Witam wszystkich forumowiczów.
Z moją Skodą Favorit nie było żadnych problemów, pewnego dnia próbuje ją odpalić i zgon, aku rozładowany tak, że ledwo klakson wyduszła dźwięk (swoją droga bardzo ciekawie to brzmiało
). Pomyślałem że może światła zostawiłem czy coś, lecz na następny dzień to samo. Odłączyłem jedną kleme na noc. Na następny dzień po podłączeniu aku kręcił bez problemu.
Poszperałem w sieci no i już chyba wszystko sprawdziłem, Mianowicie, po pomiarach wyszło że na postoju bierze mi za dużo (w ogóle ona powinna coś brać, przecież to auto nic nie ma? ) Po ustawieniu na mierniku A 20m wyszło że ucieka na początku 0,09, spada do 0,06 i tak się utrzymuje. Bezpieczniki wszystkie sprawdzone, i wyszło że wszystko ok. Po odłączeniu alternatora dopiero pobór spadł do 0. Ładowanie jest ok 13,8V. Wyczytałem, że prawdopodobnie jest to uszkodzony alternator, a dokładniej mostek diodowy, który wystarczy wymienić.
Jakieś koncepcje ? Jak upewnić się czy to napewno te diody ?
Z moją Skodą Favorit nie było żadnych problemów, pewnego dnia próbuje ją odpalić i zgon, aku rozładowany tak, że ledwo klakson wyduszła dźwięk (swoją droga bardzo ciekawie to brzmiało
Poszperałem w sieci no i już chyba wszystko sprawdziłem, Mianowicie, po pomiarach wyszło że na postoju bierze mi za dużo (w ogóle ona powinna coś brać, przecież to auto nic nie ma? ) Po ustawieniu na mierniku A 20m wyszło że ucieka na początku 0,09, spada do 0,06 i tak się utrzymuje. Bezpieczniki wszystkie sprawdzone, i wyszło że wszystko ok. Po odłączeniu alternatora dopiero pobór spadł do 0. Ładowanie jest ok 13,8V. Wyczytałem, że prawdopodobnie jest to uszkodzony alternator, a dokładniej mostek diodowy, który wystarczy wymienić.
Jakieś koncepcje ? Jak upewnić się czy to napewno te diody ?