Witam ! Sprowadziłem sobie w maju furkę (udokumentowany przebieg 73 000 km, naprawdę ładny stan) i mam z nią problem: rozładowuje się akumulator, po paru dniach zero prądu. Myślałem że to kwestia akumulatora i wymieniłem na nowy, ale po dwóch miesiącach znowu to samo. W sobotę i w niedzielę nim jeźdxiłem, wszystko było OK, a we środę (w tygodniu stoi na parkingu podziemnym, mieszkam i pracuję koło metra) centralzamek nie zadziałał a po otwarciu kluczykiem kontrolki czarne. Dwa miesiące temu w zaprzyjaźnionym ale lichym serwisie (państwowy) sprawdzali, że prąd ładowania był OK, jutro jak naładuję i podjadę sprawdzę to znowu.
Mam trzy pytania:
- Jaka może być przyczyna (jakieś małe przebicie i powolny ubytek prądu w jakimś urządzonku które się nie wyłącza) ?
- Jak to sprawdzić, czy podłączenie pod komputer pozwoli zdiagnozować przyczynę ?
- Czy znacie i polecacie dobry i rozsądny cenowo warsztat w Warszawie ? W Słupsku niby taki mam, ale jechać 800 km i być może nic nie stwierdzić średnio mi się uśmiecha
Mam trzy pytania:
- Jaka może być przyczyna (jakieś małe przebicie i powolny ubytek prądu w jakimś urządzonku które się nie wyłącza) ?
- Jak to sprawdzić, czy podłączenie pod komputer pozwoli zdiagnozować przyczynę ?
- Czy znacie i polecacie dobry i rozsądny cenowo warsztat w Warszawie ? W Słupsku niby taki mam, ale jechać 800 km i być może nic nie stwierdzić średnio mi się uśmiecha