Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
W2 Usługi badań i pomiarów
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

ZRK MDS 2412 "Aria" jak wyregulować talerzyki?

piotrekn95 23 Lis 2016 10:22 5877 77
  • #61
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    arigato napisał:
    Kanał lewy zawsze był „zbasowany”, kiedy się porównywało go do kanału prawego.
    Bo najwidoczniej miałeś głowicę do d... Pisałem i mogę powtórzyć: Dobrze zestrojony magnetofon z dobrą głowicą gra dobrze. Wierz mi - miałem w swoich rękach c najmniej kilkadziesiąt przeróżnego rodzaju ZK - od 120 do Arii i zawsze najwęższym ogniwem był zły stan głowic - nawet fabryczne - prosto ze sklepu były albo źle złożone, albo źle zalane (dziury w czole), albo miały różną impedancję uzwojeń - a to już wystarczało, że żadne regulacje nie pomagały. A lewy kanał to wręcz norma - co najmniej połowa głowic miała z tym problem.
    Ba! Miałem przez kilka lat ZK146 (poza kilkoma, które naprawiałem znajomym i nie tylko) i nawet tak prosty magnetofon na dobrej głowicy i prawidłowo zestrojony grał znacznie lepiej niż Aria prosto z taśmy na 19cm/sek.
    Warunek jeden - głowica... No i oczywiście taśma testowa - bez niej można co najwyżej uzyskać wynik przybliżony do oryginału, lub...naprawdę dobry; z tym, że roboty jest na kilka dni...
  • W2 Usługi badań i pomiarów
  • #62
    arigato
    Poziom 25  
    marian1981.02 napisał:
    Ja mam "Damę pik" i na taśmie BASF jest dźwięk porównywalny do płyty CD, a nawet lepszy jeśli chodzi o tony niskie.

    Niestety, ale moim zdaniem to właśnie kolega przesadza.
    Jakim to cudem dźwięk skopiowany z CD może być „nawet lepszy” od źródła? Proszę uprzejmie o wyjaśnienie tego fenomenu.
    Skoro tak jest, to jedynie słusznym rozwiązaniem byłoby nagrywanie materiału z CD na Arię a później kopiowanie go np. na DATa albo na MD lub na CD-R audio i będę miał lepszy bas niż w oryginale.
    Jak na razie nikt nie odniósł się wprost do tego o czym napisałem, czyli zbyt niski poziom nasycenia taśmy w magnetofonie, który przyjechał prosto od producenta. Idzie o to magiczne „umt, umt, umt…” od czasu kiedy taśmy zacząłem zapisywać z prawidłowym wysterowaniem. Czekam na konkrety.
    Drugi kolega jest bardzo blisko prawidłowej odpowiedzi. Głowice to tragedia.
    Poza tym w polskim sprzęcie na ogół nie było jednakowo. Jeżeli o słuchawki idzie to sprawdziłem – SN-62, SD-501(efektowny wygląd i tylko tyle), SN-63 (tutaj było chyba najlepiej, ale były męczące, co wynikało z budowy) i jeszcze podobnie grały te z gliceryną, czyli SN-60.
    Dopiero kiedy kupiłem HD-520 Sennheiser, przy odsłuchu monofonicznym sygnał naprawdę słyszałem na środku, bez żadnych wątpliwości. Obecnie eksploatuję HD-600 i również jestem zadowolniony. Mają zdecydowanie lepszy (bardziej pełny) dół i o kilka decybeli wyższą efektywność. Poza tym plusz.
    Kiedyś poszedłem do kolegi, który również dbał o jakość dźwięku. Od razu zauważyłem u niego jedną bardzo charakterystyczną rzecz – to nerwowe manipulowanie balansem.
    To jak Panowie, kiedy się zabawimy w sprawdzanie waszego lepszego bo prawidłowo wyregulowanego sprzętu (Aria, Dama Pik), z zamkniętymi oczami? DATa już nie użyję bo właściwie go zamęczyłem i teraz mógłbym go jedynie traktować jako przetwornik analogowo-cyfrowe lub odwrotnie. Ale MD działa do dnia dzisiejszego znakomicie. Właśnie dzisiaj „recepturką” po raz kolejny reanimowałem wysuwanie dyskietki. O pasku z firmą Sony kiedyś próbowałem rozmawiać, ale szkoda gadać z nimi. Oni najpierw muszą zdiagnozować sprzęt itd., itp. Wyszło by na to, że głupi pasek kosztowałby mnie przynajmniej 150PLN. To już wolę tę recepturkę co dwa lata wymienić.
    W kolejnym poście podam bardzo prostą receptę na regulację skosu głowicy :-)
  • W2 Usługi badań i pomiarów
  • #63
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Nie ma sensu z tobą dyskutować. Słuchaj tam sobie tych swoich idealnych sprzętów, a naszym rodzimym daj spokój.

    arigato napisał:
    W kolejnym poście podam bardzo prostą receptę na regulację skosu głowicy :-)
    Myślę, że to nie jest konieczne, damy sobie radę bez twoich wywodów.
  • #64
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    arigato napisał:
    To jak Panowie, kiedy się zabawimy w sprawdzanie waszego lepszego bo prawidłowo wyregulowanego sprzętu
    Chcesz, to się baw. Ja nie muszę, bo po pierwsze już dawno nie zajmuję się szpulowcami, a po drugie nie będę udowadniać że nie jestem koniem.
    arigato napisał:
    Właśnie dzisiaj „recepturką” po raz kolejny reanimowałem wysuwanie dyskietki.
    Jeśli w podobny sposób podchodzisz do każdej usterki i regulacji, to jakoś się nie dziwię, że tak wiele jadu w Twojej wypowiedzi - żeby naprawiać sprzęt prócz tego że się wie co należy naprawić, należy jeszcze wiedzieć w jaki sposób...
    arigato napisał:
    Jak na razie nikt nie odniósł się wprost do tego o czym napisałem, czyli zbyt niski poziom nasycenia taśmy w magnetofonie, który przyjechał prosto od producenta.

    Porównaj sobie magnetofony kasetowe japońskie z europejskimi - jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności, (a może celowo?) te japońskie z natury nagrywają o ok. 5 dB ciszej niż europejskie. Zgadnij czemu.
  • #65
    arigato
    Poziom 25  
    Szanowny kolego marian1981.02. Pod twoim loginem widnieje „Spec od sprzętu Unitra” i ja w żadnym razie nie zamierzałem i nie zamierzam tego kwestionować. Jednakowoż jestem zdania, że nawet fachowiec ma prawo czegoś nie wiedzieć. Faktem jest, że palnąłeś głupstwo pisząc o tym, że coś co zostało nagrane na magnetofonie „ma dźwięk porównywalny do płyty CD a nawet lepszy jeśli chodzi o tony niskie.” Takie, nie znoszące sprzeciwu stwierdzenia nie zgodne z prawdą, chyba nie do końca wpisują się w ideologię jaka przyświeca forum elektroda.pl. Jest to jawne wprowadzanie w błąd innych użytkowników i tyle.
    Zadaniem magnetofonu, jak i innych rejestratorów dźwięku nie jest ulepszanie materiału zapisywanego tylko utrwalenie tegoż w sposób jak najbliższy oryginałowi. Szczególnie dotyczy to urządzeń ze stajni Hi-Fi. Do poprawiania jakości powołano do życia zupełnie inne kategorie sprzętu.
    Udowodnij swoją rację, zamiast próbować zdyskredytować swojego adwersarza.
    marian1981.02. napisał:
    Myślę, że to nie jest konieczne, damy sobie radę bez twoich wywodów.

    Co do skosu głowic to nie miałem na myśli zaawansowanych forumowiczów tylko ludzi, którzy chcieliby uporać się z tym problemem, ale nie wiedzą jak. Nie od dzisiaj wiadomo, że amatorzy też śledzą wątki i poszukują skutecznych rozwiązań. Bywa, że niekiedy: bardzo prostych.
    Na ile polski jest jeszcze sprzęt po wymianie najważniejszego elementu na niepolski? Nigdy nie miałem okazji zdobyć jakiejkolwiek głowicy z zachodu dlatego nie wiem, jakie mogą być tego efekty. Próbowałem zamieniać np. z Damy Pik do Arii, ale parametry były zbyt rozbieżne, żeby można było mówić o sukcesie. Mam na myśli zarówno indukcyjność jak i rezystancję wewnętrzną. Nie pasowało i już.
    398216 Usunięty napisał:
    Jeśli w podobny sposób podchodzisz do każdej usterki i regulacji, to jakoś się nie dziwię, że tak wiele jadu w Twojej wypowiedzi - żeby naprawiać sprzęt prócz tego że się wie co należy naprawić, należy jeszcze wiedzieć w jaki sposób...

    Niczego złego nie widzę w zastosowaniu „recepturki” jako paska do napędu mechanizmu wyrzutu dyskietki. Rozmiar jest identyczny (średnica i kształt w przekroju). Tylko dwa parametry są niezgodne - współczynnik tarcia (guma użyta w „recepturce” wykazuje większy) i trwałość. Oryginał wytrzymał 15 lat natomiast surogat trochę ponad dwa. Wymiana paska zajmuje może 10 minut. Ciekawe dlaczego w modelu MDS-JB 920 zastosowano przekładnie zębate, a w następcy wybrano mniej trwałe rozwiązanie? :-)
    Grzechem samego pomysłu może być jedynie to, że jest banalnie prosty i z zaledwie dwuletnią skutecznością :-)
    398216 Usunięty napisał:
    Porównaj sobie magnetofony kasetowe japońskie z europejskimi - jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności, (a może celowo?) te japońskie z natury nagrywają o ok. 5 dB ciszej niż europejskie. Zgadnij czemu.

    Czy mogę prosić kolegę 398216 Usunięty o odpowiedź w sprawie tego niższego nasycenia w „japończykach”? Może i dorobiłbym do tego jakąś teorię, ale nie koniecznie trafioną. Chociaż zaznaczyć muszę, że -5dB to jest wartość nasycenia taśmy niższa aż o 45%! Niejednokrotnie odtwarzałem polskie kasety na „japońcu” i odwrotnie, ale jakichś spektakularnych różnic nie zauważyłem. Za to w Ariach i owszem. Tam było „fabrycznie” właśnie o jakieś pięć decybeli za mało.
    Z góry dziękuję za objaśnienie.
    I jeszcze tylko chciałbym zaznaczyć, że z nikim nie zamierzałem i nadal nie zamierzam się wykłócać. Miałem nadzieję na rzeczową rozmowę z pasjonatami, nie wyłączając ekspertów. Koledzy byli łaskawi odpowiedzieć, za co dziękuję. A taki test traktowałbym nie inaczej, tylko jako dobrą zabawę, która również może nas czegoś nauczyć.
    Kiedyś wpadł mi w ręce artykuł opowiadający o tym jak kilku znanych audiofilów wyraziło zgodę na wzięcie udziału w teście porównawczym. Właśnie z „zamkniętymi oczami”. Porównywano referencyjny odtwarzacz CD, z rejestratorem DAT. Prezentowano 10 razy ten sam fragment muzyczny, zgodnie wybrany przez audytorium. Pewne było tylko, że pięć odtworzeń to są kopie (DAT) i pięć z odtwarzacza CD. Kolejność była nieznana. Żaden z uczestników nie wytypował prawidłowej kolejności odtworzeń, jak też żaden z owych miłośników dobrego dźwięku nie poczuł się mocno urażony i to im się chwali. Podaję to jako ciekawostkę a do testów kolegów namawiać nie będę zbyt nachalnie.
    W tym co pisałem nie doszukiwałbym się jadu (zbyt mocne słowo) tylko odrobiny sarkazmu z nutą goryczy. W tamtym czasie dla mnie nie było alternatywy. Byłem za biedny na coś lepszego. Dopiero po wojsku ’86 rozstałem się ze szpulami (do dzisiaj czuję do nich miętę), na rzecz „japończyka” RS-M 235X, który również nie był pozbawiony wad, ale jednak mogłem bardziej się poświęcić muzyce zamiast dłubać w sprzęcie.
    Z wyrazami szacunku arigato, rocznik 1964. Tacy też jeszcze żyją :-)
  • #66
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    arigato napisał:
    Faktem jest, że palnąłeś głupstwo pisząc o tym, że coś co zostało nagrane na magnetofonie „ma dźwięk porównywalny do płyty CD a nawet lepszy jeśli chodzi o tony niskie.” Takie, nie znoszące sprzeciwu stwierdzenia nie zgodne z prawdą, chyba nie do końca wpisują się w ideologię jaka przyświeca forum elektroda.pl. Jest to jawne wprowadzanie w błąd innych użytkowników i tyle.
    Może zbyt dosłownie rozumiesz to stwierdzenie Kol. Marina. Z własnego podwórka - miałem okazję (jeszcze przed erą CD) "pobawić się" trochę (jakieś dwa tygodnie) magnetofonem kasetowym (!) pewnej japońskiej firmy (nie podaję celowo nazwy, co by nie być posądzonym o kryptoreklamę) - firma dość znana w każdym razie. Porównywałem nagrania odtwarzane bezpośrednio z płyt i tych samych nagrań na tym samym sprzęcie z nagranej na wspomnianym kaseciaku kasety (dość dobra kaseta żelazowa). Nadal nie wiem na czym polegał ten fenomen, ale kaseta brzmiała lepiej. Naturalniej i na pewno bardziej dynamicznie.
    Tak więc - może nie dosłownie, ale jest możliwe uzyskanie takiego efektu.
    arigato napisał:
    Czy mogę prosić kolegę 398216 Usunięty o odpowiedź w sprawie tego niższego nasycenia w „japończykach”?
    Dość proste jest to wyjaśnienie, ale jednocześnie wymagające znania wszystkich norm dotyczących zapisu/odczytu na nośnikach magnetycznych. Poza tym - Japończycy mieli (co nie jest tajemnicą) znacznie lepsze tranzystory w owym okresie (dotyczy lat 70-80 i nawet początku 90) - szczególnie jeśli chodzi o parametry szumowe. Dzięki temu mogli więc uzyskać dużą dynamikę przy niższym poziomie "nasycenia", a przy okazji uzyskiwali również szersze pasmo.... Czemu? To już temat na cały artykuł, a nie odpowiedź w tym wątku. W każdym razie - każdy kto się wgłębił w zależności dotyczące zapisu magnetycznego wie o co chodzi. Odpowiedź zapewne można również odnaleźć w sieci, więc zachęcam do szukania.
    arigato napisał:
    Żaden z uczestników nie wytypował prawidłowej kolejności odtworzeń, jak też żaden z owych miłośników dobrego dźwięku nie poczuł się mocno urażony i to im się chwali.
    I jakoś nic w tym dziwnego... Po pierwsze - nic nie wiadomo o najsłabszym ogniwie sprzętowym użytym do testów - o głośnikach... Nawet na najlepszych kolumnach głośnikowych, zauważenie różnic w parametrach rzędu setnych części procenta jest po prostu nierealne.
    Co innego w wypadku CD i np. "czarnej " płyty. W takim porównaniu raczej nikt, kto ma jakiś słuch, nie miałby żadnego problemu z prawidłowym typowaniem.
    arigato napisał:
    RS-M 235X
    - Wybacz Kolego, ale ten kaseciak to raczej średnia popularna półka.
    Gdyby nie odległość jaka nas dzieli zaprosiłbym do porównania z prawidłowo zestrojonym i wymienioną głowicą M8011. Jestem dziwnie spokojny, że by się Kolega zdziwił co można dziś uzyskać z dopieszczonego 40 lat temu kaseciaka produkcji krajowej - w dodatku wcale nie najlepszego...
  • #67
    Zdzichu93
    Poziom 12  
    Witam.
    Brzmienie to kwestia wyjątkowo subiektywna. Można by śmiało twierdzić, że sprzęt idealny (nie wprowadzający jakichkolwiek zniekształceń w tym częstotliwościowych) brzmienia nie posiada, ewentualnie posiada takie brzmienie jakie nadano w studiu nagraniowym, a każda jego zmiana jest pogorszeniem jakości dźwięku. I jest to prawda, bo kopia nie może być lepsza od oryginału.

    Jaki jest sens porównywać CD z kasetą DAT na słuch, jeśli oba te systemy są cyfrowe!?

    Wracając do kwestii brzmienia. Stwierdzenie, że nagranie muzyki z CD na magnetofon dodało dynamiki jest zdaniem zahaczającym o zjawiska paranormalne ;) Natomiast to, że dźwięk zgrany na magnetofon ze źródła cyfrowego wydaje się brzmieć przyjemniej jest uzasadnione. Lekkie zwiększenie tonów niskich, wraz z ewentualnym zmniejszeniem wysokich plus wprowadzenie do nagrania lekkiego szumu daje efekt brzmienia ciepłego, przyjemnego dla ucha. Dodatkowo ucho ludzkie jakby "lubi" lekki szum i dźwięk jego pozbawiony wydaje się metaliczny, nienaturalny. Ale nie można mówić, że dźwięk ze szpulaka jest lepszej jakości. I mówię tutaj o magnetofonach o standardowej jakości, a nie o sprzęcie studyjnym, czy TOP Hi-Fi. Wraz ze wzrostem jakości sprzętu i dźwięku uzyskuje się tenże dźwięk na tyle dobry (biorąc np. najlepszy w dziejach magnetofon szpulowy i najlepszy rejestrator cyfrowy), że jego odróżnienie przekracza percepcję człowieka. Wiadomo, w sprzęcie niższej klasy różnice da się łatwo zauważyć.
    Mam ogromny szacunek do polskiego sprzętu audio (posiadam np. kilka rodzimych szpulaków), ale - nawet jako miłośnik - uważam, że gloryfikowanie tegoż jest po prostu śmieszne. Wiadomo, warunki były jakie były i nasi inżynierowie zrobili co mogli i chwała im za to. Ale nie można tego porównywać do sprzętu zachodniego podobnej klasy cenowej.
    Przyznam jednak rację, że polskie szpulaki potrafią naprawdę zaskoczyć jakością dźwięku. Po odpowiedniej regulacji przekraczają znacznie parametry katalogowe. Jeśli zaś chodzi o test z wykrywaniem źródła dźwięku, to w metodzie "przełączania" źródła w czasie odsłuchu, nie ma szans, żeby ktoś osłuchany w temacie nie dał rady odróżnić co gra.
    Pozdrawiam.
  • #68
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    arigato napisał:
    Jednakowoż jestem zdania, że nawet fachowiec ma prawo czegoś nie wiedzieć.
    Nigdy nie twierdziłem i nie twierdzę, że wszystko wiem.
    arigato napisał:
    Udowodnij swoją rację, zamiast próbować zdyskredytować swojego adwersarza.
    Nic nie muszę tobie udowadniać :) Koledzy wyżej zresztą wyjaśnili o co mi chodziło.
    398216 Usunięty napisał:
    Może zbyt dosłownie rozumiesz to stwierdzenie Kol. Marina. Z własnego podwórka - miałem okazję (jeszcze przed erą CD) "pobawić się" trochę (jakieś dwa tygodnie) magnetofonem kasetowym (!) Porównywałem nagrania odtwarzane bezpośrednio z płyt i tych samych nagrań na tym samym sprzęcie z nagranej na wspomnianym kaseciaku kasety (dość dobra kaseta żelazowa). Nadal nie wiem na czym polegał ten fenomen, ale kaseta brzmiała lepiej. Naturalniej i na pewno bardziej dynamicznie.
    Tak więc - może nie dosłownie, ale jest możliwe uzyskanie takiego efektu.

    Zdzichu93 napisał:
    dźwięk zgrany na magnetofon ze źródła cyfrowego wydaje się brzmieć przyjemniej jest uzasadnione. Lekkie zwiększenie tonów niskich, wraz z ewentualnym zmniejszeniem wysokich plus wprowadzenie do nagrania lekkiego szumu daje efekt brzmienia ciepłego, przyjemnego dla ucha.
    Dla mnie muzyka z analogu brzmi lepiej i z takiego nośnika wolę słuchać, to jest moje zdanie i moje odczucie. Rozumiesz? Ty arigato pewnie wolisz cyfrowe mp3 i nie musisz się ze mną zgadzać.
  • #69
    arigato
    Poziom 25  
    Jako się rzekło – nie zamierzam się z nikim wykłócać, dlatego przyjmę za dobrą monetę wyjaśnienia kolegów i autora owej wypowiedzi. Po prostu koledze Marianowi bardziej podoba się brzmienie proponowane przez magnetofon od tego, które serwuje odtwarzacz kompaktowy z płyty CD. Nie mogę tego nie uszanować!
    Pytanie: dlaczego zasugerowałem jakieś testy? Podejrzewałem, że owo niefortunne stwierdzenie „dźwięk porównywalny do płyty CD, a nawet lepszy jeśli chodzi o tony niskie.” odnosić się może do wrażeń subiektywnych. Czemu miałby służyć ów wymieniony przeze mnie test? Jeżeli dźwięk, czy też materiał z płyty CD, zapisany na taśmie magnetofonowej nam się podoba bardziej to – kopiujemy tę zawartość za pomocą innego (bardziej, lub bardzo liniowo działającego) urządzenia na stosowny nośnik i otrzymamy… No właśnie, co tam znajdziemy? Będzie to prawie idealna kopia, zniekształconej przez magnetofon zawartości taśmy. Następnie porównujemy ową kopię (z zamkniętymi oczami) do oryginału (tutaj jest nim taśma magnetofonowa z już zniekształconym zapisem, wynikającym z niedoskonałości urządzenia), w nadziei na to, że usłyszymy kiedy mamy do czynienia z kopią (rejestrator prawie idealny), od oryginału, czyli do magnetofonu uzbrojonego w taśmę-matkę. Jeżeli nie jesteśmy w stanie odróżnić, z którego źródła dźwięk jest podawany, już wiemy, że nam tak naprawdę idzie o to żeby grało tak, jak nam się to podoba, a nie: żeby grało jak najbardziej prawdziwie, autentycznie. Skoro tak, to do czego jest nam potrzebne to całe Hi-Fi? I jakie ma wówczas znaczenie, czy będzie to plik mp3, nagranie z MD lub z taśmy magnetofonowej, skoro dopuszczamy aż takie odstępstwa od tego pierwotnego materiału, którym było źródło zwane CD? Przecież taśma magnetofonowa właśnie zniweczyła ciężką pracę techników utrwalających muzykę na płycie. Kompresja mp3 i MD są w stanie utrwalić dźwięk na poziomie na tyle wysokim, że prawie niemożliwe jest odróżnienie kopii od oryginału. Zatem wystarczy całą, zniekształconą zawartość taśmową skopiować na MD, może mp3, lub DATa i mamy wciąż analogowe brzmienie tyle, że bardziej łatwe w obsłudze i mniej kłopotliwe w „eksploatacji”. Ktoś nie wierzy? To może jednak mały teścik?
    398216 Usunięty napisał:
    Nadal nie wiem na czym polegał ten fenomen, ale kaseta brzmiała lepiej. Naturalniej i na pewno bardziej dynamicznie. Tak więc - może nie dosłownie, ale jest możliwe uzyskanie takiego efektu.

    Jeżeli magnetofon posiada dynamikę własną np. 59dB, a po zaprzęgnięciu Dollby S – powiedzmy sztuczne 80dB to niemożliwe jest osiągnięcie większej dynamiki od tej, która jest zawarta w materiale źródłowym, posiadającym 85dB. Przypominam, że dynamika to jest odstęp najcichszego dźwięku utworu od dźwięku najgłośniejszego. Skoro już mamy komuś pomagać to nie mylmy pojęć i nie traktujmy wrażeń subiektywnych jako wyznacznika do określania jakości sprzętu. To, że bardziej łupie nie musi oznaczać większej dynamiki utworu.
    Kompletnie została przez kolegę Usuniętego pominięta moja uwaga dotycząca owych 5dB. Jest to bardzo duża wartość, zważywszy na to, że nie jest to skala liniowa. Nawet w tak „podrzędnym sprzęcie” jak RS-M 235X nie było aż tak niskiego nasycenia taśmy, czyli mniejszego o ok. 45%! Mam tutaj na myśli wysterowanie maksymalne. Mając do dyspozycji całą taśmę z jej fizycznymi możliwościami, dlaczego miałbym nie wykorzystać okazji do jej stuprocentowego nasycenia? Który z kolegów, dysponujących ciężarówką o nośności 16 ton ładowałby ją tylko do niecałych 60%? Nawet posiadanie silnika o zwiększonej mocy (tutaj tranzystory niskoszumne), jakoś nie pomaga mi w zrozumieniu takiego postępowania. Że niby mogę więcej dlatego ładuję mniej?

    398216 Usunięty napisał:
    I jakoś nic w tym dziwnego... Po pierwsze - nic nie wiadomo o najsłabszym ogniwie sprzętowym użytym do testów - o głośnikach... Nawet na najlepszych kolumnach głośnikowych, zauważenie różnic w parametrach rzędu setnych części procenta jest po prostu nierealne.
    W teście korzystano cały czas z tego samego zestawu elektroakustycznego, zatem wszyscy mieli takie same szanse na „usłyszenie” tego, czego brakuje, lub też nie. Pamiętać również należy i o tym, że nie byli to faciowie, którzy sroce spod ogona wypadli tylko ludzie siedzący w tej branży od lat. Skoro przez całe gremium zaakceptowany został zestaw referencyjny to sądzę, że panowie wiedzieli na co się decydują. Bardzo zaintrygowała mnie uwaga dotycząca czarnej płyty. Również i tutaj można by się pokusić o stosowny test, czyli – materiał z LP kopiujemy za pomocą innego (bardzo liniowo działającego) urządzenia na stosowny nośnik, a później… A może słowo „eksperyment” będzie tutaj mniej pejoratywne? Zatem, nie test tylko eksperyment.
    Być może dysponujesz jakimś rankingiem, który stawiał mój magnetofon w ściśle określonym miejscu w odniesieniu do innych modeli. Zauważ, proszę, że kupiłem go w roku 1986 (695DM) i wówczas nie był to model taki sobie. Najlepszym w ofercie tej firmy był, bliźniaczo podobny: RS-M 253X. Tam również korzystano z rozwiązań technologicznych, towarzyszących modelom flagowym w bardziej budżetowych wersjach. Pośrednikiem był RS-M 245X. Na końcu całej układanki znalazł się RS-B 100, który do dnia dzisiejszego jest uważany za jeden ze szczytów możliwości technologicznych tamtych czasów.
    Zdzichu93 napisał:
    Stwierdzenie, że nagranie muzyki z CD na magnetofon dodało dynamiki jest zdaniem zahaczającym o zjawiska paranormalne Natomiast to, że dźwięk zgrany na magnetofon ze źródła cyfrowego wydaje się brzmieć przyjemniej jest uzasadnione. Lekkie zwiększenie tonów niskich, wraz z ewentualnym zmniejszeniem wysokich plus wprowadzenie do nagrania lekkiego szumu daje efekt brzmienia ciepłego, przyjemnego dla ucha. Dodatkowo ucho ludzkie jakby "lubi" lekki szum i dźwięk jego pozbawiony wydaje się metaliczny, nienaturalny. Ale nie można mówić, że dźwięk ze szpulaka jest lepszej jakości. I mówię tutaj o magnetofonach o standardowej jakości, a nie o sprzęcie studyjnym, czy TOP Hi-Fi.

    Bardzo rozsądny głos w dyskusji. Dlaczego? Technika cyfrowa (zapis PCM) nie była jeszcze tak mocno rozpowszechniona, dlatego bardzo często materiał źródłowy dla pierwszych płyt CD pochodził właśnie z taśm-matek, czyli z magnetofonów studyjnych. To samo można było znaleźć na rzeczonych LP. I już tutaj można się domyślić, że na taśmie (jako, że źródło) dźwięk był lepszej jakości aniżeli na LP i na CD. Do takich taśm jednak mieli dostęp tylko producenci no i twórcy muzyki.
    Zdzichu93 usprawiedliwił poniekąd działanie (niedomagania) magnetofonów. Owo zniekształcenie dźwięku ma prawo się podobać, ale nie zmienia to faktu, że przy tak bezpardonowym skrzywieniu oryginału, jakim grzeszyły niektóre polskie magnetofony, pod znakiem zapytania należałoby postawić ideę Hi-Fi w ich wykonaniu.
    I żeby sprawiedliwości stało się zadość należy wspomnieć o lampach, czyli o wzmacniaczach lampowych, które także mają swoich zwolenników. Bardziej zaawansowani wiedzą doskonale jakie zniekształcenia (nie tylko harmoniczne), wnoszą owe magiczne urządzenia. Pomimo tego, nadal mają one swoich wielbicieli. Nikogo z tego powodu nie zamierzam potępiać. Jeżeli kogoś stać to kupi lampuska, ale można również z powodzeniem symulować to, co wzmacniacze lampowe oferują i też będzie tak jak z lampowego. Tyle tylko, że oczy nie będą widziały tego dyskretnie jarzącego się rzędu przeuroczych baniek. Żeby nie czuć dyskomfortu i dla naszego dobrego samopoczucia – zamykamy oczy i…
    Od zgoła dwudziestu lat eksploatuję oszusta zwanego dalej mini dyskiem (1/5 zawartości muzycznej) i zapewniam kolegów, że gdyby mnie postawiono pod ścianą i kazano odróżnić dźwięk skopiowany z danego źródła na MD i następnie np. pochodzący z LP, który był źródłem, lub z taśmy, która była źródłem to raczej bym wymiękł. I nie boję się do tego przyznać. Albo ja jestem taki głuchy albo ten oszust jest taki dobry.
    Wreszcie dodać pragnę, że nie było moim zamiarem udowodnienie komukolwiek, że powinien korzystać nie z tego tylko z tamtego, bo coś jest lepsze od czegoś. Zauważyłem jedynie bardzo niepokojącą tendencję na forum, która ludzi zakochanych w sprzęcie rodzimej produkcji, kieruje na tory jakiegoś tajemniczego mistycyzmu, (ukłony dla Zdzicha93) nie mającego związku z rzeczywistością zastaną. Mówmy ludziom prawdę o sprzęcie.
    Usilnie proszę: nie mylmy pojęć. Dynamika to różnica (mierzona!) pomiędzy najcichszym i najgłośniejszym dźwiękiem w materiale dźwiękowym. Odstęp sygnału od szumu to nic innego, jak odstęp sygnału słyszalnego ponad szumem od sygnału, którego poziom jeszcze może zostać zarejestrowany/przetworzony przez urządzenie. A dźwięk wzmocniony o kolejne 3dB to subiektywne odczucie zwiększenia głośności o 100%. Ucho ludzkie jest bardzo ułomne :-)
    Bądźmy bardziej wiarygodni i nie generujmy kolejnych mitów.
  • #70
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    arigato napisał:
    Jeżeli nie jesteśmy w stanie odróżnić, z którego źródła dźwięk jest podawany, już wiemy, że nam tak naprawdę idzie o to żeby grało tak, jak nam się to podoba, a nie: żeby grało jak najbardziej prawdziwie, autentycznie.

    Wybacz Kolego, ale to już demagogia. Poczytaj najpierw o zniekształceniach harmonicznych, gdzie jakie występują i jak odbieramy.
    arigato napisał:
    Usilnie proszę: nie mylmy pojęć.
    arigato napisał:
    Ucho ludzkie jest bardzo ułomne
    arigato napisał:
    Bądźmy bardziej wiarygodni i nie generujmy kolejnych mitów.
    Skoro (jak można wywnioskować po powyższych cytatach) wiesz wszystko najlepiej - czemu w ogóle pytasz na forum? Żeby zabłysnąć elokwencją?
    Widzisz część prawdy ignorując (celowo, lub nie) całość zagadnienia, a w nim istotne szczegóły. Po co? Żeby się wykłócać, wymądrzać, postawić na swoim? ;)
    Koniec mojej obecności w tym temacie; nie mam zamiaru uczestniczyć w festiwalu akademickich dyskusji.
  • #71
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Arigato teraz właśnie sobie słucham na słuchawkach muzyki z "Damy pik" za pomocą Radmora 5102 i nie mogę się nacieszyć dźwiękiem... I proszę Ciebie przestań już smucić ok? Idź ty ku...a w diabły z tymi swoimi teoriami... Bleee. Maciek spoko nie przejmuj się :)
  • #72
    arigato
    Poziom 25  
    398216 Usunięty napisał:
    Skoro (jak można wywnioskować po powyższych cytatach) wiesz wszystko najlepiej - czemu w ogóle pytasz na forum?
    Nie można czegoś wiedzieć lepiej. Albo się coś wie albo się nie wie. Jeżeli kolega wie ile to jest 2 razy 2, a ja nie wiem to, czy wiem gorzej?
    Czy to ja wspomniałem o tajemniczym zmniejszaniu nasycenia w magnetofonach japońskich? Sposób w jaki to wytłumaczyłeś świadczyć może o tym, że nie do końca rozumiesz, jak działa cały mechanizm utrwalania zapisu analogowego na taśmie magnetofonowej. Od zawsze najbardziej istotne było zapisanie najgłośniejszego w utworze sygnału ze 100% nasyceniem. I nie ma znaczenia, czy zapisuje to magnetofon japoński z niskoszumnymi tranzystorami, czy polski. Popatrz na wskaźniki w Arii. Tam gdzie umieszczono 0dB wyraźnie widać wartość 100%. Jeżeli wszystko jest prawidłowo wyregulowane to tak właśnie to powinno działać.
    marian1981.02 napisał:
    Idź ty ku...a w diabły z tymi swoimi teoriami...

    Toś chłopie pokazał klasę.
  • #73
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    arigato napisał:
    Nie można czegoś wiedzieć lepiej.

    Miałem nie odpisywać, ale po takim dictum, nie sposób podzielić się z czytającymi ten wątek spostrzeżeniami....
    1.
    arigato napisał:
    Jeżeli kolega wie ile to jest 2 razy 2, a ja nie wiem to, czy wiem gorzej?
    Dwa i dwa to zawsze jest to samo 4, tyle, ze Ty usiłujesz dorobić do tego ideologię (w dodatku opartą o ... dziwne założenia), a my po prostu liczymy - wiedząc jak to się robi.
    2.
    arigato napisał:
    Sposób w jaki to wytłumaczyłeś świadczyć może o tym, że nie do końca rozumiesz, jak działa cały mechanizm utrwalania zapisu analogowego na taśmie magnetofonowej.
    Ja wiem, ale skoro podejrzewasz, że nie wiem, wytłumacz. Może się dowiem.
    3.
    arigato napisał:
    Od zawsze najbardziej istotne było zapisanie najgłośniejszego w utworze sygnału ze 100% nasyceniem.
    A zniekształcenia to pies? Zakładasz najwidoczniej, że taśma wraz ze wzrostem nasycenia (jak Ty to nazywasz) nie wprowadza zniekształceń związanych właśnie z tym Twoim "nasyceniem". A to właśnie błąd, i do tego odnosiła się moja wypowiedź o japońskich NISKOSZUMNYCH elementach aktywnych przedwzmacniaczy. Gdybyć poczytał (jak prosiłem) byś wiedział, widocznie jednak wolisz dalej wiedzieć "lepiej" lub jak wolisz "Po swojemu".
    4.
    arigato napisał:
    Popatrz na wskaźniki w Arii. Tam gdzie umieszczono 0dB wyraźnie widać wartość 100%. Jeżeli wszystko jest prawidłowo wyregulowane to tak właśnie to powinno działać.
    Po pierwsze: napisać można wszystko ( i w dodatku w dowolnym miejscu). Przyczepiłeś się do 100% a nie zauważyłeś skali w decybelach - skąd w takim razie wzięły się na niej wartości PONAD te Twoje 100%? Przecież (jak wynika z Twoich poprzednich wypowiedzi) nie można "namagnesować" (nasycić...) taśmy powyżej jakiejś granicy, którą Ty wyznaczasz na te 100%???
    5.
    arigato napisał:
    Toś chłopie pokazał klasę.

    Nie ma czego zazdrościć. Chcesz też mieć klasę - poducz się w tym o czym zamierzasz dyskutować.
  • #74
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    398216 Usunięty napisał:
    Miałem nie odpisywać
    Ty to masz cierpliwość. Olej... bo on i tak będzie wciąż sypał te swoje mądrości o nasyceniu i o tym jak to te Arie okropnie grają :)
  • #75
    Zdzichu93
    Poziom 12  
    Będziecie się wszyscy tak kłócić w nieskończoność? :)
    Paradoks sprzętu Unitry polega na tym, że będąc gorszym jest lepszy. Dlaczego? Właśnie przez te wady i pogarszanie jakości dźwięku uzyskuje się to specyficzne brzmienie, jak pisałem już wyżej. Dlatego wielu ludzi (w tym ja!) zgrywa cd, a nawet pliki mp3 na magnetofon szpulowy i słucha z niego tej muzyki, bo bardziej im się takie brzmienie podoba (a to kwestia gustu, czyli wrażenie subiektywne). Natomiast głupotą jest mówić, że UNITRA gra jak CD lub lepiej - bo nie NIE jest prawdą. Podobnie, jak twierdzenie, że była lepsza niż sprzęty zachodnie - nie była, a przynajmniej w tej samej klasie (jak wiadomo na rynkach zachodnich sprzedawano sprzęty od kompletnej tandety z bazaru do sprzętu najwyższej klasy). Polskie magnetofony (nawet Koncert) zapewniają gorszą jakość i tego podważyć się nie da. W żaden sposób. Praw fizyki się nie oszuka.
    Z tego też powodu nie posiadam żadnego Revoxa ani Akaia tylko kilka modeli polskich szpulaków. Jaki miałoby sens zgrywanie muzyki z CD na magnetofon wysokiej klasy, kiedy nie bylibyśmy w stanie zauważyć różnicy? Ew. tylko dla kręcących się szpul, a nie dla dźwięku.
    Jest różnica między miłośnikiem sprzętu UNITRY, a fanatykiem sprzętu UNITRY, który ma klapki na oczach, gloryfikuje wszystko co ma ten znaczek (nawet wyroby, które z założenia były tanią tandetą dla przeciętnego kowalskiego!), a jak ktoś merytorycznie podważy wyższość polskiej myśli technicznej nad innymi, wpada w szał :)
    Apeluję. Bądźmy miłośnikami. Szanujmy ten sprzęt, bo więcej go już nie będzie, ale zachowujmy zdrowy rozsądek. Pozdrawiam.
  • #76
    arigato
    Poziom 25  
    Kłaniam się uprzejmie i udzielam odpowiedzi.
    Czy można nasycić taśmę ponad rzeczone 100%? Oczywiście. Owe 100% oznacza sto procent możliwości (sensownych) i proszę mi nie imputować, że stwierdziłem, iż nie można zapisać czegoś na taśmie magnetofonowej z przekroczeniem progu 0dB. Skoro mogę przeładować ciężarówkę to taśmę również.
    Każdy użytkownik, szpulowca w szczególności widzi, że wskazówka czasami wychyla się poza magiczne zero i żadnego świata to nie burzy.
    Zniekształcenia wzrastają niewspółmiernie do korzyści, jakie daje nam zapis, po przekraczaniu punktu ZERO.
    Po przekroczeniu granicy nasycenia, przy tak wysokim ciśnieniu akustycznym (nagraliśmy orkiestrę symfoniczną), ucho człowieka niuansów związanych ze zniekształceniami nie wyłapuje już tak sprawnie. Na ogół raczej nie wpadamy w panikę widząc wskazówkę chwilami tylko poza zerem dlatego dołożono sygnalizację szczytu sygnału za pomocą np. diod. W przypadku liniowego wskazania, jego dosłowność może już trochę działać na nerwy. Dlatego te pierwsze, diodowe, lub fluorescencyjne „linijki” w sprzęcie, japońskim i innym, z tak wielką skutecznością stymulowały użytkowników. Wystarczyło jeszcze dodać wynalazek zwany „pick hold” gdzie chwilowa pamięć szczytu sygnału bardzo pomaga przy wysterowaniu i receptę na sukces w sensie bardzo prawidłowo zapisanego sygnału mamy gotową. Im większa rozdzielczość wskaźnika tym większa szansa na bardziej skuteczne powstrzymywanie nieświadomego użytkownika przed chęcią degradacji jakości materiału audio w sferze zapisu materiału dźwiękowego na jakimkolwiek nośniku magnetycznym. Czerwone to źle! Na prospektach reklamowych prezentowano wyświetlacze z użyciem przekroczonego poziomu zero, ale nie oznacza to, że użytkownik też ma tak zapisywać materiał. RS-B100 (ale nie tylko ten model), oferował/oferuje możliwość zmiany szczegółowości podglądu wysterowania poziomu zapisu w sensie rozdzielczości wskaźnika: może nie od minus nieskończoności do zera (jak to często widzimy w sprzęcie cyfrowym), ale powiedzmy od minus 20dB do plus 5dB, lub do plus kilku decybeli. Co do detali, nie zamierzam się upierać, bo nie o to tutaj idzie.
    Jeżeli decydujemy się na zapis z przekraczaniem stuprocentowego nasycenia taśmy, godzimy się na mniej autentyczny dźwięk w stosunku do źródła. Jak to wygląda w przypadku solidnego „przesteru”? Tutaj osiągamy efekt tzw. saturacji (przesytu), która to, może nie często, ale jednak jest wciąż wykorzystywana przez twórców muzyki. Młode pokolenie częściej korzysta chyba jednak z emulatorów, o których już wcześniej wspominałem. Jest taniej.
    To co proponowałem w powiązaniu z ewentualnym EKSPERYMENTEM, to jest przecież nic innego, jak pragmatyzm bardzo daleko posunięty. Jeżeli ktoś chce wygody i zarazem umie przed samym sobą przyznać, że dla niego kopia zawartości taśmy magnetofonowej gra tak samo, jak ten energochłonny i, wymagający przełożenia taśmy, magnetofon to dlaczego miałby nie skorzystać z mojej propozycji?
    Przyznaję uczciwie, że próbowałem znaleźć cokolwiek na temat tego obniżonego poziomu zapisu przez „japończyki” i jak na razie - kicha.
    Jeżeli kolega wie gdzie mogę cokolwiek więcej o tym przeczytać to proszę chociaż o jakieś wskazówki.
  • #77
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    arigato napisał:
    Jeżeli decydujemy się na zapis z przekraczaniem stuprocentowego nasycenia taśmy,

    Mnie się czepiasz że imputuję Ci że nie można przekroczyć 100% na wskaźniku, a sam co piszesz? 100% to full - maksimum, nie da się więcej.
    Trochę kumasz, ale nie do końca: Po pierwsze każda taśma (każdy typ każdego wytwórcy) ma nieco inny "PRÓG" namagnesowanie dla którego zniekształcenia sygnału są jeszcze na dopuszczalnym poziomie - Różnice mogą sięgać nawet kilku dB! Jeśli więc chce się wykorzystać pełną dynamikę jaką oferuje dana taśma należy najpierw wiedzieć na ile można ją wysterować.
    Im większy sygnał tym dynamika większa, aż do momentu gdy taśma nie magnesuje się liniowo i zaczyna wprowadzać zniekształcenia sygnału (coś tam się douczyłeś w między czasie, ale jeszcze z interpretacją kulawo ;) ). Tak więc te Twoje 100% może być jedynie prawdziwe dla jakiejś założonej przez producenta magnetofonu taśmy.
    Dalej - im większy sygnał tym trudniej uzyskać szerokie pasmo Z/O - dlatego też wszyscy producenci podają ten parametr dla znacznie niższego niż 100% (dla danej taśmy) wysterowanie - przeważnie jest to poziom -10dB. Ten parametr RÓWNIEŻ zależy od zastosowanego typu taśmy.
    Owszem - producent może założyć sobie że konsument będzie używać taśm najgorszej jakości, lub tych jakie on sam (producent, nie użytkownik) wytwarza - i dla takiej taśmy mogą podawać parametry. Może też używać do kalibracji i pomiarów taśmy wzorcowej - która przeważnie mieści się gdzieś po środku - nie jest ani najgorsza, ani najlepsza z możliwych (dostępnych). Ale nawet takie parametry nie będą adekwatne dla taśmy o lepszej jakości, która ma np. mniejsze ziarno (mniejsze cząsteczki ferromagnetyczne) w nośniku, lub ma po prostu inny typ nośnika, lub grubszą jego warstwę. Swego czasu na rynku królowały taśmy o tak różnych właściwościach/parametrach, że naprawdę użytkownik miał pole do popisu - stad też brały się "legendy" o tym, że jakaś tam taśma jest najnajnaj, bo najlepiej zapisuje (i odtwarza) sygnał. A potem ktoś inny kupował taką wychwalaną taśmę i... miał odmienne wrażenie - nie zauważył różnicy. Czemu? Bo nagrywał na źle zestrojonym magnetofonie, albo ze zbyt małym (albo zbyt dużym) sygnałem.
    Dalej - nagrywając np. kwartet smyczkowy TRZEBA ustawić inny poziom, niż nagrywając muzykę rozrywkową. Nagrywając "na żywca" z miksera, lub mikrofonów też należy ustawić mniejszy poziom maksymalny, niż gdyby ten sam koncert nagrywany był np. z radia czy płyty....
    A Ty Kolego generalizujesz nie uwzględniając tych wszystkich (opisanych tu, i wcześniej) czynników i uważasz, że wiesz najlepiej.
    arigato napisał:
    Przyznaję uczciwie, że próbowałem znaleźć cokolwiek na temat tego obniżonego poziomu zapisu przez „japończyki” i jak na razie - kicha.

    No właśnie - w tym poście po części możesz znaleźć wytłumaczenie tego "dziwnego" zjawiska. Trzeba tylko umieć rozumieć to co się czyta, i pamiętać o tym co napisałem wcześniej.
    Powodzenia w dalszej nauce.
  • #78
    arigato
    Poziom 25  
    Jak zapewne kolega zauważył, było trochę do czytania dlatego uciekam się czasami do skrótów żeby nie przedłużać i tak nie krótkich wypowiedzi.
    Poza tym miałem świadomość tego, że gościmy w wątku dotyczącym zupełnie innego problemu. Wyrazy szacunku dla kolegi piotrekn95 za stoicką cierpliwość.
    Może brakuje wątku na elektrodzie, w którym dogłębnie i w oparciu o rzetelną dyskusję można by wyjaśnić zagadnienia związane z zapisem sygnału analogowego na taśmach?
    398216 Usunięty napisał:
    Im większy sygnał tym dynamika większa, aż do momentu gdy taśma nie magnesuje się liniowo i zaczyna wprowadzać zniekształcenia sygnału

    Tutaj kolega znowu myli pojęcia, ponieważ to o czym jest mowa w cytacie nazywa się – odstęp sygnału od szumu. Jak już wcześniej pisałem: dynamika to jest różnica pomiędzy najcichszym i najgłośniejszym poziomem dźwięku w materiale dźwiękowym. Najcichszy sygnał w utworze wykonywanym przez orkiestrę symfoniczną wynosił np. 38dB, a najgłośniejszy 129dB. Dynamika materiału dźwiękowego wynosi zatem 91dB.
    Kwestia zapisu różnych materiałów muzycznych jest osobnym i zarazem bardzo osobliwym problem.
    Jeżeli utwór będzie w całej zawartości stosunkowo cichy (np. Vangelisa – „La petite fille de la mer”) i dla niego przyjmiemy 100% w jego najgłośniejszym miejscu , a następnie, jako kolejny zapiszemy coś, choćby ze stajni DSCO, również z właściwym dla tego utworu nasyceniem 100% to nie uciekniemy od wrażenia braku autentyczności. Pierwszy, chociaż cichy w brzmieniu, będzie słyszany przez nas jako zdecydowanie głośniejszy niż być powinien. Od zawsze były materiały łatwe i trudne w rejestracji. Technika cyfrowa niewiele w tej materii zmieniła :-)
    Kalibracja – owszem (bias) w dobrych kasetowcach jest obecna, ale nadal zmierza to do takiego dopasowania prądu podkładu, który po nasyceniu taśmy do 100% zapewni nam jak najmniejsze zniekształcenia. I tak jak napisałeś, dzięki tej właśnie funkcji można taką kalibrację przeprowadzać dosłownie dla każdego nośnika. Jednak, kiedy już z tym się uporamy i po zapisaniu materiału, taśmę przełożymy do innego magnetofonu to na wskaźnikach zobaczymy, że materiał został wysterowany prawidłowo, chociaż zarejestrowany był na „japończyku”. I to miałem na myśli pisząc, że nie zauważyłem aby sprzęt japoński z premedytacją zapisywał sygnał bez wykorzystania fizycznych możliwości danego nośnika.
    398216 Usunięty napisał:
    Mnie się czepiasz, że imputuję Ci, że nie można przekroczyć 100% na wskaźniku, a sam co piszesz? 100% to full - maksimum, nie da się więcej.

    Nadal utrzymuję, że się więcej nie da (…) bez pominięcia tej zdroworozsądkowej granicy. Albo tolerujemy zniekształcenia występujące ponad założoną miarę, albo dążymy do Hi-Fi. Jeżeli ignorujemy nasze wymagania to dajmy może pokój, na przykład owej precyzyjnej regulacji „bajasu”.
    Pamiętam te godziny spędzone na śledzeniu wskaźników wysterowania sygnału. Ileż to razy powtarzałem zapis, bo jednak było więcej niż się tego spodziewałem? W przypadku czarnej płyty nie było wyboru, ale dla CD-audio wyzwoleniem okazała się być magiczna funkcja „peak search”, która zwolniła mnie z tego obowiązku.