Witam wszystkich forumowiczów
szukałem wielu odpowiedzi na mój problem ale jakoś nie mogłem go rozgryźć..
jestem laikiem w sprawach samochodowych dlatego pytam bardziej obeznanych w temacie
Posiadam opla astre z 92 roku i alternator mi nie ładuje bo na odpalonym silniku mierząc napięcie otrzymuje 11.9 VDC (a z tego co sie orientuje powinno być w granicach 14.5 VDC) czyli całe napięcie jakie mam pochodzi z akumlatora natomiast przy zwiekszeniu obrotów nic sie nie zwieksza.. wcześniej odpalałem astre i ściagając kleme sprawdzałem czy chodzi i chodził jakiś czas a teraz powtarzając to doświadczenie gaśnie. kontrolka też mi sie spaliła..
moje pytanie brzmi czy to mostek prostowniczy jest spalony czy może coś z regulatorem nie tak?
z góry dzieki za odpowiedzi..pozdrawiam
szukałem wielu odpowiedzi na mój problem ale jakoś nie mogłem go rozgryźć..
jestem laikiem w sprawach samochodowych dlatego pytam bardziej obeznanych w temacie
moje pytanie brzmi czy to mostek prostowniczy jest spalony czy może coś z regulatorem nie tak?
z góry dzieki za odpowiedzi..pozdrawiam