Gdy ktoś kręci się wokół twojego samochodu i szuka w nim radia - nie musi być złodziejem. To kontroler z poczty, który wlepi ci karę, jeśli nie zapłaciłeś abonamentu
Abonamentów radiowo-telewizyjnych, według szacunków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nie płaci co druga polska rodzina. Żeby to zmienić, Poczta Polska w ostatnich dniach zmobilizowała armię kontrolerów. Jeśli wejdą do naszego domu i zobaczą sprawny telewizor, możemy dostać 462 zł kary. Za niezarejestrowane radio - 148,50 zł. Zgodnie z prawem osoby prywatne, nawet jeśli mają kilka odbiorników, płacą tylko za jeden.
Oczywiście możemy nie wpuścić kontrolerów i liczyć na to, że niepłacenie ujdzie nam płazem. Ale zielonogórscy pocztowcy znaleźli sposób na "niegościnnych" posiadaczy radioodbiorników. Będą zasadzać się na... nasze samochody.
- Jeśli ktoś nie płaci żadnego abonamentu, a nie chce wpuścić kontrolera do mieszkania, ten może sprawdzić jego auto i zażądać opłaty abonamentu radiowego lub, jeśli w samochodzie będzie telewizor, telewizyjnego - tłumaczy Dorota Jasłowska z KRRiT.
Z kontrolą aut muszą się liczyć także właściciele firm, których - w przeciwieństwie do osób prywatnych - obowiązuje abonament nie za jeden, ale za każdy odbiornik radiowy i telewizyjny. Jeśli więc mają radio w służbowym samochodzie, muszą zapłacić za nie dodatkowo.
- Zawsze łatwiej zajrzeć do samochodu niż do domu - mówi Władysław Gaczyński, dyrektor Rejonowego Urzędu Poczty w Zielonej Górze. Zapowiada, że zanim pocztowcy zażądają opłaty za radio samochodowe będą musieli złapać nas na jego słuchaniu. - Przepisy mówią jasno, że odbiornik musi być sprawny - tłumaczy. - Nie wystarczy więc, że kontroler zajrzy przez szybę i go wypatrzy. Musi trafić na moment, kiedy kierowca go używa.
Skąd kontroler będzie wiedział, że dany samochód należy do kogoś, kto nie płaci abonamentu? - Może obserwować właściciela mieszkania od wyjścia z domu aż do momentu, kiedy wsiądzie za samochodu - wyjaśnia dyrektor Gaczyński. Przyznaje jednak, że kierowca może odmówić zapłaty abonamentu, tłumacząc, że samochód nie jest jego.
Sytuacja byłaby jasna, gdyby poczta miała bazę właścicieli aut z wydziału komunikacji. - Ale jeszcze nie jestem pewien, czy możemy ją otrzymać - zastanawia się dyrektor Gaczyński.
Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik Generalnego Inspektora ds. Danych Osobowych: - Nie potrafię teraz powiedzieć, czy poczta ma prawo do danych z urzędów. Jeśli zwróci się do nas z takim pytaniem, sprawdzimy sytuację prawną.
orginal : http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2265790.html
Abonamentów radiowo-telewizyjnych, według szacunków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nie płaci co druga polska rodzina. Żeby to zmienić, Poczta Polska w ostatnich dniach zmobilizowała armię kontrolerów. Jeśli wejdą do naszego domu i zobaczą sprawny telewizor, możemy dostać 462 zł kary. Za niezarejestrowane radio - 148,50 zł. Zgodnie z prawem osoby prywatne, nawet jeśli mają kilka odbiorników, płacą tylko za jeden.
Oczywiście możemy nie wpuścić kontrolerów i liczyć na to, że niepłacenie ujdzie nam płazem. Ale zielonogórscy pocztowcy znaleźli sposób na "niegościnnych" posiadaczy radioodbiorników. Będą zasadzać się na... nasze samochody.
- Jeśli ktoś nie płaci żadnego abonamentu, a nie chce wpuścić kontrolera do mieszkania, ten może sprawdzić jego auto i zażądać opłaty abonamentu radiowego lub, jeśli w samochodzie będzie telewizor, telewizyjnego - tłumaczy Dorota Jasłowska z KRRiT.
Z kontrolą aut muszą się liczyć także właściciele firm, których - w przeciwieństwie do osób prywatnych - obowiązuje abonament nie za jeden, ale za każdy odbiornik radiowy i telewizyjny. Jeśli więc mają radio w służbowym samochodzie, muszą zapłacić za nie dodatkowo.
- Zawsze łatwiej zajrzeć do samochodu niż do domu - mówi Władysław Gaczyński, dyrektor Rejonowego Urzędu Poczty w Zielonej Górze. Zapowiada, że zanim pocztowcy zażądają opłaty za radio samochodowe będą musieli złapać nas na jego słuchaniu. - Przepisy mówią jasno, że odbiornik musi być sprawny - tłumaczy. - Nie wystarczy więc, że kontroler zajrzy przez szybę i go wypatrzy. Musi trafić na moment, kiedy kierowca go używa.
Skąd kontroler będzie wiedział, że dany samochód należy do kogoś, kto nie płaci abonamentu? - Może obserwować właściciela mieszkania od wyjścia z domu aż do momentu, kiedy wsiądzie za samochodu - wyjaśnia dyrektor Gaczyński. Przyznaje jednak, że kierowca może odmówić zapłaty abonamentu, tłumacząc, że samochód nie jest jego.
Sytuacja byłaby jasna, gdyby poczta miała bazę właścicieli aut z wydziału komunikacji. - Ale jeszcze nie jestem pewien, czy możemy ją otrzymać - zastanawia się dyrektor Gaczyński.
Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik Generalnego Inspektora ds. Danych Osobowych: - Nie potrafię teraz powiedzieć, czy poczta ma prawo do danych z urzędów. Jeśli zwróci się do nas z takim pytaniem, sprawdzimy sytuację prawną.
orginal : http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2265790.html
Fajne? Ranking DIY
