Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Paralizatory - nowoczesna, elektroniczna broń

Gordios 17 Lip 2010 18:33 11287 20
  • Urządzenia służące człowiekowi do rażenia prądem znane były już od jakiegoś czasu. Paralizator jest to urządzenie które ma służyć do bezpiecznego obezwładnienia przeciwnika nie sprawiając zagrożenia życia zarówno dla operatora jak i przeciwnika. Wytwarza ono napięcie o wysokiej wartości rzędu 20 000V – 500 000V o bardzo małym natężeniu. Taki impuls elektryczny ma na celu tymczasowe obezwładnienie układu nerwowego przeciwnika, a w efekcie uniemożliwienie mu podjęcia jakichkolwiek akcji.

    Pierwsze modele bazowały na idei wywołania bólu poprzez impulsy elektryczne. Ideą takiej broni było dostarczenie tak wysokiej dawki bólu osobie, że przestanie ona stawiać opór. Urządzenia starego typu stosowane były powszechnie na osobach pijanych lub pod wpływem narkotyków, a także w instytucjach zajmujących się osobami chorymi psychicznie. Nowe systemy na których opierają się dzisiejsze paralizatory działają znacznie inaczej. Paralizatory wywołują stymulację elektryczną układu nerwowego interferując w przesyłanie informacji ruchowych z mózgu do mięsni, odbierając osobie rażonej możliwości dowodzenia własnym ciałem. Dzisiejsze urządzenia są bezpieczniejsze dla napastników z racji tego iż ich działanie wpływa jedynie na somatyczny układ nerwowy, a nie centralny układ nerwowy co przeciwdziała uszkodzeniom mózgu w skutek elektryzacji.

    Istnieje też wiele informacji na temat ryzyka uśmiercenia człowieka noszącego kardiostymulator (rozrusznik serca) przy pomocy paralizatora. Otóż dla urządzeń atestowanych ryzyko to jest niewielkie. Każdy kardiostymulator musi spełniać międzynarodowy standard bezpieczeństwa EN 60601-1 dla urządzeń medycznych. Układ zabezpieczający przed wysokimi napięciami powoduje zniwelowanie ryzyka. Przeważnie zabezpieczenie polega na użyciu szybkich diod 12V podłączonych między elektrody rozrusznika. Gdy napięcie przekroczy 12V diody zaczynają przewodzić i nie pozwalają na dalszy wzrost napięcia.

    Parametry elektryczne typowego paralizatora to 50 000V napięcia bez obciążenia, 5 000V napięcia wyładowczego pod obciążeniem oraz 3.6 mA prądu wyładowania co daje 0.5 dżula energii dostarczonej do napastnika. Dla porównania defibrylatory medyczne dostarczają do ciała około 360 dżuli energii.

    Paralizatory - nowoczesna, elektroniczna broń

    Źródło: „Taser conducted electrical weapons: physiology, pathology, and law„ - Mark W. Kroll


    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
  • #2 02 Gru 2012 22:32
    llppiotrek
    Poziom 9  

    Witam szanownych forumowiczów ;)
    Dostałem uszkodzony paralizator ESP Power 200 (dostępny w sklepach internetowych za 60 -170 zl).
    Naprawiłem go lutując przerwany przez docisk obudowy drut uzwojenia pierwotnego transformatora przetwornicy. Wcześniej jednak nieco rozgiąłem styki iskrownika współpracującego z kondensatorem (nie tych elektrod na zewnątrz), tylko iskrownika przez który następuje przebicie gdy kondensator się naładuje. Szczelina powietrzna ma obecnie jakieś 0,7mm. Rozwarłem go ponieważ myślałem że jest on zwarty i to powoduje awarie.
    Przywróciłem go do poprzedniego stanu jednak nie wiem czy tak jak powinno być. Rozumiem że gdy styki są blisko siebie, jest większa częstotliwość impulsów jednak mniejsza jego siła (wyładowania) ponieważ kondensator mniej się naładuje przed przeskokiem i uwolnieniem energii, gdy jednak je rozegniemy impulsy są w dłuższych przerwach jednak są one "konkretniejsze", dobrze rozumuje?
    Nagrałem filmy prezentujący działanie naprawionego sprzętu i mam pytanie czy impulsy są odpowiedniej częstotliwości:


    Link


    Link


    >>>> No pięknie znalazłem film prezentujący ten paralizatro kręcony przez właściciela sklepu internetowego, działa inaczej, lepszą iskre i "syczy" a nie charakterystycznie pyka tak jak mój... możliwe jednak że specjalnie przyspieszył film aby podniecić klijentów, i chyba mam racje dźwięk na filmiku zostaje w tyle względe obrazu. Co o tym sądzicie? Ehh znowu będe musiał otwierać obudowe i doginać te blaszki ;( <<<<


    Link


    Ciekawe jest że paralizator działa prawidłowo tylko na bateriach alkalicznych (mniejszy spadek napięcia) w trakcie działania bierze on 0,7A a napięcie spada z 9V na trochę ponad 4V, to prawie stan niepełnego zwarcia.
    Gdy baterie połączyłbym równolegle osiągnął bym wyższe napięcie paralizatora?? I jeszcze jedna rzecz: możliwe jest w praktyce danie bardziej pojemniejszego kondensatora (mówię o kondensatorze współpracującym z iskrownikiem i powielaczem), zmniejszenie przerwy w iskrowniku i zasilenia tego zmodyfikowanego układu dwoma równolegle połączonymi bateriami?
    Boję się jednak że nie wytrzyma tego albo powielacz albo dioda HV prostująca napięcie ładowania kondensatora.
    Czy ktoś was wykonywał przeróbki paralizatorów?
    PS Nie uświadamiajcie mnie że nie wolno przerabiać paralizatorów bo wiem o tym i nie mam zamiaru :) pytam tylko z ciekawości. Może pokuszę się najwyżej o danie dwóch połączonych równolegle baterii - to wszystko.
    W elektronikę nie będę ingerował - dla własnego dobra ;) Waszym zdaniem działa on sprawnie? czy wymaga on dalszej regulacji iskrownika?
    (nie patrzcie namiętnie na błędy w pisowni mam dyslekcję, dysgrafie)
    Proszę przenieść temat gdy jest on w złym dziale - nie wiedziałem gdzie się z tym problemem udać
    Pozdrawiam.

  • Pomocny post
    #3 04 Gru 2012 00:15
    markovip
    Poziom 34  

    Nikt nie odpowiada na pytania Kolegi, bo są co najmniej z podstaw elektroniki i elektryki.
    Jeżeli myśli Kolega, że posiada lepszą wiedzę niż projektanci urządzenia, to proszę śmiało ingerować w jego budowę.

    Iskrownik jest kompletnie rozstrojony, a film właściciela sklepu nie został poddany żadnej obróbce.

    Cytat:
    (nie patrzcie namiętnie na błędy w pisowni mam dyslekcję, dysgrafie)

    To nie jest żadna wymówka. Po to się chodzi do szkoły, żeby się nauczyć. Do przeglądarek są słowniki, a na dodatek przycisk "pisownia".

  • #4 04 Gru 2012 00:51
    llppiotrek
    Poziom 9  

    Czy ja wiem czy z podstaw, nigdy nie miałem do czynienia z paralizatorami oraz pierwszy raz bawiłem się nim po "naprawie". Niepotrzebnie ruszałem ten iskrownik. Myślałem że jest "przysmażony" i nie działa jak iskrownik tylko jak przewód więc je rozgiąłem - i proszę tak jest jak się nie zna konkretnie na rzeczy a się robi.
    Ale cóż człowiek uczy się na błędach - dopóki te błędy nie szkodzą innym ewentualnie osobie która je popełnia w tym przypadku tak nie było ;)
    Iskrownik postaram się dostroić aby iskra była taka jak na filmie właściciela sklepu - zaintrygowało mnie jednak to przesunięcie ścieżki audio w filmie ale mniejsza o to.
    Jutro przemyje iskrownik benzyną extrakcyjną i delikatnie podegnę blaszki, myślę że nie będzie z dostrojeniem większych problemów. Masz racje Kolego markovip, projektanci już dostroili układ i dokładaniem pojemności mógłbym chyba jedynie tylko zaszkodzić. W przyszłości może spróbuje jedynie go zasilić 6-ścioma sztukami baterii AAA połączonymi szeregowo. Spadek będzie niższy i działanie skuteczniejsze, tylko teraz rodzi się pytanie czy mogę uszkodzić to cacko. Mo że elektronika jest tak zbudowana że przewidziano spadek i jeśli go nie będzie popłynie za duży prąd paląc elektronikę (tranzystor) lub powodując przebicie w powielaczu.
    Jutro dodam filmik z poprawionym iskrownikiem. Dzięki za wskazówkę, Jeśli chodzi o pisownie zjadam znaki interpunkcyjne lub stawiam tam gdzie nie trzeba, staram się to ogarniać pisze tylko na przyszłość i proszę o odrobinę wyrozumiałości.
    Dodam że paralizator nie jest rozbieralny był zgrzany prawdopodobnie techniką ultradźwiękową, obudowę musiałem rozciąć, teraz składając używam lutownicy do "spawania" plastiku.Gdy go ustawie spróbuje go skręcić śrubkami. Poruszę teraz inną kwestie: w przypadku gdy go użyje na napastniku (mam nadzieje że nigdy to się nie wydarzy) i gdy ewentualnie ten paralizator wpadnie w ręce policji, a ci zobaczą że była ingerencja w środek, myślę że bym miał poważne problemy, więc od razu mówię ten paralizator raczej nigdy nikomu układu nerwowego nie rozstroi - raczej nie chce być odpowiedzialny aż czyjąś krzywdę - to tyle jeśli chodzi chodzi o kwestie prawne ;)
    Pozdrawiam.

  • Pomocny post
    #5 04 Gru 2012 13:51
    markovip
    Poziom 34  

    Zgrzewanie, a raczej palenie i zwęglanie plastiku, w urządzeniu gdzie działają wysokie napięcia to nie najlepszy pomysł. Węgiel jak wiadomo to bardzo dobry przewodnik prądu.

    W przypadku jakieś sprawy sądowej, z pewnością zrobią ekspertyzę urządzenia, jeżeli nie wykazałaby żadnych ingerencji, spekuluję że nie byłoby problemów. Ale mogę się mylić.

  • #6 04 Gru 2012 20:25
    llppiotrek
    Poziom 9  

    Markovip - Twoje słowa dziś okazały się bezapelacyjną prawdą która wyszła w praktyce. Chcąc potraktować słup znaku stop tym cackiem, wyłapałem jakiś 3 impulsy który przeszły przez obudowe do ręki i przeskoczyły z drugiej ręki z powrotem do słupa powodując u mnie zaparcie tchu i zdziwienie pomieszane z szokiem xd Tak jak mówiłeś "lutując" plastik stworzyłem na siebie "pułapkę", ale zaraz schodzę do warsztatu i poprawiam co trzeba czyli usunę popalony plastik i poprawie iskrownik - pan w sklepie myśliwskim (mają tam bronie paralizatory) poraził się po ręce i mówił że coś słaby ten sprzęt (spytałem się o jakość mówił że to taki z klasy średnio-tanich bez pozwolenia) i że łuk powinien być stabilniejszy - bateria jest rozładowana ale iskrownik i tak do poprawy. Podłącze na chwile kondensator 1500V (pojemności nie pamiętam) od telewizora równolegle z oryginalnym przed powielaczem, i zobaczę jaka będzie zmiana ;) To chyba jedyny temat na elektrodzie dotyczący ingerencji w oryginalny paralizator więc myślę że w przyszłości może się komuś napisane przeze mnie doświadczenia przydać więc będę pisał na bieżąco co i jak ;)

  • #7 09 Gru 2012 21:57
    llppiotrek
    Poziom 9  

    Zasiliłem paralizator z mojego zasilacza własnej roboty (wkrótce go przedstawię w konstrukcjach DIY :)). Gdy paralizatorowi zapewni się dobre zasilanie (bez spadków nap.) działa jak ta lala, nie chciał bym wyłapać tego łuku na klatę ;D Wyregulowałem mu iskrownik. Producent zaleca stosowania alkalicznej baterii firmy Energizer. Wkrótce zamierzam kupić dwie i połączyć je równolegle. Jedna będzie w środku, tam gdzie jej miejsce a druga przytwierdzona taśmą na zewnątrz, tak jak wspomniałem połączone równolegle, w czasie działania będzie występować mniejszy spadek napięcia i myślę że będzie działał podobnie, jak przy zasilaniu ze "sztywnego źródła" - zasilacza. Pozostanie tylko kwestia czy będzie dobrze leżał w dłoni z przytwierdzoną baterią do zewnątrz, ale myślę że będzie dobrze ;)
    Zamieszczam filmik z pomiarami prądu i napięcia:


    Link


    Pobiera około 1,8A przy około 8,6V - to sporo, wychodzi na to że pobiera prawie 15W!!!. Biorąc pod uwagę straty załóżmy że na elektrodach wysokiego napięcia łuk ma energie ok. 10W!!! Myślę że to zaje****e dużo jak na ludzki organizm. Aplikując taką dawkę człowiekowi, nie ma opcji żeby ten sprzęt się nie sprawdził. Obawiam się że taka dawka może nawet zabić.

    Myślę że te dane będą komuś w przyszłości przydatne. Wyniki tych pomiarów i wnioski można z powodzeniem potraktować jako ciekawostkę ;)

  • #8 26 Mar 2013 18:13
    folke
    Poziom 10  

    odświeżę trochę temat, zamiast zakładać nowy

    jaka jest różnica dla porażonego prądem, między 500 000 V a 1 000 000 V ?

  • #9 26 Mar 2013 22:57
    ulwar
    Poziom 2  

    jak dostaniesz 1 000 000V to się dowiesz :P bardziej cię zaboli

  • #10 28 Mar 2013 17:06
    loveit
    Poziom 8  

    Dostanie mocniej, czyli jest większa szansa, że nie pozbiera się wystarczająco szybko a my będziemy w stanie uciec napastnikowi

  • #12 29 Mar 2013 01:59
    loveit
    Poziom 8  

    A widzisz, to dlatego człowiek może przeżyć jak go piorun trafi :)

  • #13 02 Kwi 2013 23:59
    folke
    Poziom 10  

    tyle to i ja się domyśliłem, że im więcej tym napastnik może dłużej nie wstawać

    ''wartość prądu'' czyli co?

    czyli czego należy szukać w specyfikacji paralizatora, żeby ocenić jego skuteczność?

  • #14 03 Kwi 2013 12:40
    DominTR3B
    Poziom 26  

    folke napisał:
    tyle to i ja się domyśliłem, że im więcej tym napastnik może dłużej nie wstawać

    ''wartość prądu'' czyli co?

    czyli czego należy szukać w specyfikacji paralizatora, żeby ocenić jego skuteczność?

    Nie ma lepszych i gorszych,normy określają legalność sprzętu.Dla prądu jest to bodajże <10mA.
    Ciekawy wątek: http://fizyczny.net/printview.php?t=32985&...rt=0&sid=0e5689ca583b8f3933dfa86a2b7e418c

  • #15 06 Kwi 2013 01:58
    folke
    Poziom 10  

    jednakze cena za poszczegolne modele nawet tej samej firmy, cos od siebie rozróżnia, np różne zapięcie, więc za coś jednak placimy mniej, lub więcej

  • #16 06 Kwi 2013 02:22
    BARY261
    Poziom 8  

    Ja tylko dodam od siebie bo wyczerpaliście temat do cna że w polsce bez zezwolenia można używać paralizatorów do 25 tysięcy volt.

  • #17 16 Kwi 2013 19:41
    folke
    Poziom 10  

    coś chyba nie do końca to prawda,
    25 tys V nie może być granicą bez zezwolenia, bo sam widziałem w sprzedaży od ręki, i online paralizatory o napięciu 1 mln V, i też bez zezwolenia

  • #19 06 Maj 2013 22:02
    Janusz_kk
    Poziom 19  

    Napięcie nie ma wielkiego znaczenia, liczy się prąd i to on musi być ograniczony także czasowo.
    Bezpieczne prądy są do 10mA, bezpieczniki róźnicowoprądowe w domu mają max 30mA, podobnie jak policyjne paralizatory. Ale jak widać po przykładzie Polaka który zmarł na lotnisku w Kanadzie po kilka takich strzałach wcale to takie bezpieczne nie jest.

  • #20 24 Maj 2013 13:01
    llppiotrek
    Poziom 9  

    Proszę moderatora o przeniesienie tego postu do tematu, ponieważ nie moge napisać w tamtym dziale z uwagi na swoją range ;/:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1719548.html ,
    Chciałem dodać swoje trzy grosze które mam nadzieje sporo wniosą na temat tego typu urządzeń obronnych i jej skuteczności:



    Poniżej filmik jak chłopak wyłapuje tym w twarz (rażone mięśnie twarzy i szczęki), wyładowanie musiało się dostać po części w głąb czaszki robiąc mu "reset" mózgu i skutecznie sprowadzając do parteru... niby obezwładnia ale w tym przypadku facet dusił się własnym językiem....

    http://www.sadistic.pl/paralizatorem-w-ryj-vt111967.htm

    Broń skuteczna - zależy kogo się obezwładnia i gdzie się razi...
    Ktoś o dużej masie i sporej tkance tłuszczowej jest wiele bardziej odporny, ponieważ wyładowanie przechodzi przez warstwę tłuszczu a nie przez mięśnie.

    Ręczny paralizator używa się z zaskoczenia, mocno chwytąjąć przeciwnika i przyciskając elektrody do ciała (najlepiej górne pachwiny - paraliż mięśni kończyn górnych) - uczucie zdrętwiałej ręki - napastnik traci chęć do dalszego ataku - Najlepiej trzymać przez minimum trzy sekundy, wbrew pozorom wykonalne, należy się "mocno i czule ukochać" z napastnikiem aplikując mu serie impulsów ;) - chyba że posiada nóż... wtedy mamy problem...

    Drugą sprawą są paralizatory obezwładniające z dystansu - wystrzeliwują elektrody które wbijają się w ubrania/ciało.
    Ich skuteczność jest wtedy naprawdę duża tym bardziej że w czasie lotu elektrody rozchodzą się na około od siebie 30-40 cm co zwiększa skutki rażenia, ponieważ wyładowanie przechodzi przez większą partie mięśni - dodatkowo nowoczesne tasery mają elektronikę modulującą sygnał w taki sposób by mięśnie zostały skuteczniej porażone (rozluźnianie i skurcz na przemian - zależnie od amplitudy ;))

    Tutaj szanownemu panu nawet fajka nie wypadła, zdążył jeszcze kogoś obrzucić mięsem - twardy chłop ;)


    Link




    A tutaj prosze bardzo... pan rażony w plecy poleciał jak dziecko, akcja w 2:10:


    Link




    Wnioski:

    Tasery: Nowe modele mają laserowy wskaźnik celu i elektrody połączone przewodami złożonymi "harmonijkowo" w wymiennej głowicy, wystrzeliwane za pomocą sprężonego powietrza, zasięg nawet do 6,5 metra, jednak cena odstrasza: około 2500 zł a kartridż (jeden strzał) zawierający elektrody ze zbiornikiem sprężonego powietrza około 150zł.
    Czyli sprzęt raczej nie dla zwykłego śmiertelnika.

    Paralizatory dotykowe: skuteczność uzależniona od sposobu użycia, "atakując" należy wejść w bezpośredni kontakt z napastnikiem, moim zdaniem dobrą metodą jest rażenie mięśni brzucha, genitaliów i pachwin górnych, ewentualnie karku i szyi, jednak w szyje nie polecam, można zrobić krzywdę i mamy wyrok za trwały uszczerbek na zdrowiu napastnika... - polskie prawo...
    Mocno dociskając do ciała najlepiej w uścisku.... używać w ostateczności, jednak nie wolno robić z siebie bohatera i na siłę przedłużać sobie penisa, wiadomo noszenie takiego czegoś zwiększa pewność siebie, ale należy się liczyć z tym że i tak będziemy musieli odegrać walkę wręcz z napastnikiem.

    Mój film:


    Link


    Pokazałem działanie na wyczerpanej baterii 9V i na zasilaczu dającym stabilne
    9V.

    Aktualnie zamontowałem w nim 8 baterii AAA oczywiście alkalicznych połączonych szeregowo.
    Cztery schowane w środek a cztery na zewnątrz "ubrane" w taśmę izolacyjna i przyklejone do obudowy, jednak nie zwiększa to znacząco gabarytów, ani nie ujmuje wygodzie użytkowania.
    Osiem paluszków daje 12V, pobór prądu około 2A, załóżmy że następuje spadek do 10-11V. - Moc pobierana około 20W.
    Zwiększyłem nieco jego moc, minimalnie zwiększając dystans pomiędzy stykami wewnętrznego iskrownika - oraz zwiększając napięcie zasilania.
    Częstotliwość wyładowań jest ta sama, a moc wyładowania większa, ponieważ kondensator jest maxymalnie ładowany w czasie jednego cyklu.
    Takie moje wskazówki, mogą się komuś przydać ;)

  • #21 30 Paź 2016 20:30
    teko-2008
    Poziom 12  

    Przeglądam rynek paralizatorów elektrycznych i zastanawiam się dlaczego nie podaje się energii w dżulach lub mocy wyjściowej ( watach ) tak jak w pastuchach elektrycznych . W tych ostatnich akumulatorowych lub zasilanych napięciem 230 V , energię wyjściowa to 4 - 6 dżuli do pilnowania zwierząt hodowlanych i dużej mocy 10 - 16 dżuli do odstraszania dzików i niedźwiedzi . Podejrzewam , że paralizatory jako broń mogą dawać impulsy wyjściowe na poziomie kilku dżuli na sekundę.
    Tym bardziej zastanawiają mnie specyfikacje zamówień wielu instytucji publicznych ( sprawdźcie w google ) m.in. prokuratur na usługi ochrony osób i mienia w których zaznaczają , że ochrona ma być wyposażona w " paralizator elektryczny o mocy powyżej 300 dżuli " ??? Czy uważacie , że ręczny paralizator zasilany akumulatorami , fizycznie może wytworzyć tak mega dużą energię ? A może zamawiającym chodzi o ciągłe rażenie prądem od kilkanastu sekund do godziny ?
    Nadmieniam , że pocisk 9 mm Parabellum ma początkową energię obalającą na poziomie 584 dżuli !