Witam wszystkich!
Niedawno nabyłem tytułowego passata B3 z silnikiem 1.8 o oznaczeniu PF (107KM, wtrysk digifant).
Wszystko byłoby super, gdyby nie kilka problemów najprawdopodobniej właśnie z układem wtryskowym.
Silnik ma najprawdopodobniej oryginalny przebieg 196tysięcy - wnioskuję po tym, że ciągle jest oryginalny pierwszy tłumik w wybitą datą bliską dacie produkcji i plomby na śróbach skręcających liczniki - no ale mieszkamy w kraju takim a nie innym i wszystko jest możliwe... Jeśli jednak jest prawdziwy to silnik nie powinien być specjalnie "zakatowany". Ale:
1. Bierze sporo oleju - wydaje mi się że to wina popękanych gumek na popychaczach zaworów, ojciec miał ten sam problem.
2. Na zimnym silniku nie trzyma wolnych obrotów ani na benzynie, ani na gazie (instalacja elipgazu 2. generacji)
3. Na cieplym silniku (jak ju wskazówka temperatury choćby drgnie z kołka ograniczającego) wolne obroty są.
4. Na zimnym silniku na benzynie "idzie" jak należy, a jak się rozgrzeje już nie. Właściwie to w ogóle chodzi bardziej jak komarek niż samochód. Na gazie i na zimnym i na ciepłym w tej kwestii wszystko jest w porządku.
Wymieniłem kopułkę, palec, przewody, świece, filtr gazu, filt powietrza, byłem na regulacji instalacji gazowej (z analizatorem spalin i analizą komputerową), wyczyściłem i zakonserwowałem silnik krokowy-zawór regulacji wolnych obrotów - działa ładnie, nie zacina się. Dolot wydaje się szczelny - wszystkie opaski nowe, psikałem wodą z mydlinami i nigdzie nie widać żeby lewe powietrze zasysał. Mikser od gazu założony jest przy puszcze filtra powietrza, przed przepływomierzem. Attutator na przewodzie doprowadzającym do niego gaz jest i działa wedle słów mechanika z zakładu gdzie regulowałem gaz jak należy.
"Czyściłem" także wtryskiwacze płynem dolewanym do benzyny.
Pomimo tych wszystkich zabiegów nic się nie poprawiło, silnik ma humorki. Do tego raz pali ~9litrow gazu, a raz z 17-20 - przy tym samym stylu jazdy!
Dodatkowo zauważyłem jedną rzecz. We wszystkich "mądrych książkach" o digifancie piszą, że zdjęcie wtyczki z niebieskiego czujnika temp, przepływomierza (podczas pracy na benzynie), silnika krokowego, czujnika położenia przepustnicy powinno skutkować przełączeniem się silnika w tryb awaryjny i m.in. wyrażne podwyzszenie obrotów. Ja mogę u siebie odpiąć właściwie wszystko (poza hallotronem przy rozdzielaczu) i silnik działa jak działał...
Czy ktoś może mi doradzić co zrobić w takiej sytuacji? W jaki sposób zdiagnozować winowajcę? Na dniach wymienię jeszcze niebieski czujnik temp i zobaczę czy coś to da.
A jeśli nie da się nic zrobić w tej kwestii samemu (zakładając dosyć dobre wyposażenie warsztatu, łącznie z no lampą strobo do ustawiania wyprzedzenia) to może doradzicie jakiegoś rzetelnego specjalistę z woj. łódzkiego, najlepiej okolic Bełchatowa, który wiedziałby jak za tego uparciucha się zabrać?
Niedawno nabyłem tytułowego passata B3 z silnikiem 1.8 o oznaczeniu PF (107KM, wtrysk digifant).
Wszystko byłoby super, gdyby nie kilka problemów najprawdopodobniej właśnie z układem wtryskowym.
Silnik ma najprawdopodobniej oryginalny przebieg 196tysięcy - wnioskuję po tym, że ciągle jest oryginalny pierwszy tłumik w wybitą datą bliską dacie produkcji i plomby na śróbach skręcających liczniki - no ale mieszkamy w kraju takim a nie innym i wszystko jest możliwe... Jeśli jednak jest prawdziwy to silnik nie powinien być specjalnie "zakatowany". Ale:
1. Bierze sporo oleju - wydaje mi się że to wina popękanych gumek na popychaczach zaworów, ojciec miał ten sam problem.
2. Na zimnym silniku nie trzyma wolnych obrotów ani na benzynie, ani na gazie (instalacja elipgazu 2. generacji)
3. Na cieplym silniku (jak ju wskazówka temperatury choćby drgnie z kołka ograniczającego) wolne obroty są.
4. Na zimnym silniku na benzynie "idzie" jak należy, a jak się rozgrzeje już nie. Właściwie to w ogóle chodzi bardziej jak komarek niż samochód. Na gazie i na zimnym i na ciepłym w tej kwestii wszystko jest w porządku.
Wymieniłem kopułkę, palec, przewody, świece, filtr gazu, filt powietrza, byłem na regulacji instalacji gazowej (z analizatorem spalin i analizą komputerową), wyczyściłem i zakonserwowałem silnik krokowy-zawór regulacji wolnych obrotów - działa ładnie, nie zacina się. Dolot wydaje się szczelny - wszystkie opaski nowe, psikałem wodą z mydlinami i nigdzie nie widać żeby lewe powietrze zasysał. Mikser od gazu założony jest przy puszcze filtra powietrza, przed przepływomierzem. Attutator na przewodzie doprowadzającym do niego gaz jest i działa wedle słów mechanika z zakładu gdzie regulowałem gaz jak należy.
"Czyściłem" także wtryskiwacze płynem dolewanym do benzyny.
Pomimo tych wszystkich zabiegów nic się nie poprawiło, silnik ma humorki. Do tego raz pali ~9litrow gazu, a raz z 17-20 - przy tym samym stylu jazdy!
Dodatkowo zauważyłem jedną rzecz. We wszystkich "mądrych książkach" o digifancie piszą, że zdjęcie wtyczki z niebieskiego czujnika temp, przepływomierza (podczas pracy na benzynie), silnika krokowego, czujnika położenia przepustnicy powinno skutkować przełączeniem się silnika w tryb awaryjny i m.in. wyrażne podwyzszenie obrotów. Ja mogę u siebie odpiąć właściwie wszystko (poza hallotronem przy rozdzielaczu) i silnik działa jak działał...
Czy ktoś może mi doradzić co zrobić w takiej sytuacji? W jaki sposób zdiagnozować winowajcę? Na dniach wymienię jeszcze niebieski czujnik temp i zobaczę czy coś to da.
A jeśli nie da się nic zrobić w tej kwestii samemu (zakładając dosyć dobre wyposażenie warsztatu, łącznie z no lampą strobo do ustawiania wyprzedzenia) to może doradzicie jakiegoś rzetelnego specjalistę z woj. łódzkiego, najlepiej okolic Bełchatowa, który wiedziałby jak za tego uparciucha się zabrać?








