Ja jak zaczynalem przygode z elektronika to robbilem cos takiego jak "radio krysztalkowe" (chyba kazdy to robil - jesli nie to pytac

podpowiem - podobno bez tego nie jest sie elektronikiem

). Uziemienie wiadomo - wbilem jakis pret w ziemie, podlaczylem kabelek i ok. Antena - tu bylo gorzej. Trzeba bylo skombinowac jakis przepalony (nowego by mi ojciec nie dal) drut (gdzies tak 0,7 - zeby nie pekl) i zawiesic go wysoko w powietrzu. Pamietam, ze jednym koncem zaczepial o drzewo a drugim o moj dom

No i mialem juz dwa bieguny

Radia nie bede opisywal bo nie o to chodzi - w kazdym razie gralo b dobrze. Ktoregos dnia zwarlem te dwa kabelki i sie zaiskrzylo

)) Oczywiscie nie zostawilem tak tego

Podlaczalem rozmaite wynalazki typu diody, zarowki itp. Roznica potencjalow wynosila - zalezy kiedy, ale okolo 10 V !! Do tej pory jest to dla mnie niesamowite !! Pamietam, ze musialem za tata nabiegac z tydzien zanim mi uwierzyl

(z wyksztacenia elektryk) Tak wiec takie rzeczy sa do zrobienia. I Im wiecej sie ma predyspozycji tym wiecej mozna osiagnac. Piszcie o podobnych doswiadczeniach. Nawet na GG
Pozdrawiam !!
Pawel