Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Spawarka TIG Gysmi 167HF potrzebny schemat

darli 06 Sie 2010 15:09 2871 3
  • #1 06 Sie 2010 15:09
    darli
    Specjalista - spawarki

    Potrzebuję schemat tej spawarki.
    Mam taką w naprawie, podczas spawania MMA na ułamek sekundy przerywa łuk.
    Dzieje się tak w nieokreślonych odstępach czasu. Potrzebna jest mi informacja (ze schematu) jak przebiega sygnał załączenia trybu MMA.

    0 3
  • #2 06 Sie 2010 16:21
    kaz
    Specjalista - spawarki

    Popularnym uszkodzeniem jest upalanie się bolca lączącego wyjście transformatora (plytka) z prostownikiem (na radiatorze) .Spawarka przestaje spawać ,a po przyciśnięciu plytki do radiatora zaczyna spawać. Być może to jest przyczyną tego zachowania.

    0
  • #3 07 Sie 2010 09:26
    darli
    Specjalista - spawarki

    Spotkałem się już z takim uszkodzeniem, jednak w tym przypadku jest inaczej. Spawarka w funkcji TIG spawa normalnie.

    0
  • #4 23 Sty 2018 12:36
    pavyan
    Poziom 13  

    Witam, jestem bardzo zadowolonym (naprawdę!) posiadaczem GYS 167 HF, jednak miałem dwa „mikrouszkodzenia” (tak je teraz nazywam, z początku tak ich nie nazywałem :D ) z którymi poradziłem sobie sam – korzystając w pewnym stopniu ze zdalnych rad życzliwego serwisanta tego producenta.

    Prehistoryczny to już nawet chyba kotlet :D, może dostanę Złotą Łopatę - ale piszę to w tym temacie, ponieważ jest idealnie zatytułowany i ktoś poszukujący czegoś na temat GYS 167 na pewno na niego natrafi.

    Chcę opisać tutaj te dwie „naprawki”, ponieważ mogą się przydarzyć w każdym podobnym sprzęcie - szczególnie w takim, który ma już swoje lata - a każdy może sam je przeprowadzić.
    Pierwsza usterka polegała na tym, że od pewnego momentu załączona spawarka w trybie TIG zaczęła SAMA przełączać rodzaj pracy 2T, 4T, 4Tlog w sposób zupełnie nieregularny i przypadkowy, podczas „czuwania” i podczas spawania – sporadycznie nawet z częstotliwością 1Hz. Zaczęła się po prostu żółtaczka samorządzić, a ja z powodu tego bezczelnego buntu nie mogłem spawać.

    Po długich dochodzeniach teoretycznych (obawach, że poleciał procesor na płytce sterowania, że nieużywane :D przyciski membranowe się zużyły i fruwające tam farfocle zwierają, że taśma połączeniowa panel-sterowanie dostała zwarcia) otworzyłem spawarkę i dostrzegłem nowe życie :D w kilku miejscach: kępki pleśni (!) które wyrosły na płytkach. Przeszorowałem więc morderczo te i wszystkie dostępne miejsca elektroniki spirytusem, pędzlem, szczotką, watą i czym się dało – i stał się cud: po tym zabiegu aborcyjnym wszystko wróciło do normy.

    Wydedukowałem mechanizm „pleśniowy” tak: kiedy w zimie przenoszę po zakończonej pracy spawarkę do domu (w obawie przed kradzieżą) z dość chłodnego warsztatu, wymraża się ona dodatkowo na dworze – po przyniesieniu do pomieszczenia mieszkalnego skrapla się na wszystkich zimnych powierzchniach para wodna.
    W połączeniu z wszechobecnym wewnątrz kurzem (wentylator chłodzący) pojawiły się więc wewnątrz spawarki niepożądane mchy i porosty – mimo, że czyszczę ją wewnątrz z kurzu co jakiś czas. A i ogólnie chronię ją przed kurzem i szczególnie przed potencjalnie przewodzącym pyłem pochodzącym od szlifowania.
    Nie wiem na 100%, czy to mycie akurat pomogło – ale po tej czynności jest dotąd OK, więc to prawdopodobnie grzybki lub przewodzący pył były przyczyną.
    Od tej pory, w porze zimowej natychmiast po przyniesieniu spawarki do domu wkładam ją do hermetycznego worka z tworzywa (tzw. próżniowy, do przechowywania ubrań), a co najważniejsze - dla towarzystwa ma tam ona także spory woreczek płócienny wypełniony zeolitem.





    Druga awaria wystąpiła nagle tydzień, dwa temu – polegała na tym, że podczas nastawiania enkoderem wartości prądu spawania następowały jego niekontrolowane, skokowe zmiany.
    Nawet podczas b. spokojnego kręcenia gałką prąd często „skakał” w górę lub w dół o 20-40-80A, a na wyświetlaczu niekiedy pojawiały się jakieś dziwne figury, krzaczki itp. Wytypowałem enkoder lub procesor, i co oczywiste – zacząłem na początek szukać zastosowanego tam enkodera BOURNS ECW0D-B24-EC0006L. Znalazłem tą serię BOURNS-a w kilku miejscach, kupiłem w Łodzi, w T..; dobrze, że jeszcze były na półce ponieważ jest to już produkt „discontinued”. Nie dostałem niestety dokładnie identycznego, ale bezwzględnie istotne parametry były takie jak oryginału – skorzystałem przy wyborze z fabrycznego arkusza danych enkoderów serii ECW BOURNS i kupiłem najbliższy dostępny ECW0J-B24-BC0006L.
    Po wylutowaniu podejrzanego typka sprawdziłem omomierzem stany na wyjściach obu egzemplarzy przy kolejnych położeniach rotora – były identyczne, więc wlutowałem nowy egzemplarz. Ku mojej radości, po załączeniu spawarki do sieci działanie pokrętła wyboru wartości prądu całkowicie wróciło do normy. Banan na gębie nosiłem kilka godzin.

    Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie rozebrał uszkodzonej sztuki – to bardzo prosta konstrukcja mechaniczna (załączam zdjęcie), i na pierwszy rzut oka okazało się co było przyczyną wadliwego działania: porozcierany i pozacierany brud na krążku kontaktowym i stykach. Nie było to uszkodzenie mechaniczne styków (co podejrzewałem w pierwszej kolejności), a zanieczyszczenie bardzo drobnym kurzem w połączeniu z obecnym prawdopodobnie w mikroskopijnej ilości na stykach smarem. Konstrukcja enkodera jest w zasadzie dość zwarta ale nie całkowicie szczelna, i b. drobny kurz wbił się widocznie przez małe szczelinki – znowu wentylator. Hmm… ale jednak wolę go zostawić :D

    Po umyciu izopropanolem wygląda na to, że enkoder działać będzie nadal prawidłowo choć obecnie trzeba go skręcić na mini-śrubki, np. M1,6 – płytka kontaktowa jest bowiem mocowana od dołu rozpłaszczonymi na gorąco przelotowymi słupkami pozycjonującymi wystającymi z obudowy, które to łebki musiałem odciąć w celu „inspekcji” wnętrza enkodera. Na zdjęciu widać w obciętych słupkach przygotowane już otworki pod wkręty M1,6.
    Widać więc, że u mnie - mimo teoretycznej bezawaryjności do 200.000 obrotów - enkoder w trudnych warunkach (spawarka) nie wytrzymał chyba nawet 1/10 tej ilości, bo na tyle oceniam ilość jego użyć. Drugie moje spostrzeżenie – nie można nim „bzykać” szybko palcem, szybko kręcić; obroty maksymalne producent podaje jako 120/min, czyli 2/sek. To nie jest dużo, więc radzę pokręcać nim „statecznie” i bez zbytecznego pośpiechu, bez wariactwa – nie wiem, czy chodzi o wytrzymałość mechaniczną, czy o to że wtedy wysyłane impulsy rozminą się ze specyfikacją fazową i odbierający je procesor zgłupieje (i oby nie poprzestawiało mu się we łbie na stałe), ale według mnie lepiej dmuchać na zimne. A już szczególnie na co najmniej ośmioletnią spawarkę... stop! wróć... na zimną spawarkę nie wolno chuchać! :D

    Dodatkowo jeszcze muszę moją Żółtą bardzo pochwalić z innego powodu – kilka lat temu przez moją nieuwagę, a raczej GŁUPOTĘ ogólnie uznawany za delikatnego GYS spadł długim lobem na podłogę z ok. 0,8m wysokości. Nikt mnie tak w życiu nie sklął, jak wtedy ja sam siebie – ale po dokładnej inspekcji wnętrza pod kątem ew. pęknięć i oderwań, i po załączeniu (z duszą na ramieniu) do sieci spawarka zadziałała bez jakiejkolwiek sensacji. Fakt, że wystająca tylna część blachy obudowy zgięła się prawie o 90st. podczas upadku i wyhamowała spawarkę na ostatnich centymetrach, zmniejszając przeciążenie – ale i tak byłem niepomiernie zadziwiony że ocalała, bo czytałem tu gdzieś niepochlebną opinię o solidności i delikatności GYS. Niewątpliwie wynalazek spoiwa bezołowiowego ma tu swój poczesny udział…
    Ciekawostka – na YT widziałem ruski filmik, gdzie widać że na nowszych(?) płytach mocy GYS-ów terminale prądowe (sześciokątne, krótkie kołki z gwintowanym otworem) są lutowane do aluminiowej płytki nie tylko dolną płaszczyzną, ale są grubo oblutowane cyną z trzech stron, po bokach – robią się cynowe „mostki”podpierające kołki z boków, te krople lutu niewątpliwie wydatnie poprawiają odporność na wstrząsy/oderwanie terminala.
    Ale owszem – gwoli sprawiedliwości napiszę też, że nowo kupiona spawarka miała niedokręcone prądowe gniazda wyjściowe na przedniej płycie obudowy (i również słabo dokręcone podłączenia taśmy miedzianej z trafa wyjściowego), gniazda obracały się(!) podczas dociskania/dokręcania wtyków kabli masy i palnika.

    Szybkiemu stosunkowo zużyciu ulega również przycisk membranowy sterujący załączaniem zasilania (ten niby-sieciowy), ponieważ jest najczęściej używany – to widać przez folię, lekko kruszy się „coś” wewnątrz. Takie „nowocześniackie” rozwiązanie to według mnie gruby błąd - jestem zdania, że wyłącznik sieciowy w podobnych nietanich urządzeniach pracujących dodatkowo w trudnych z reguły warunkach powinien być zawsze i wyłącznie typu mechanicznego (wysokoprądowy rocker) – bo łatwo go wymienić w razie uszkodzenia. W rozwiązaniu takim jak zastosowane w GYS (i wielu podobnych spawarkach) trzeba wymieniać cały nietypowy, naklejany, dostępny pewnie tylko w serwisie firmowym przedni panel sterujący.

    1
  Szukaj w 5mln produktów