Witam.
Ponieważ udało mi się przerobić, że po włączeniu mam kolor czerwony to postanowiłem zostawić po sobie coś dla potomnych i opisać jak to zrobiłem (skłoniło mnie do tego już kilka pytań od użytkowników). Niestety nie będę używał fachowego języka, bo ze mnie żaden fachowiec. Postaram się za to wytłumaczyć jak "krowie na rowie", żeby wszyscy zrozumieli. Niestety nie mam zdjęć bo radio już w samochodzie, ale mam nadzieję, że wszyscy połapią o co mi chodzi. A więc:
Z tego co pamiętam to wylutowałem dwa rezystory odpowiedzialne za podanie napięcia na diody podświetlające. strasznie małe i strasznie to kłopotliwe. Musiałem bardzo szpiczasto zaostrzyć grot lutownicy. Transformatorowa odpada. W ich miejsce wlutowałem zwykłe oporniki o takiej samej oporności, lub może nawet ciut mocniejsze, ale dosłownie ciut (nie pamiętam dokładnie, ale powiedzmy, że jak miały 1k to dałem 1.1k). Nie pamiętam ile dokładnie miały. Zmierzyłem te wylutowane!!! Ważne, żeby nie były słabsze, ale dużo mocniejsze też nie. No i teraz troszkę znajomości z lutowaniem i jakieś tam podstawy elektroniki. Z jednej strony te rezystorki idą to tranzystorów, a z drugiej nie pamiętam, ale dalej w układ. Cała sztuczka polega na tym, żeby wlutować je od strony układu, ale od drugiej strony (od tranzystorów) zamienić. I tu się przydają normalne rezystory bo mają długie nóżki i można je nawet skrzyżować w powietrzu, byle się nie stykały. Oczywiście w miarę możliwości można je skróć i wymodelować, żeby były jak najbliżej płytki. Przy ich wadze jak cyna złapie to niemożliwe, żeby się oderwały... I to wszystko. Teraz, żeby ułatwić to podam numerki ze schematów. Wystarczy, że sobie porównasz wizualnie. Schematy trzeba poszukać w sieci.
I jeszcze jedna rada. Według mnie za mało tam miejsca, żeby ciąć ścieżki i wstawiać zworki. Lepiej moją metodą podmienić na zwykłe rezystory.
Rezystorki to: R420 i R422, a tranzystorki: Q401 i Q402.
Zamieszczam taki rysunek ułatwiający chyba zrozumienie o co mi chodzi.
Przyjemnego dłubania.
WAŻNE!!!!
Oczywiście zamieszczam mój sposób w celu ułatwienia przeróbek, ale nie biorę żadnej odpowiedzialności za szkody powstałe przy tych przeróbkach. Robisz to na własną odpowiedzialność. Jeżeli nie masz pojęcia o czy piszę w swoim opisie to najlepiej nie bierz się wogóle za tą przeróbkę, albo zleć ją komuś kto będzie wiedział o co chodzi.
Pozdrawiam