkę po padnięciu się wyżuca i kupuje następną - mniejsza nerwówka jest bynajmniej. W dodatku cała piła w cenie aparatu zapłonowogo. Jakie więc wnioski?
    Novile napisał:

    Otóż tak, to jest to samo g..... .

    Bredzisz i tyle.
    Jako osoba wszechstronna od lat zajmuję się stolarstwem i metalem nie wyłączając elektroniki.
    Używałem szlifierek kątowych różnych firm. I tych renomowanych i tych made in China.
    Weźmy Einhella na tacę i inny China wynalazek. Einhell wyciął tyle stali że głowa mała, oczywiście dobra tarcza i to 1mm. Inny Chińczyk padł po 2 - 3 godzinach. Dlaczego? bo ten Chińczyk był składany ze "złomu" poprodukcyjnego. No ale był tani do bulu. Mogę szczegółowo opisać o co chodzi, jak kogoś interesuje ten wątek dlaczego jeden Chińczyk jest OK a drugi BE.
    Novile napisał:
    Jakich?? Chyba o parametrach cenowych, ma być TANIOOOOO.
    Poza tym parametry są jak dla pozostałych handlarzy, czyli za miskę ryżu 24 g/7dni w tygodniu. Chińczykom nawet gdyby narzucić parametry to i tak nie są w stanie im sprostać bo nie mają technologii. Tu nie wystarczy zwykła przetapialnia złomu aby wykonać cyjanowanie czy cementowanie powierzchniowe. Ale dzisiejsi "biznesmeni" to kupa dzieci NEO co nie mają pojęcia, czym się różni stal węglowa od stali stopowej. Bo do tego trzeba mieć szkołę, a nie praktykę obsługi debilnego smartfona.
    Zatem tym dzisiejszym "handlarzynom" jest bez różnicy z czego sprzedają narzędzia.

    Technologia? Państwo z arsenałem nuklearnym, z armią na podobnym poziomie technologicznym jak USA, kraj który zaczyna podbijać kosmos. Człowieku Ty chyba nie wierzysz w co piszesz.
    Co innego znaczy tanio, a co innego nowe technologie. A widziałeś może tytanowe łyżki do ściągania opon made in China czy stare USSR? A dłuto do drewna tytanowe made in USSR?
    Novile napisał:
    Pojęcia nie masz kolego na czym uczciwy biznes polega. Sprzedaje się dobre trwałe urządzenie a zarabia się na jego materiałach eksploatacyjnych jak smary, oleje, filtry , membrany. To jest słuszna koncepcja.I tak kiedyś robiono.Wtedy na wysypisku nie znalazłeś tego co dziś. A 100% urządzeń było naprawialnych.

    Nie ma uczciwego biznesu. Biznes to jest biznes, znaczy zysk. I nie ma pożałuj.
    Kupiłem kiedyś wkrętarkę aku Boscha za prawie 1000zł . Małe lekkie ale silne jak byk. Radość się skończyła jak padły aku. Tyle że zarobiła na siebie. Od tamtej pory zawsze ładuje jeden aku, drugi czeka jak padnie ten pierwszy. Zadam Ci pytanie, czy aku są zamienne z innymi wyrobami danej firmy? - wkrętarka, przecinarka itd.
    Novile napisał:
    Tak , czyli oszukać klienta! Nazywajmy rzeczy po imieniu!Bo to jak sprzedać komuś samochód taniej na kołach z wosku.Są koła? Są! Ale by na nich przejechać kilometr i więcej trzeb dokupić prawdziwe.

    Rynek kieruje się swoimi prawami. Jest sprzęt profesjonalny i tani ( amatorski tak go nazwijmy, nie obrażając amatorów, bo sam nim jestem w niektórych dziedzinach)
    Nie każdemu potrzebna jest piła spalinowa do codziennej pracy. Dla zawodowca coś co sprosta ciągłej pracy, dla amatora który użyje jej dwa razy w roku coś taniego. Tak jest z innymi narzędziami. Kupuję gwintowniki za 80 - 100 zł, bo gwintuje surową stal. Ktoś kto chce poprawić tylko gwint wystarczą gwintowniki za 10zł.

    Krzyczysz by nie kupować Chińszczyzny, bo nabijamy kieszenie obcym. To prawda. Ale my nic nie zmienimy, bo nie mamy Polskich firm. Jest parę ale to wyjątki. Jedyne co możemy to nabić kieszenie Polskiemu dilerowi.
    A wyzysk jest wszędzie nie tylko w Chinach. Wystarczy popatrzeć na własne Polskie podwórko.
    Novile napisał:
    Ostatnio miałem na stole odkurzacz, kolega przytargał z Niemiec. Marki BOSCH.
    I wiecie co , BYŁ ROBIONY W NIEMCZECH!Przez Boscha i nie w Chinach.Sprzęt sprzed 2 lat.

    Nie był bym taki pewny że został wykonany w Germani.
    Mam lornetkę made in Japan ( Nikon), znaczy wyprodukowano w Japoni. Nic bardziej mylnego, wystarczy wejść na portal handlowy alibaba i wszystko jasne - product China.

    Mniej krzyku, więcej wiedzy kolego.
  • Poziom 38  
    Obawiam się, że tego kolegi nie przekonasz. Być może przekona się sam kiedyś.
    Novile napisał:
    A ja leję 1:50 ciu i benzyna tylko 98 oktan.

    To tylko udowadnia, że ma marne pojęcie. Pewnie myśli, że te 98 w 2T daje więcej mocy lub poprawia trwałość. :)

    Tylko silniki sportowe o wysokim stopniu sprężania powinny stosować wyższą wartość oktanową (nowoczesne silniki sportowe z czujnikami zmieniają wyprzedzenie zapłonu zależnie od paliwa).
    https://polki.pl/dzialy,czy-wiesz-ze-benzyna-...zalecana-oslabia-silnik,10326512,artykul.html

    Ogólnie z paliwem jest ja z piwem można trafić dobre i niedobre niezależnie od opakowania czy ceny. Pomijam fakt, że mało które paliwo ma tyle oktanów ile pisze na dystrybutorze. Jakie paliwo dojedzie takie jest sprzedawane.