Jest to wzmacniacz lampowy w ukladzie przeciwsobnym na 2 lampach EL34. Miedzy masa a srodkowym odczepem transformatora glosnikowego jest ponad 400V.
Mierzylem prady i napiecia. Podczas gdy z zasilacza plynelo 400mA, napiecie zasilania spadlo do 350V. Odejmujac prad siatek S2 oraz prad przedwzmacniacza wychodzi ze prad plynacy przez anody obydwu lamp jednoczesnie wyniosl 340mA, co dalo 170mA na jedna anode. Maksymalny prad anody dla EL34 podczas narmalnej pracy to ok 120mA. Nie wiem tez czy mam racje, ale wydaje mi sie ze podczas normalnej pracy tego wzmacniacza jedna z lamp pobiera max. prad a druga jest zatkana. Wobec tego max. prad jaki pobiera wzmacniacz jest rowny 120mA + 60mA = ok 180mA. Jezeli napiecie spadlo o 50V dopiero przy pradzie 400mA (czyli o wiele za duzym) to mysle ze przy narmalnym poborze pradu zasilacz pracuje wydajnie. Dodam ze wg. karty katalogowej przy napieciu 400V moc wyjsciowa wynosi 45W.
A wiec powiedzmy ze zasilacz daje rade i napiecie nie siada zbyt wiele.
Szukamy przyczyny problemu gdzie indziej.
Moze cos jest z transformatorem glosnikowym? U mnie jego role pelni transformator sieciowy TS40/93. Moc = 40W. Przekladnie sa odpowiednie dla wzmacniacza.
A czy nie jest to wina glosnika? Orginalne zestawy gitarowe sa budowane mniej-wiecej tak: Wzmacniacz 50-100W napedza kolumne 240W (4 glosniki po 60W) i gra to "miesiscie" . W takim zestawie pojedynczy glosnik nie dostaje nawet polowy swojej mocy maksymalnej. W moim zestawie 60Watowy glosnik dostaje 30W (czyli polowe) i brzmienie traci miesistosc. Wobec tego nie wiem gdzie szukac przyczyny.
Dodano po 1 [minuty]:
dubekk napisał: Witam . Jak to masz 400 volt ? Wytłumacz to , bo na siłę to chyba nie ma wzmacniaczy? .
Co rozumiesz w stwierdzeniu "wzmacniacz na sile" ?
