Bardzo proszę o pomoc.
Pacjent to Alan 28, ma ok. 18 lat. Po ożywieniu około pół roku temu (zimne luty pod VCO) pracował pięknie aż do niedawna. Zauważyłem, że szum przy maksymalnie rozkręconym radiu był inny niż zwykle, mało słyszałem i ja też chyba byłem słabo słyszalny. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy, a po następnych kilku znów zaczęło działać dziwnie:
- szum przy odkręconym squelchu i rf-gain'ie jest innej barwy
- nic słyszę, nie jestem słyszalny
Podłączyłem sztuczne obciążenie 50 Ohm. Nośna jest, lecą 4 W z radia, ale radio wydaje przedziwne dźwięki o "sinusoidalnej melodii". Wiem że dziwnie to brzmi, ale ono po prostu skrzeczy, stopniowo milknie....i znowu piszczy, gwiżdże, itd. I to bez wciśniętego PTT. Te dźwięki słychać na samym odsłuchu.
Czy ktoś ma jakiś pomysł? Z góry dzięki. Pozdrawiam.
Pacjent to Alan 28, ma ok. 18 lat. Po ożywieniu około pół roku temu (zimne luty pod VCO) pracował pięknie aż do niedawna. Zauważyłem, że szum przy maksymalnie rozkręconym radiu był inny niż zwykle, mało słyszałem i ja też chyba byłem słabo słyszalny. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy, a po następnych kilku znów zaczęło działać dziwnie:
- szum przy odkręconym squelchu i rf-gain'ie jest innej barwy
- nic słyszę, nie jestem słyszalny
Podłączyłem sztuczne obciążenie 50 Ohm. Nośna jest, lecą 4 W z radia, ale radio wydaje przedziwne dźwięki o "sinusoidalnej melodii". Wiem że dziwnie to brzmi, ale ono po prostu skrzeczy, stopniowo milknie....i znowu piszczy, gwiżdże, itd. I to bez wciśniętego PTT. Te dźwięki słychać na samym odsłuchu.
Czy ktoś ma jakiś pomysł? Z góry dzięki. Pozdrawiam.