Witam
Mam taka sprawę. W moim fordzie Focusie 1999 przestały działać światła pozycyjne. sprawdziłem żarówki i wszystko było ok. Postanowiłem wysłać go do Autoryzowanego serwisu Forda bo nigdzie indziej go nie serwisowałem. W zleceniu napisali "Brak Świateł pozycyjnych". Po paru dniach (środa) oddali mi Focusa i w wykonaniu zlecenia pisało "wymiana żarówki tylnej tablicy rejestracyjnej". Co prawda światła pozycyjne działały ale coś mi tu nie pasowało. Ale odebrałem samochód. W piątek okazało się że znów mi światła pozycyjne nie działają a do tego wydobył się biały dym z lewego nawiewu kokpitu. Wyłączyłem szybko silnik ale okazało się ze po wyjęciu kluczyków nadal silnik pracował. Gdy włączyłem światła awaryjne otworzyła mi się tylnia klapa, a światło przeciwmgielne tylne nie chciało się wyłączyć.
Zawiozłem mojego Focusa lawetą do serwisu a oni mi teraz śpiewają 3500 zł za wymianę całęj instalacji elektrycznej bo jest spalona.
I teraz pytanie. Czy to nie ich wina że samochód mi się prawie spalił? W końcu był tylko u nich serwisowany no i dwa dni przed tą awarią mieli sprawdzić instalacje czemu się światła pozycyjne nie świecą.
Czy w Fordzie Focusie światłą tylnej tablicy rejestracyjnej są połączone ze światłami pozycyjnymi? Bo mechanicy się tłumaczą że to nie ich wina bo oni wymienili tylko żarówkę i światła pozycyjne zaczęły działać.
No i jeszcze dodam że wraz ze znajomym sprawdzaliśmy po drugiej awarii bezpieczniki i okazało się że bezpieczniki od świateł pozycyjnych są całe ale nie przewodzą prądu. Natomiast wszystkie światła pozycyjne są podłączone pod jeden bezpiecznik. To chyba niedopuszczalne. Nikt nigdy nie grzebał w bezpiecznikach oprócz Autoryzowanego serwisu Forda.
Pomóżcie mi i powiedzcie czy mam się z nimi kłócić by nie płacić 3500zł za naprawę. W końcu narazili moje życie brakiem kompetencji i narazili na koszty.
Dziękuję
Mam taka sprawę. W moim fordzie Focusie 1999 przestały działać światła pozycyjne. sprawdziłem żarówki i wszystko było ok. Postanowiłem wysłać go do Autoryzowanego serwisu Forda bo nigdzie indziej go nie serwisowałem. W zleceniu napisali "Brak Świateł pozycyjnych". Po paru dniach (środa) oddali mi Focusa i w wykonaniu zlecenia pisało "wymiana żarówki tylnej tablicy rejestracyjnej". Co prawda światła pozycyjne działały ale coś mi tu nie pasowało. Ale odebrałem samochód. W piątek okazało się że znów mi światła pozycyjne nie działają a do tego wydobył się biały dym z lewego nawiewu kokpitu. Wyłączyłem szybko silnik ale okazało się ze po wyjęciu kluczyków nadal silnik pracował. Gdy włączyłem światła awaryjne otworzyła mi się tylnia klapa, a światło przeciwmgielne tylne nie chciało się wyłączyć.
Zawiozłem mojego Focusa lawetą do serwisu a oni mi teraz śpiewają 3500 zł za wymianę całęj instalacji elektrycznej bo jest spalona.
I teraz pytanie. Czy to nie ich wina że samochód mi się prawie spalił? W końcu był tylko u nich serwisowany no i dwa dni przed tą awarią mieli sprawdzić instalacje czemu się światła pozycyjne nie świecą.
Czy w Fordzie Focusie światłą tylnej tablicy rejestracyjnej są połączone ze światłami pozycyjnymi? Bo mechanicy się tłumaczą że to nie ich wina bo oni wymienili tylko żarówkę i światła pozycyjne zaczęły działać.
No i jeszcze dodam że wraz ze znajomym sprawdzaliśmy po drugiej awarii bezpieczniki i okazało się że bezpieczniki od świateł pozycyjnych są całe ale nie przewodzą prądu. Natomiast wszystkie światła pozycyjne są podłączone pod jeden bezpiecznik. To chyba niedopuszczalne. Nikt nigdy nie grzebał w bezpiecznikach oprócz Autoryzowanego serwisu Forda.
Pomóżcie mi i powiedzcie czy mam się z nimi kłócić by nie płacić 3500zł za naprawę. W końcu narazili moje życie brakiem kompetencji i narazili na koszty.
Dziękuję