Problem pojawił się w wyniku nieumiejętnego zwarcia "doskonałej Jakości" chińskiego akumulatora z przypadkowym elementem na płytce sterującej regulacją obrotów tego jeżdżącego wynalazku. Główny tranzystor sterujący silnikiem jest brutalnie zadrapany <celowo> i do końca nie wiem co założyć, jednak to mniejszy problem.
Otóż w rączce dodawania gazu znajduje się dziwny czujnik nad którym wisi magnes taki półksiężyc który jest nierównomiernie namagnesowany na swojej powierzchni.
Po dodaniu "gazu" magnes przesuwa się nad czujnikiem i zwiększa obroty.
I to jest moja zagadka czy kombinować w poszukiwaniu oryginalnej części <zresztą nie wiem jak ona się profesjonalnie nazywa> czy zastąpić ewentualnie potencjometrem.
Z czujnika wychodzą trzy kable
Płytka jest zasilana napięciem 36V <3 akumulatory w szereg> silnik ma moc 300W
Jak ktoś miał podobny problem to będe wdzięczny za informacje
Otóż w rączce dodawania gazu znajduje się dziwny czujnik nad którym wisi magnes taki półksiężyc który jest nierównomiernie namagnesowany na swojej powierzchni.
Po dodaniu "gazu" magnes przesuwa się nad czujnikiem i zwiększa obroty.
I to jest moja zagadka czy kombinować w poszukiwaniu oryginalnej części <zresztą nie wiem jak ona się profesjonalnie nazywa> czy zastąpić ewentualnie potencjometrem.
Z czujnika wychodzą trzy kable
Płytka jest zasilana napięciem 36V <3 akumulatory w szereg> silnik ma moc 300W
Jak ktoś miał podobny problem to będe wdzięczny za informacje