Mam pewien problem. Ostatnio w moim złomiku mechanik wymieniał sprzęgło. Samochód do warsztatu dojechał tylko z tym problemem natomiast wyjechał z innym. Sprzęgło działa ok, ale gdy wrzucę na luz lub wcisnę pedał sprzęgła po ok 5 sek. na chwile wzrastają obroty silnika, zapala się pomarańczowa lampka na desce rozdź. (ta od silnika) obroty spadają, samochód zaczyna "dusić" i gaśnie. Nic takiego się nie dzieje, kiedy wciskam gaz ale tego robić cały czas nie mogę szczególnie kiedy chcę zahamować. Wymieniłam więc silnik krokowy ale niczego to nie zmieniło. Czy jest możliwe, że coś przy wymianie sprzęgła zostało źle podpięte? Gdybym miała z tym autem jeszcze inne problemy poza sprzęgłem to podarowałabym już sobie pozbycie się 500 zeta za wymianę, ale nie myślałam, że od mechanika można wyjechać zepsutym samochodem. Jeśli ktoś ma jakieś pomysły proszę o podpowiedzi.